Czy musiało do tego dojść? Widocznie musiało skoro doszło.
W filmie Rozmowy Kontrolowane w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego w czasie przemówienia jednego z filmowych komunistycznych dygnitarzy pada zdanie: Czy musiało do tego dojść? Widocznie musiało skoro doszło. I to zdanie można by uznać za motto wszystkich wypowiadających się rzeczników i przedstawicieli stron konfliktu, którzy zabierali głos wczoraj i dziś komentując zamieszki pod warszawską halą KDT.
Właściwie to nikt nie jest winny. Nie są winni kupcy, bo oni, choć nielegalnie przebywając w hali, która do nich nie należała już od pół roku to jednak bronili oni swoich miejsc pracy. W dalszej kolejności nie jest winien komornik, który przecież jak wyjaśniła rzeczniczka komisji rewizyjnej izby komorniczej przybrał sobie do wykonywanych swych czynności firmę ochroniarską. Która według słów rzeczniczki chciała tylko chronić majątek kupców pozostawiony w hali. I choć miliony ludzi widziało na ekranach telewizorów, że już od pierwszych chwil zbrojne w gaz oddziały ochrony rozpoczęły szturm na kupiecka hale to pani rzecznik twierdzi w telewizji, że komornik jak tylko zobaczył opór kupców to odstąpił od wykonywania czynności. I rozpoczął czekanie na policje, choć ona tam była a jednak, choć była to jej nie było.
Nasuwa się pytanie, kto w takim razie jest odpowiedzialny za atak prywatnej policji na kupców? Jeśli komornik w asyście policyjnych dzielnicowych w liczbie piętnastu osób jak zobaczył, że coś się dzieje to odstąpił od wykonywanie czynności. I według słów pani rzecznik komisji rewizyjnej izby komorniczej podjął je dopiero po tym jak dostał już wsparcie policjantów z prewencji.
Nie jest winna niczemu firma ochroniarska, która nielegalnie atakowała broniących się kupców, bo przecież ona była przybrana przez komornika. I choć nie miała ani oznaczeń, że jest zbrojnym ranieniem komornika, czego wymaga prawo ani nie powinna używać gazów bojowych w zamkniętych pomieszczeniach to nie jest niczemu winna, bo właśnie była przybrana.
Nie jest winna policja, bo przecież jak mówią jej rzecznicy ona tylko asystowała a komornik, że tak znów użyje słowa, które robi wielką karierę przybrał sobie ochroniarzy. Policja nie interweniowała, bo dowodził komornik i choć ewidentnie agencja ochrony przy pomocy gazów, pałek i tarcz szturmowała w średniowiecznym stylu budynek domów kupieckich policja nie widziała powodu do interwencji. Nie widziała powodów nawet jak wszyscy widzieliśmy na ekranach telewizorów ludzi poparzonych gazem pieprzowym. Interwencja nastąpiła jak to mówi rzecznik policji, gdy dowodzący akcją policjant zauważył, że łamane jest prawo. Czyli zobaczył to po prawie czterech godzinach bijatyki z użyciem kamieni, gazów, pałek, rozbitych płyt chodnikowych, gaśnic i przy odjeżdżających, co chwila karetkach z rannymi. Policja przecież była na miejsku i asystowała chroniąc urzędnika państwowego. I chyba tu jest wyjaśnienie całej sprawy i odpowiedz, kogo chroni w naszym kraju przede wszystkim policja. Na pytanie czy widzieli policjanci gaz użyty przez firmę ochroniarską rzecznik policji odpowiada mniej więcej tak, że przecież wszystko zostało nagrane i się to potem wyjaśni.
Nie są winni urzędnicy warszawskiego magistratu, bo przecież oni rozmawiali z kupcami od dawna dając im do wyboru inne lokalizacje na ich miejsca pracy. Co mniej więcej jest metodą rozwiązania konfliktu w stylu jakby przenieść ratusz do Nadarzyna pod Warszawą i jednocześnie uważać, że przecież jest to dobra lokalizacja na nowy magistrat. Bo tam gdzie stoi obecnie to może i dobre miejsce, ale lokalizacja droga a rządzić można i z Nadarzyna, bo przecież to nie tak daleko.
Pani prezydent Warszawy uważa nawet, że wszystko się dobrze zakończyło, bo sprawę w końcu rozwiązano. A że była bitwa średniowieczna przez prawie siedem godzinna w centrum stolicy, no cóż przecież wszystkiemu winni są chuligani, pseudokibice, zadymiarze i kupcy. Tłumaczenie jak z lat komunizmu. Tam też byli za wszystko odpowiedzialni chuligani, wichrzyciele, nieodpowiedzialne jednostki oraz warchoły.
I tak to nikt nie jest winny. Kompletnie nikt, choć jest trzydziestu pięciu rannych po obu stronach konfliktu. Są ranni kupcy, ranni policjanci oraz strażnicy miejscy i ochroniarze. Ale tak właściwie to nikt, żadna z instytucji rządowych ani samorządowa nie jest niczemu wina. Jak już ktoś jest winny to kupcy i chuligani. A pani prezydent Warszawy… pani prezydent jest zadowolona. Policja jest zadowolona. Firma ochroniarska jest zadowolona. Komornik jest zadowolony. I nawet kupcy powinni być zadowoleni, chociaż nie są zadowoleni a przecież powinni być.
