Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Ocalić od zapomnienia, czyli tajne bary szybkiej obsługi.

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Jest w moim mieście lokal, który nawiązuje do wiekowych tradycji konspiracyjnych narodu polskiego. Istniało u nas w Polsce konspiracyjne szkolnictwo, w podziemiu działały sądy, wojsko i inne instytucje państwowe. O nich pamiętamy, ale jakoś nikt nie chce się przyznać to tradycji konspiracyjnych lokali gastronomicznych. A one działały od zawsze bez względu na panujący ustrój polityczny i co ciekawsze działają nadal!

 

W moim prowincjonalnym mieście taki utajniony lokal działa przy jednej z głównych ulic. Jak dowiedziałem się od mojej znajomej która mieszka dokładnie naprzeciwko utajnionego lokalu początki jego działalności należy datować na lata stanu wojennego. Więc jest to jeden z najstarszych działających nieprzerwanie lokali gastronomicznych w moim mieście. Działa tak długo zapewne, bo niewielu o nim wie a gośćmi baru mogą zostać tylko osoby wybrane. Całkiem jak w angielskich klubach dla dżentelmenów z tą tylko różnicą, że do tego lokalu, o którym pisze wpuszczane są kobiety oraz klientela nie zawsze jest szlachetna.

 

Budynek, w którym mieści się lokal posiada obecnie nową elewacji. Jednak klatka schodowa, którą można się dostać do przybytku tajnej gastronomii nie była remontowana od wojny, tej z ubiegłego wieku, więc sprawia przygnębiające wrażenie. Ale może to właśnie nadaje lokalowi tego smaczku tajemniczości. Zniszczone ściany pokrywają setki większych i mniejszych napisów i naściennych obrazków. Do tradycji weszło już pozostawianie przez klientów napisów w stylu: pozdrowienia z wolności – Dzidek. Okna klatki schodowej straciły szyby jakieś dziesięć lat temu, co jest nawet dobre dla reszty mieszkańców kamienicy, bo schody do lokalu to również szalet dla klientów, więc bez okien jest tam po prostu bardziej rześko.

 

Może teraz przejdę do menu lokalu, które ustaliłem dzięki uprzejmości jednego z członków klubu, który akurat był w potrzebie a którego poratowałem pożyczką dwóch złotych. Mój nowy znajomy opowiadał, że przebojem baru jest wódeczka serwowana na kieliszki. Można oczywiście zakupić na wynos butelkę, ale nie zawsze klienci są do tego zdolni finansowo. Potrawy z barze są mało wyszukane, ale za to tradycyjnie polskie, jeśli chodzi o zakąszanie do kieliszeczka.

 

Podstawowa daniem jest ogórek kiszony, który czasami jest ogórkiem małosolnym, gdy jest na niego sezon. Oczywiście pieczywo jest te z serwowane a czasami nawet można dostać kaszankę czy pasztetówkę. Przebojem lokalu są żeberka po polsku, czyli cebula pokrojona na ćwiartki. Mało oryginalne? Może, ale też nikt tam nie przychodzi jeść, tak się przychodzi głównie pić. A pić można wódkę, choć lepiej jest to nazwać po prostu alkoholem.

 

Idąc z duchem czasu lokal zmienił się z bar szybkiej obsługi. W ciągu godziny naliczyłem tam pięćdziesięciu trzech odwiedzających, z których żaden nie pozostawiał tam dłużej niż trzy minuty. Wszystkie mcdonalny mogłyby pozazdrościć tak szybkiej i sądząc po chwiejnym kroku klientów opuszczających bar profesjonalnej obsługi.

 

Można tylko żałować, że już niedługo zgodnie ze słowami mojego informatora właściciele sterani życiem i piciem odejdą na wieczny odpoczynek. I w taki sposób swój żywot zakończy jeden z najstarszych tajnych barów w moim prowincjonalnym mieście.