Daily Archives

One Article

dziennik pesymistyczny

Rachunek za uratowane życie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Może warto pomyśleć o noszeniu w kieszeni czy na opasce na nadgarstku informacji, że nie życzymy sobie ratowania nam życia? No chyba, że uratują nas za darmo. Wiem, wydaje się to szokujące, ale w czasach, gdy wszystko ma swoją cenę, to i nasze uratowane przez szpital życie może nas słono kosztować. Tak, wydaje się to absurdalne, bo jak tu wybierać miedzy śmiercią bez długów a życiem z długami. Ale przecież żyjemy w świecie nonsensów, więc dlaczego nie mamy się nad tym zastanawiać?

Wiadomo, że wszystko kosztuje. Jak widać w Polsce można też wycenić ratowanie życia czy zdrowia. Taryfa, stawna, cennik. Człowiek, który jest biedny, bez pracy, czyli często bez ubezpieczenia jest narażony na to, że jeśli ulegnie wypadkowi to, gdy już go lekarze przywrócą do zdrowia to za ratowanie życia szpital, system, państwo wystawią mu słony rachunek.

Młody człowiek, który na początku września został brutalnie zaatakowany w lesie koło Grójca przez swoich zwyrodniałych pracodawców po tym jak upomniał się o wynagrodzenie, będzie musiał zapłacić szpitalowi nawet dwadzieścia tysięcy za leczenie. Mężczyzna nie był ubezpieczony ale zgodnie z procedurami narodowego funduszu zdrowia zaległa należność będzie musiała zostać uregulowana. Rodzina chłopaka przyznaje, że nie ma pieniędzy, aby spłacić zaległą kwotę. A do kosztów leczenia dojdą przecież jeszcze koszty rehabilitacji.

Pamiętam też inny przypadek nieubezpieczonej kobiety, której za jedną noc w szpitalu, kolację i śniadanie, założenie gipsu i podanie leku przeciwbólowego wystawiono przy wypisie ze szpitala rachunek na ponad tysiąc złotych. Czyli jak za noc w pięciogwiazdkowym hotelu. Wszystko to zgodnie z prawem i stosownymi przepisami.

Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że dla wielu to, co pisze wyda się herezją, ale w czasach kultu pieniądza, człowiek często po uratowaniu mu życia zostaje sam na sam z problemem rachunków za uratowanie życie. Bo życie nie jest jak widać bezcenne. Ma swoją cenę. Wymiernie z księgową dokładnością wypisaną na fakturze. Czasami tak wielką cenę, że nie do udźwignięcia dla zdrowego człowieka, a co dopiero dla chorego. Ale takie jest nasze prawo. Czy czasem się zatraciliśmy się w poszanowaniu litery prawa zapominając o jego duchu?

– Zagadnienie konfliktów pomiędzy literą a duchem prawa jest równie stare jak nasza cywilizacja. A jak przestawia się konflikt między literą a duchem prawa w dzisiejszej Polsce? Często niestety można usłyszeć, że urzędnicy, politycy czy sądy są bezduszne. Wbrew pozorom w tym dość kolokwialnym stwierdzeniu jest sporo prawdy, bo to właśnie brak zrozumienia ducha prawa jest przyczyną wielu krzywdzących decyzji – powiedział kiedyś były minister sprawiedliwości. I chyba po raz pierwszy jestem skłony przyznać racje politykowi.