Analiza uzależnień

Obublikował pavvel dnia

Jestem na tyle wolny, na ile pozwalają mi na to moje uzależnienia. Czyli tak naprawdę jestem powszednim niewolnikiem. Wstaję rano, bo tak wypada czynić z rana. Bo tak jestem zaprogramowany. Przedszkole, szkoła, praca. Ósma rano. Znak – nakaz.  Zniewolenie. Możesz się oczywiście uwolnić, ale spróbuj nie zarabiać. Bez tego nie można żyć. Jestem niewolnikiem pieniądza. Niewolnikiem czasu, który powinienem poświęcić na jego zarabianie. Jestem niewolnikiem banków.

Sprzedałem się na dziesiątki lat. Mój dom nie należy do mnie. Jest w sześćdziesięciu trzech procentach własnością instytucji finansowej.  Bank jest głównym lokatorem, ja tylko tu mieszkam za jego zgodą. Jako niewolnik zostałem wraz kredytem sprzedany innemu bankowi i nikt mnie nie pytał o zdanie. Nazwy moich właścicieli, nazwy banków się zmieniają a ja płacę, by mieć dach nad głową. Czy strach przed bezdomnością jest wyrazem wolności?

Jestem niewolnikiem firm farmaceutycznych. Zachorowałem. Potrzebuję leków by żyć. Choć bym nie chciał, to i tak muszę kupować medykamenty, by przeżyć. Płacę za życie. Czy jestem wolny czy uzależniony? Chęć życia, przeżycia, wymusza we mnie przymus połykania dawek prochów rano i wieczorem. Ale to nie wystarcza. Ciągle odliczam kolejnymi pustymi miejscami po tabletkach czas do mojego życia. Muszę, koniecznie muszę, mieć nowe lekarstwa. Aby mieć leki muszę dostać receptę. Aby mieć pozwolenie na dawkę leku, który uratuje mi życie muszę zapłacić lekarzowi, który mi pozwolenie na życie wystawi. Przede wszystkim muszę zapłacić, bo jestem uzależniony. Czy płacenie za życie jest wyrazem wolności?

Jestem medialnym niewolnikiem w wolnym kraju bez „cenzury”. Kocham zapach farby drukarskiej o poranku. Ta nowa gazeta jest tylko dla mnie, choć powielona przecież setki tysięcy razy. Ta pani/ten pan w telewizji mówi do mnie, choć przecież jednocześnie do milionów. Jestem uzależniony od informacji. Pożeram ją od rana do wieczora. Tworzę informacje i je pożeram. Jestem uzależniony. Mam nieodpartą, nieokiełznaną potrzebę eskalacji. Potrzebuję zwiększania dawki doznań. Chcę więcej i chyba już nigdy nie przestanę pożądać. Za do wszystko płacę. I zdobywam informacje jak narkoman.

Jestem niewolnikiem firm energetycznych. Spróbujcie żyć bez prądu.  Szczoteczka na prąd. Czajnik na prąd. Płyta grzewcza. Komputer. Telewizor. Telefon. Światło wieczorem, w nocy i o poranku. Ciepło na prąd. Życie na prąd. Jestem uzależniony od energii. Wszyscy jesteśmy uzależnieni od energii. Ile z nas pozostanie bez prądu? Jak wielką wartość będzie miał zapis cyfrowy? Twoje konto. Twój profil. Twój cyfrowy pamiętnik. Czy zostanie  ślad po naszym istnieniu bez prądu? Muszę mieć prąd! Energia w naszym świecie jest tak samo ważna jak woda. A spróbuj nie zapłacić dilerowi za prąd. Przyjdą i cię odłączą od zasilania. Naprawdę nie jesteś uzależniony?

A jak wiele jeszcze kupisz swoich uzależnień za pieniądze? Bezpieczeństwo? Godność? Odczuwam paniczny strach przed objawami odstawienia. Boję się, że jak zaprzestanę działań to nie przeżyję. Będę wolny, ale za to martwy? Jak długo będziemy jeszcze próbować przekonać samych siebie, że nie jest to stan uzależnienia? Ja już siebie oszukiwać nie potrafię. Jestem zdecydowanie uzależniony. Jestem pospolitym niewolnikiem. Jestem bezradny w tym systemie, który dla mnie nie ma sensu.