Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Gotowość do solidarnego działania

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Gdy dwadzieścia lat temu powstawał rząd Tadeusza Mazowieckiego Polska Zjednoczona Partia Robotnicza liczyła formalnie prawie dwa miliony członków. Jej władza w kraju była totalna. W każdej instytucji państwowej i w każdym przedsiębiorstwie istniała jej podstawowa organizacja, skupiająca w swoich rękach jak nie prawdziwą władzę, to przynajmniej sprawująca kontrolę nad nią. A jednak 24 sierpnia 1989 roku Tadeusz Mazowiecki powołany został przez sejm na stanowisko premiera, a następnie 12 września powołał rząd. Czy możliwe było zaistnienie takiego rządu bez przyzwolenia władz PZPR?  Zdecydowanie nie.

 

Dlatego trochę dziwi mnie postawa niektórych posłów z Prawa i Sprawiedliwości, choć nie tylko ich, którzy podczas wczorajszej debaty sejmowej w sprawie uchwały mającej na celu upamiętnienie powołania pierwszego po II wojnie światowej niekomunistycznego gabinetu w Europie Środkowo-Wschodniej, jakby zapomnieli, że w tamtejszej sytuacji politycznej, zgoda na powołanie rządu Mazowieckiego była zdecydowanie uzależniona od zgody władz PZPR.

 

Do tanga trzeba dwojga, tak i w tamtejszej sytuacji ważne było, że po stronie Solidarności i po stronie PZPR znaleźli się ludzie gotowi do rozmów i do kompromisów. Ludzie zdolni to współpracy ze sobą, a nie obrażania się na siebie i do ciągłej wojny. Bo jeśli wtedy do władzy doszliby ludzie bardziej w typie braci Kaczyńskich, co jest, zważywszy na ówczesne realia polityczną fikcją, to już w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku mielibyśmy poza nawiasem społeczeństwa ponad dwa miliony Polaków. Jakiś radykalista w typie ministra Ziobry już by się postarał o szybkie sądy wywalające w pracy wszystkich choćby podejrzanych o współpracę z PZPR.

 

Wielu powie, dobrze tak komuchom, ale należy pamiętać, że te dwa miliony ludzi to jeszcze drugie tyle Polaków z nimi związanych. Ich rodziny, dzieci, znajomi, przyjaciele. Czy taki podział Polski na dwa wrogie i rządne odwetu obozy nie doprowadziłby to jakieś eskalacji agresji? Ja już wolę rozmowy i kompromis. Bo jak mówi pewien klasyk z telewizji: warto rozmawiać!

 

– Prawda o tym rządzie jest także taka, że pojawiły się trzy miliony bezrobotnych. Prawda jest też taka, że pojawiły się patologie w zakresie gospodarki i wielu dziedzin życia społecznego (…)  które trawiły i trawią Rzeczpospolitą – mówił podczas debaty sejmowej poseł Zbigniew Girzyński z PiS. Tak, to prawda. Prawda jest jednak i taka, że gdyby nie porozumienie z osiemdziesiątego dziewiątego roku dotyczące wejścia do rządu Tadeusza Mazowieckiego przedstawicieli z PZPR i z partii jej satelickich, to poseł Girzyński raczej nie miałby teraz możliwości wygłaszania swoich mądrości z mównicy sejmowej. I to jest podstawowa prawda historyczna.

 

Gabinet Mazowieckiego tworzyło jedenastu ministrów wywodzących się z Solidarności, po czterech z ZSL i PZPR, trzech z SD i jeden niezależny. Był nim szef MSZ Krzysztof Skubiszewski. Każda z głównych sił politycznych tego okresu miała ponadto swojego wicepremiera. – Nikt i nic nie zmusi mnie do poparcia uchwały wyrażającej wdzięczność Czesławowi Kiszczakowi – mówił wczoraj w sejmie Ludwik Dorn. Możliwe, ale może warto pamiętać, że bez zgody Kiszczaka nie byłoby możliwe powołanie takiego rządu.

 

Jak już się sejm bierze za ustalanie prawdy historycznej w trybie głosowania do może warto przypomnieć sobie słowa wypowiedziane przez premiera Tadeusza Mazowieckiego podczas jego sejmowego expose: Przychodzę, jako człowiek Solidarności, wierny sierpniowemu dziedzictwu. Pojmuję je przede wszystkim, jako wielkie zbiorowe wołanie społeczeństwa o podmiotowość, prawo decydowania o losach kraju, oraz jako gotowość do solidarnego działania, aby te cele osiągnąć. I chyba najważniejsze jest to solidarne, czyli wspólne działanie dla dobra Polski.