Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Dni bez… czyli święta dnia codziennego

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Kiedyś, dawno, ponad dwadzieścia lat temu… Starzy gadają… w czasach błędów i wypaczeń prawie, co dnia było jakieś święto robotniczej braci. To znaczy urzędowo i państwowo zostało zapisane, że jest święto i było. Bo świadomość wyjątkowości dnia była w narodzie niewielka. Dziś jest już inna Polska. Lecz zostało u nas zaminowanie świąt dnia codziennego. Bo choć w kalendarzu nie ma czerwonej kartki to i tak uczynne media doniosą nam, co to dziś za święto mamy. I tak oto objawił mi się dziś europejski – a jakże by inaczej – dzień bez samochodu. Idea ta tak bardzo owładnęła umysłami urzędników magistratu, że postanowili oni właśnie w tym dniu wyznaczyć datę zamknięcie dla ruchu kołowego sporego obszaru w centrum mojego prowincjonalnego miasta. Wychodząc pewnie z założenia, że lud i tak dziś uda się tłumnie do pracy piechotą lub środkami komunikacji miejskiej, bo przecież jest ten europejski dzień bez samochodu. I ja postanowiłem przypomnieć sobie, że mogę się poruszać przy pomocy własnych mięśni. A tak właściwie do tej decyzji przyczyniła się wizja wielkich korków w centrum miasta po zamknięciu niektórych dróg dla samochodów. Dlatego też wybrałem spacerek.

 

Kroczyłem dumny, że przyłączyłem się do świętowania. Że samochód odpoczywa sobie pod domem. Że środowisko ratuję i takie tam… Aż tu nagle zaskoczenie. Nie zamknęli tych ulic w centrum. Co prawda nowe znaki wyznaczają objazd i nawet on działa. Ale to, co miało być pozamykane – zamknięte nie jest.  Dlaczego? Nikt nie wie. A właściwie wiadomo. Władza mojego miasta ma taką cechę, że jak coś zapowiada na – powiedzmy – ósmą rano, dwudziestego drugiego września to jak nic musi być od tej daty jakiś poślizg.  Ja naiwny znów się dałem podpuścić i uwierzyłem, że jak coś jest zapowiadane z tygodniowym wyprzedzeniem, jak postawiono znaki drogowe, jak wyznaczono objazdy to jak nic zamkną tego dnia. Ale nie u nas w mieście. Tu zawsze musi być spóźnienie. Gdy rano dotarłem do pracy okazało się z gazety, że to ja się pomyliłem…Że owszem, ma być droga zamykana przez panów w pomarańczowych kamizelkach… Ale o dwunastej w południe. Tylko, że ta informacja to dla mnie zupełna nowość z porannej prasy. Oczywiście południe okazało się terminem tak mniej więcej, bo o siedemnastej jak wychodziłem z pracy też nic się nie zmieniło w tej sprawie.

 

Ja zrobiłem sobie dziś dzień bez samochodu. Postanowiłem, zaplanowałem i to wykonałem. Jak już mamy te kolejne dziwne święta to może wymyślimy takie święto – Dzień Dotrzymywania Obietnic przez urzędników miejskich. I wcale nie musi to być dzień europejski. Może to być takie nasze prowincjonalne święto. Niech tylko jednego dnia dotrzymają swoich obietnic. Jak coś planują zamknąć lub jeszcze lepiej otworzyć, to niech to będzie dokładnie w dniu, w którym to zaplanowano. A nie tydzień później. To niesamowite jak magistrat mojego miasta może każdą nawet najbłahszą sprawę skomplikować. Oj, przydałby się im, choć raz w roku taki dzień punktualności. Remonty dróg nigdy nie kończą się i nie zaczynają punktualnie. Choć trzeba przyznać, że w planowaniu konkretnych dat są urzędnicy mistrzami świata to i tak nie dotrzymują terminów. W zeszłym tygodniu, w czwartek, prosiłem pewnego urzędnika magistratu o przesłanie pocztą elektroniczną do mnie pewnego dokumentu. Obiecał, że zrobi to dosłownie za chwilę. Ponowiłem swoją prośbę w piątek… Obiecał, że już się za to bierze… W poniedziałek dzwoniłem kilka razy z przypomnieniem… Podobnie we wtorek… Dziś jest środa wieczór i nadal nie mam tego, co mi obiecano tydzień temu.  Tam, w urzędzie jest pewnie jakieś inne poczucie czasu.

 

Jak już mamy takie nowe święta to i jak mam jeszcze kilka własnych propozycji. Dzień bez podatków. Lub może na przykład tydzień lub miesiąc bez podatków. Jeszcze lepiej.  Dzień bez Polityków. Jaki to by był piękny dzień bez polityków w mediach? Wiadomości telewizyjne zaczynałyby się zdaniem: dziś w polskiej polityce nie wydarzyło się nic istotnego. Choć w zasadzie takie zdanie mogłoby być, co dnia, bo i tak z tego gadania nie wychodzą żadne konkrety.  Lecz pewnie byłoby to niebezpieczne, bo zapewne rząd wprowadziłby w zamian, tak dla rewanżu dla społeczeństwa Dni bez Autostrad. Dzień bez Mieszkania. Choć w zasadzie są już całe miesiące, które są dniami bez… Ostatnio mój kolega obchodził drugi Tydzień bez Wypłaty. Bo jakieś siły nieczyste sprawiły, że nie dostał zarobionych pieniędzy na czas.