Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Wielka wojna z zimnolubnymi lokatorami

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

 

Kiedyś bardzo popularna idea pewnego brodatego filozofa, co to dziś nie jest już tak bardzo popularny zawierała się w słowach: „od każdego według jego siły, każdemu według jego potrzeb” – zrealizowała się ona z pewnymi modyfikacjami dopiero w czasach polskiego kapitalizmu.

 

Na obrzeżach mojego prowincjonalnego miasta jest wielkie osiedle mieszkaniowe. Tam w blokach z wielkiej płyty dawne słowa filozofa stały się ciałem a raczej ciepłem.  Lokatorzy spółdzielczych bloków w tym i moja koleżanka właśnie otrzymują rozliczenia opłat za dostarczane do ich mieszkań ciepło i po raz pierwszy wystawiono im te rachunki na podstawie wskazań uzyskanych z nowych elektronicznych podzielników. I co się okazało? Okazało się, że już nie można we własnym domu oszczędzać na cieple, bo jeśli ma się w domu osiemnaście stopni na termometrze to spółdzielcza administracja osiedla doliczy nam do rachunku domiar żeby wszystkich wyrównać do jednego poziomu.

 

Czyli dokładnie tak, że jeśli prezesom osiedla wydaje się, że ktoś ma siły płacić za ciepło powiedzmy czterysta złotych, to czy będzie oszczędzać chcąc obniżyć koszty do trzystu złotych, to mu się i tak dowali domiar, bo przecież w jego siłach i możliwościach leży zdaniem administracji wyższa opłata za ciepło. Czyli od każdego według jego możliwości. Ale jeśli ktoś pragnie afrykańskich upałów, powiedzmy do czterdziestu stopni to spółdzielcze władze też nie widzą przeciwwskazań. Można grzać do woli i za to zapłacić sporo, jeśli ma się takie potrzeby. Wiadomo, każdemu według jego potrzeb. Choć oczywiście z ograniczeniem, że dotyczy to tylko tych zdecydowanie ciepłolubnych lokatorów. Bo do tych z zimnego chowu odnosi się pierwszy człon myśli filozofa.

 

Tłumaczenie zarządu spółdzielni osiedla, na którym mieszka moja koleżanka jest takie, że nie można dopuścić do sytuacji, w której jakiś lokator siedzi we własnym mieszkaniu w puchowej kurtce oraz czapce uszatce lub grzeje się kosztem sąsiadów zza ściany, którzy nie zakręcili kaloryferów. Ja rozumiem, że technika wielkiej płyty nie pozwala na intymność, ale ta zasada przenikania ciepła przez ściany jest nader rewolucyjna.  Drugim argumentem na temat stosowanych praktyk spółdzielni ma być ochrona mieszkań lokatorów przed degradacją ze strony samych mieszkańców. Podobno zdarzały się wypadki hodowli grzybów na ścianach z powodu zimna. Logika jest tu taka, że wszyscy ci, co nie mogą płacić, bo ich nie stać, i ci, co nie płacą, bo nie kochają po prostu afrykańskiego ciepła muszą płacić po równo, bo taka jest przyjęta przez zarząd spółdzielni mieszkaniowej norma. Tylko patrzeć jak po osiedlu zaczną wędrować zimą patrole z administracji sprawdzające, czy wszyscy mają włączone kaloryfery i zamknięte okna.

 

Do niedawna jedynie wyrażałem współczucie i pocieszałem moją koleżankę, którą za jej oszczędność i zamiłowanie do niskich temperatur pokarał administrator spółdzielczego osiedla wysokim domiarem. Ale wczoraj zamontowano u mnie w domu takie same podzielniki ciepła, więc mam obawy, że i u mnie może być problem, bo ja też jestem z tych, co chcą mieć w domu chłodno, choć nie zimno.

 

Czy moja administracja też wpadnie na pomysł podobny do zarządców osiedla mojej koleżanki i uzna, że stać mnie na większe opłaty niż te, które opłacę za ciepło w ramach oszczędności i z wyboru? Na razie nie wiem, bo u mnie zarząd osiedla stosuje inne zasady z podstawową, że o niczym się nikogo nie informuje, a jeśli lokator chce coś wiedzieć, na przykład o nowych zasadach rozliczeń za ciepło to może zapytać lub najlepiej napisać list z pytaniem i spokojnie czekać na odpowiedź. Napisałem i teraz czekam odpowiedzi mając jednocześnie nadzieję, że otrzymam ją przed pierwszym śniegiem.