Ostatni zajazd na TVP?
Wczoraj przed gmachem Telewizji Polskiej mieliśmy przyjemność podziwiać przepiękny happening z udziałem starego i nowego prezesa tej instytucji. To tam właśnie ujawniła się ta słynna, ale jakoś tak z rzadka oglądana na ekranach misyjność TVP. Jakże cudowna była ta inscenizacja Ostatniego zajazdu na Litwie w wykonaniu prezesów ex equo oraz licznych ich zwolenników. Może za bardzo uwspółcześniona była to wersja klasyki, bo to panowie szlachta nie w kontuszach, lecz w garniturach i nie na koniach, a w czarnych limuzynach, ale zawsze liczą się dobre chęci.
To największe dzieło polskiej literatury romantycznej, jakim jest Pan Tadeusz Adama Mickiewicza bez wątpienia próbowano odegrać wczoraj na placyku przed drzwiami Telewizji Polskiej. I choć wszystko rozgrywało się nie w „śród (…) pól przed laty, nad brzegiem ruczaju”, lecz w Warszawie i to współcześnie. A „na pagórku niewielkim” nie stał „dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany”, lecz raczej wieżowiec oryginalny i powyginany – to jednak czuło się na ulicy Woronicza tę atmosferę Ostatniego zajazdu na Litwie.
Historia wojny o publiczną telewizję między różnymi opcjami politycznymi, jako żywo przypomina spór o zamek, toczony pomiędzy Soplicami i Horeszkami. Wczoraj nowy prezes TVP Bogusław Szwedo przybył do siedziby Telewizji Publicznej niczym „Panicz bogaty, krewny Horeszków daleki”. Czekały na niego tłumy zwolenników związkowców z kwiatami i tu należy żałować, że nie jak szlachta z Pana Tadeusza w szablami, bo to by było bardziej widowiskowe. Jednak zajazd okazał się niemożliwy, bo opór Sopliców okazał się skuteczny. Z tłumem panów braci wdarł się p. o prezes, po walkach słownych z ochroną do środka zamku, to jest siedziby TVP gdzie dowiedział się, że nie ma dla niego przepustki. Tam też bezskutecznie nowy prezes Szwedo usiłował skontaktować się telefonicznie z starym prezesem Piotrem Farfałem.
Były prezes niczym Sędzia z ksiąg Mickiewicza stwierdził, że to on jest właścicielem zamku TVP i jako jego zarządca, ma takie same prawa jak Hrabia – nowy prezes. Każdy z nich ogłosił wtedy, że rozpoczyna się sądowa walka o ruiny telewizji publicznej. – Wcześniej czy później wejdziemy do siedziby – powiedział dziennikarzom Bogusław Szwedo. Jednak drugi prezes, czyli Piotr Farfał nie przestraszył się oświadczając, że nie uznaje decyzji Rady Nadzorczej. Tłumaczył też, że sobotnia uchwała Rady Nadzorczej TVP została przyjęta bez przedstawicielki ministerstwa skarbu, co czyni taką uchwałę nieważną.
I tak wszyscy postępują w myśl zasady „Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie
Ja z synowcem na czele, i – jakoś to będzie”. Nowy Prezes zostawia w biurze podawczym Telewizji Polskiej uchwałę Rady Nadzorczej dotyczącą odwołania Farfała, która to uchwała miała mu uzmysłowić, że został odwołany ze stanowiska jakby nie wiedział tego jeszcze dotychczas. Mam przeczucie, że to tylko pierwszy akt zajazdu na Woronicza oglądaliśmy wczoraj. Bo nowy p.o. prezesa zapowiedział, że wezwie policyjne posiłki, które po pewnych modyfikacjach książkowego pierwowzoru należy chyba uznać za moskali. Oby tylko asysta policji okazała się niepotrzebna, bo to już byłaby przesada gdyby doszło do takiej bitwy o budynek jak kilka miesięcy temu pod pałacem kultury.
Posiedzenie nowego zarządu TVP odbyło się w siedzibie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. A jakby tak nowa rada obradująca w KRRiT postanowiła tam utworzyć drugi ośrodek nadawczy o nazwie TVP NOWA? Wtedy bardzo poszerzyłaby się nam oferta programowa telewizji polskiej i misyjność byłaby wtedy zdecydowanie podwójna.
