Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Wiedział, nie powiedział, a to było tak

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 6

Wiem, ale nie powiem. To jest motto tych politycznych, wierzących. Tych święcie przekonanych. Badaczy ukrytych prawd. Tych, co doznają objawień. Tych, co posiedli wiedzę o faktach i zjawiskach ukrytych. Teraz oni wiedzą, znają prawdę, ale nie mogą o niej powiedzieć. Nie mają dowodów, ale wierzą, są przekonani. Znają dowody, ale nie mogą ich ujawnić. Odkryli nagle coś nieznanego ogółowi, ale nie ujawnią szczegółów dla dobra ogółu oczywiście. Posiadają wiedzę tajemną, która wyzwoli nas, Polskę całą, piękną, żyzną i niemałą… Prawda została im objawiona, ale nie mogą o niej teraz mówić. Oni coś wiedzą, ale konkretnie, co wiedzą, tego już nie powiedzą.

Dziecięce przekomarzanie było dla mnie wspomnieniem bardzo odległym w czasie, ale teraz to „ wiem, ale nie powiem” powróciło i bynajmniej nie za sprawą dziecięcych zabaw. Teraz to dokazywanie dla dorosłych. A nawet bardzo dorosłych. Teraz to sprawa polityczna. Teraz to sprawa wiary i przekonań. Całkiem niedawno pewien poseł powiedział, że są dowody na to, że trzy osoby przeżyły katastrofę smoleńską. Nie zdradził jednak, kto przeżył. – Po blisko trzech latach badań mogę powiedzieć z olbrzymią dozą pewności czy prawdopodobieństwa, że relacje o tym, że trzy osoby przeżyły (katastrofę), są wiarygodne – mówił ten szef zespołu do spraw. Jak dla mnie, powiedział tyle, że wie, ale nie powie skąd to wie. Czyli znów to dręczące dziecinne stwierdzenie powróciło, tym razem, w dorosłej politycznej formie. – Możemy powiedzieć na pewno. Tak, samolot został zniszczony przez eksplozję. A jak do tego doszło, w jakim zakresie i kto był autorem tej straszliwej zbrodni to jest rzecz, którą będziemy analizowali w przyszłości. Na razie stwierdzamy fakt – powiedział poseł. Czyli tradycyjne już: wiem, ale nie powiem.

Ten swoisty detektyw parlamentarny jest jak ten święty Antoni, patron osób i rzeczy zaginionych oraz spraw beznadziejnych. On doszedł do prawdy. Została mu objawiona. „Po blisko trzech latach badań” On już wie, On „z olbrzymią dozą pewności czy prawdopodobieństwa” zna prawdę, ale całej prawdy, tak wprost, tak zwyczajnie, bez owijania w bawełnę, nie może powiedzieć. – (…) nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy trzy osoby przeżyły. Ale są wiarygodne informacje z trzech źródeł, że tak było. Obowiązkiem polskiej prokuratury jest to sprawdzić – wtóruje mu rzecznik prawych i sprawiedliwych. I znów to denerwujące: wiem, że to prawda, ale nie powiem wszystkiego. Ten polityk mówi, a ja słyszę, że: ktoś coś tam wie, że On słyszał tylko, ale On w to wierzy. Bo On, jest przekonany, że ten, co mu powiedział, ten posiadacz prawdy, jest dla niego wiarygodny, ale na wszelki wypadek niech ktoś tę prawdę objawioną sprawdzi.

– Przy obecnej wiedzy jedyną teorią, która wszystko wyjaśnia, porządkuje wiedzę, i daje konkluzje, jest teoria zamachu. Natomiast z całą pewnością jeszcze trzeba te sprawy bardzo pogłębić – powiedział pan prezes, odwieczny i niespełniony zbawca Polski. Znów, no znów słyszę to: wiem, ale nie powiem.  Znów ktoś posiada wiedzę, jest przekonany o prawdzie, ale żebym ja mógł poznać prawdę, to trzeba tę wiedzę o prawdzie dla mnie specjalnie pogłębić.  Wszyscy coś wiedzą, ale nam nie powiedzą.  Dla naszego dobra oczywiście, bo prawda byłaby dla mnie, dla nas, tak bolesna, że chyba by nas zabiła… i kto by opłacał zabawę w ten cyrk? Kto by płacił podatki?

Konkretnie, no błagam… Panowie! Konkretnie!, Raz! No błagam! Raz powiedzcie całą prawdę, niech i ja doznam objawienia. Raz, choć raz powiedzcie: Kto? Jak? I dlaczego? I co najważniejsze: po co? A nie tylko: ja wiem, ale wam nie powiem.