dziennik pesymistyczny

Tak tylko, o niczym

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dawno się nie widzieliśmy, więc nawet tak z samej tylko przyzwoitości, no i z racji dobrego wychowania, obydwoje uznaliśmy, że na początku trzeba o czymś porozmawiać. Dlatego ja mówiłem, i mówiłem a ona milczała tylko czasami korygując mój słowotok pytaniami. Gdy już się do reszty wygadałem to i ona postanowiła pomilczeć ze mną. – Powiedz, dlaczego jest tak jak jest? Dlaczego nie może być inaczej? – spytała po dłuższej chwili przerywając przedłużające się milczenie.

Pytasz, dlaczego? Dlaczego się zatrzymałem? Dlaczego po przekroczeniu hipotetycznej granicy połowy mojego życia wszystko się we mnie wyłączyło? Dlaczego straciłem siły i chęć do aktywnego życia? Dlaczego przestałem żyć jak wszyscy? Dlaczego nie wstaje rano do pracy? Dlaczego nie umiem współistnieć społecznie? Dlaczego mogę przez kilka dni pracować a nie mogę tego robić przez tydzień lub dłużej?  Nie ma na to jednej odpowiedzi.

dziennik pesymistyczny

Chciałbym nie wiedzieć, kim jest żona piłkarza

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Tak się czasami zdarza, że ja naprawdę nie wiem, kim jest dany piłkarza. Bo przecież w głębokim poważaniu mam te wszelkie bramki, asysty, rozgrywki, super podania, najlepsze cieszynki (skąd ja znam takie wyrażenia!), spalone, karne i super ligi. Nie znam nazwisk najlepiej zarabiających piłkarzy. Nie interesuje mnie ich kariera zawodowa, a tym bardziej ich życie prywatne. A już na pewno nie interesuję mnie życie żon czy narzeczonych jakichkolwiek piłkarzy. Ogólnie nie jestem zainteresowany światem sportu, w tym piłki kopanej. Dlatego chciałbym nie wiedzieć, kim jest i co robi w życiu żona jednego czy drugiego piłkarza. A jednak wiem takie rzeczy.

dziennik pesymistyczny

Nieszczęście awizowane

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Przyszedł dziś rano. A prawdę powiedziawszy to go przynieśli, a ścisłej to go przyniósł posłaniec instytucji, która ma do mnie sprawę. Patrzę właśnie na niego jak leży sobie w przydzielonej dla mnie przegródce w skrzynce na listy. O proszę, jaki dumny! Jaki oparty o sześć lub dziesięć instytucji! Jaki praworządny w swej urzędowej formie i treści! Jaki cały polecony! Taki do odbioru za okazaniem dowodu i za własnoręcznym poświadczeniem przekazania na moje ręce.

Leży tak sobie i się do mnie szczerzy w tym maszynowo literowym uśmiechu pogardy wypisanym na tej złowieszczo bladej twarzokartce. Jest. Dotarło. Spoczywa sobie wyluzowane i spokojne. Leży tam sobie, przyniesione przez listonosza to awizo, ta zapowiedz zbliżającego się nieszczęścia. Źródło moich trosk. To zawiadomienie o mającym mnie dopaść przeznaczeniu i jego nieuchronności.

dziennik pesymistyczny

10 powodów, dla których warto lub nie warto

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nalej nam proszę dobry człowieku po dwie pięćdziesiątki wódki. Pamiętaj jednak, aby lać tak, jakbyś to robił dla siebie – zwróciłem się w tych uprzejmych słowach do pochylającego się w naszą stronę barmana. Zasiedliśmy przy kontuarze zakończywszy uprzednio przydługi rytuał wyswobadzania się z ubraniowej warstwy izolacyjnej. Cóż, zima w tym roku zaskoczyła wszystkich ostrym mrozem, większym zaskoczeniem pewnie byłby mróz w lipcu, ale zaskoczenie to zaskoczenie. Nie ma co wybrzydzać.  – Dziękuje. Jestem na diecie płynnej. Muszę kolekcjonować kalorie – rzekł przyjaciel akceptując mój wybór, co do trunku i ilości.

dziennik pesymistyczny

Bo ja nie lubię zmian

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Generalnie to ja nie lubię wszelkich zmian. Choć wydawałoby się, że ktoś z naturą buntownika powinien być raczej do nich przyzwyczajony i nawet pożądać zmian. A jednak w moim przypadku tak nie jest.  A jest dokładnie odwrotnie. Niemiłosiernie wnerwiają mnie wszystkie zmiany.

