Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Niewidzialna ręka to także… prywatna firma

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

W moim prowincjonalnym mieście odrodziła się ponownie idea niewidzialnej ręki. Od razu wyjaśniam, że chodzi mi tu o program telewizyjny emitowany w Telewizji Polskiej w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, a nie o niewidzialną rękę rynku, jako metaforę użytą przez ekonomistę Adama Smitha.

 

W moim mieście stoi sobie pomnik, który ma upamiętniać dawne słuszne protesty robotnicze. Jest to wielki, grubo ciosany kamień z czarna tablicą. Obelisk jest jak najbardziej słuszny, odbywają się pod nim liczne uroczystości ku czci, w odpowiednie ku temu rocznice. Pomnik został postawiony lata temu jeszcze w ciemnych czasach komunizmu, więc trochę przez ten czas stał się przyszarzały, a w niektórych miejscach poczerniały.

 

Ostatnio kręciło się przy nim kilku robotników w maskach ochronnych, którzy oczyszczali za pomocą sprężonego powietrza pomnik z brudu osiadłego na nim przez te wszystkie lata. To ich zamaskowanie wydawało mi się normalne aż do momentu, w którym przeczytałem w jednej z lokalnych gazet, że magistrat nic nie wiedział o poczynaniach robotników. Wtedy zrozumiałem, że nie tylko chodziło tu o ochronę pracowników przed szkodliwym pyłem powstałym przy pracy, ale maski te stanowiły zapewne zasłonę dla chroniących swoją tożsamość dobroczyńców, którzy tak w czynie społecznym i w tajemnicy przed władzą chcieli czynić dobro.

 

Formuła programu telewizyjnego zatytułowanego Niewidzialna Ręka zakładała wyrobienie w ówczesnych młodych ludziach zachowań prospołecznych, kierując ich energię na pomaganie potrzebującym. I jak widać ziarno tam rzucone teraz dopiero zaczęło kiełkować. Prywatna firma z własnej inicjatywy, nie mówiąc nic nikomu rozpoczęła prace remontowe przy pomniku stojącym przy jednym z głównych skrzyżowań w moim mieście. Prace były tak tajne i tak poufne, że nawet w biurze prasowym urzędu miejskiego mojego prowincjonalnego miasta nic nie wiedziano o renowacji pomnika.

 

Jak donosi lokalny dziennik robotnicy pracujący przy obelisku nie byli zbyt rozmowni. Nie chcieli zdradzić dziennikarzowi na czyje zlecenie wykonują swoją pracę. Ich twarze skrywały maski, co najwyraźniej było nawiązaniem do dawnego programu telewizyjnego. Tam też twarz prowadzącego audycję telewizyjną skrywał cień. A wszystko odbywało się w specyficznej atmosferze niesamowitości.

 

I wszystko odbyłoby się w całkowitej tajemnicy gdyby nie wścibscy dziennikarze. Tajemnicza firma w odruchu czystego altruizmu oczyściłaby pomnik. Władze miasta nic by się o tym nie dowiedziały. No, bo niby skąd miałyby wiedzieć, co się dzieje przy głównej ulicy zarządzanego przez nich miasta, jeśli nikt z dziennikarzy by do nich nie zadzwonił.

 

Trzeba pochwalić prywatną firmę za inicjatywę renowacji pomnika czynu robotniczego. Rzadkie są teraz przypadki takich nieliczących na zysk zachowań firm i osób prywatnych. Trzeba też pochwalić dziennikarzy lokalnej prasy za obywatelską czujność. Tylko jakoś tak nie mogę pochwalić urzędników magistratu, którzy mimo kamery monitoringu miejskiego zawieszonej dokładnie naprzeciwko pomnika nic nie wiedzieli o, skądinąd słusznej inicjatywie prywatnej firmy.