Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Hitlerem w uczucia jak palcem w oko

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 3

Co kilka miesięcy media obiega informacja o tym, że ktoś – najczęściej jest to lokalny polityk – poczuł się obrażony tak wielce, że nie miał innego wyjścia jak tylko złożyć doniesienie do prokuratury. Jego czyn doniesienia do organów sprawiedliwości wynikał z tego, że w jego subiektywnym rozumieniu sztuki, został on właśnie tą sztuką tak do żywego obrażony, że już nic go nie mogło powstrzymać od zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa obrażania uczuć religijnych. Pomijam to, że ilu jest Polaków tylu jest interpretatorów wiary katolickiej, więc powoływanie się na obrazę uczuć religijnych w naszym katolickim kraju powinno być powszechne. Bo jeśli każdy Polak i katolik co innego myśli na temat zakazanych przez kościół rozwodów oraz środków antykoncepcyjnych, to przecież każdy może się też inaczej obrażać, gdy przyjdzie mu obcować ze sztuką która zapożycza symbole religijne. Bardzo często jest jednak tak, że ten pojedynczy człowiek tak do żywego uczuciowo i religijnie obrażany, powołuje się na to, że to co widział na ulicy jest nie do wytrzymania nie dla niego jako jednostki, ale dla ogółu wierzących. Tak jakby miał jakieś nadludzkie przekonanie, że jak on jest obrażony, to inni współwyznawcy też. Ale nie obraża się i nie donosi na kolegę gdy ten głośno – czyli jak najbardziej publicznie – informuje, że ma gdzieś zakazy kościoła i tak na prawdę to on tych księży… przyjmijmy, że wysłałby na księżyc.

Jest coś w tym dziwnego, że jak manifestujemy swoją niechęć do kościoła czy wiary nie używając do tego sztuki, muzyki, teatru czy innej graficznej symboliki a używamy słów wypowiadanych publicznie – czyli na przykład między znajomymi – to nie obrażamy tak dotkliwie uczyć religijnych jakbyśmy to robili poprzez sztukę. Pamiętam taki przypadek pewnej gazety, która przy okazji swojej reaktywacji umieściła na okładce zerowego numeru wizerunek Matki Boskiej z twarzą popowej piosenkarki Madonny, trzymającej na rękach dzieciątko. I pamiętam wielkie oburzenie tych co to poczuli, że zostały obrażone ich uczucia religijne. Przechodziłem kilka dni temu obok katolickiej katedry stojącej w centrum mojego miasta. I wpadłem prawie na ogromne plansze na których widoczne były zakrwawione ludzkie płody, masakrowane zwierzęta oraz… co najciekawsze portret Adolfa Hitlera. Trafiłem całkowicie przypadkowo – jako użytkownik przestrzeni publicznej – na kontrowersyjną wystawę antyaborcyjną, która podczas swojego turne po kraju dotarła i na moją prowincję. Trzeba przyznać, że jeśli organizatorzy chcieli mną wstrząsnąć to im się udało. Obok plansz wystawy nie da się przejść obojętnie. Większość zdjęć jest wprost makabryczna. Fotografie martwych, zakrwawionych płodów zostały zestawione z widokiem brutalnie zabijanych wielorybów czy małp. Towarzyszy im hasło: chcemy traktować zwierzęta po ludzku, a ludzi traktujemy jak zwierzęta. Na sąsiednim plakacie umieszczono portret wodza Trzeciej Rzeszy Adolfa Hitlera z adnotacją, że ten przywódca nazistowski zalegalizował aborcję. Pewien radny z miasta Poznania poczuł się obrażony i doniósł gdzie trzeba gdy zobaczył w swoim mieście plakat ze swastyką obok ciała nagiej kobiety z głową Myszki Miki. Była to praca znanego włoskiego artysty Maxa Papeschiego. Jeśli radny z Poznania poczuł, że ktoś tam u niego w Poznaniu, na ulicy propaguje nazizm to ja też mogę mieć takie poczucie.

Mnie, to co zobaczyłem obok katedry przeraziło i zniesmaczyło. Pomijam to, że pokazywanie takiej makabry w centrum miasta, moim zdaniem jest co najmniej niestosowne. Ale po co ten Hitler? Czy publiczne eksponowanie symbolu nazizmu już nie podlega karze w myśl art. 256 Kodeksu Karnego? Bo przecież artykuł ten mówi: Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa (..) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Czy powinienem się czuć tak obrażony jakby to dotyczyło moich uczuć religijnych? Czy moje uczucia – już bez tej religijności – nie mogą być równie skutecznie chronione przez prawo? Bo ja nie chcę oglądać w przestrzeni publicznej – na ulicy po prostu – takich okropieństw. I naprawdę jest mi to obojętne w jakim to celu jest robione. Gdybym nagle wpadł na pomysł zestawienia głodnych dzieci – jakich w Polsce nie brakuje – z symbolem swastyki, sierpa i młota oraz z obrazami głodu na Ukrainie, to pewnie po umieszczeniu takiego plakatu na ulicy nie doszedłbym jeszcze domu, a już w prokuraturze leżałoby stosowne doniesienie na mnie za obrazę czyichś uczuć oraz propagowanie totalitaryzmu. Ale jeśli ktoś jest religijny i ma głębokie przekonanie o misji od Boga, to już spokojny być może o swój los. On może szokować do woli. Jeśli jest się działaczem jednej z organizacji walczących o całkowity zakaz aborcji, to nic nie stoi na przeszkodzie aby postawić na ulicy portret Hitlera sąsiadujący z realistycznym wizerunkiem usuniętych płodów. Można w imię własnych religijnych przekonań bezkarnie porównywać kobiety usuwające ciążę do największego zbrodniarza w dziejach ludzkości. Ludzie! Trochę umiaru… Nie szokujcie symbolami nazizmu oraz obrazami krwawych jatek. A jeśli już to nie na ulicy. Ja bym się nie obraził jakby to było w kościele, a nie w przestrzeni publicznej. Ale pewnie jestem za mało religijny, bo jakbym taki był, to moje religijne uczucia obrażałyby nawet muzealne wystawy których nie widziałem, ale wiem, że obrażają uczucia religijne oraz okładki gazet, których nie czytam, ale wiem ze istniały.