Nie znoszę zmian, ani tych na lepsze, ani tych na gorsze.  W szczególności nienawidzę czystą nienawiścią zmian na gorszę. Ale to chyba zrozumiałe i nie muszę tego szerzej tłumaczyć. Co ciekawe zmiany na lepsze też mnie wnerwiają, z tym tylko zastrzeżeniem, że wnerwiają mnie znacznie mniej. To taki minimalny wkurw, ale przecież nadal wkurw i nie da się go ukryć.

dziennik pesymistyczny

Między siebie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Zdecydowanie jestem nieprzystosowany. Nie znam się na żartach, a są podobno bardzo dobre i przy tym wyjątkowo subtelne. Nie rozumiem aluzji – takich robionych przecież z wyjątkowym taktem i z perfekcyjnych wyczuciem. Nie potrafię się spiąć w sobie, i zabrać się do uczciwej lub ewentualnie nieuczciwej, ale zawsze roboty. Nie potrafię robić, bo tak trzeba i tak wypada i tak robili przecież i nadal robią wszyscy wokół. Nie umiem, a przecież podobno prawie każdy to potrafi, przystosować się i zdołać nic nie poradzić na otaczający nas świat. Nie umiem się nie buntować i wmówić sobie, że przecież mój opór jest bezcelowy, bo i tak nic się nie zmieni, bo przecież jest tak jak jest i tak już zostanie i to, co robię lub nie robię nic tu nie zmieni.

dziennik pesymistyczny

Woda rozmowna

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Człowiek nie istnieje, dopóki nie jest pijany – zauważył kiedyś Ernest Hemingway. A chyba każdy przyzna, że kto jak kto, ale on znał się na tych sprawach. Mnie daleko do noblisty w obu dziedzinach, do których on czuł największą atencje, ale nikt nie może powiedzieć, że nie staram się dorównać wzorcowi.

A przecież urodziłem się w kraju rozgrywek pierwszej ligi, jeśli chodzi o zamiłowanie i używanie trunków wyskokowych. Fakt, nie w kraju ekstraklasy w tej dziedzinie, ale przynajmniej w miejscu, do którego przenikały od wieków wpływy największych mistrzów. Dlatego samo z siebie się rozumie, że dojść tu do mistrzostwa, na tle tylu konkurencyjnych rozgrywających, nie jest łatwe i wymaga ogromnego poświęcenia. Ale jak w każdym sporcie, tak i w tym trening czyni mistrza.

dziennik pesymistyczny

Życzeniofobia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Albo mam klasyczną fobie społeczną, albo to zwyczajna niechęć tak mną zawładnęła? Sam już nie wiem, dlaczego, ale fakt faktem mam małą wadę. Spokojnie, to tylko takie maleńkie szaleństwo, drobnostka, ale za to dla mnie bardzo uciążliwa. Chyba czas na wyjaśnienia. A więc ja po prostu nie umiem i nie lubię składać życzeń. Tak już mam, że nie potrafię i zdecydowanie nic na to nie poradzę.

Tak jest ze mną coś nie tak i pewnie tak właśnie zostanie po wsze czasy lub na wieki wieków. Nie potrafię składać życzeń, choć jednocześnie przecież wszystkim dobrze życzę. Ale jak przyjdzie – co do czego – to dukam, coś tam pod nosem w klasycznym dla życzeń stylu i nie potrafię powiedzieć czegoś oryginalnego, a już zupełnie nie potrafię wyartykułować czegoś zabawnego. Ograniczam się zawsze do standardowego zestawu w stylu: wszystkiego najlepszego, plus równie standardowe: zdrowia, szczęścia, pomyślności. I to jest maksimum tego, co mogę z siebie wykrzesać.

dziennik pesymistyczny

Raison detre

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nigdy nieprzestane jej kochać – powiedział całkiem spokojnie. Stał tak w tej swojej żałobnej czerni i z każdą minuta wyglądał coraz starzej. Zawsze to powtarzał, gdy był w takim wspomnieniowym nastroju, więc i tym razem nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Zwyczajnie tylko to co powiedział usłyszałem i tyle. Nie musiałem go nawet pocieszać czy robić cokolwiek innego, z tym jego wiecznym kochaniem. On tego nie oczekiwał, a ja na tyle do tego przywykłem, że w zasadzie zobojętniałem już na tą jego wieczną miłość do kobiety, która od niego odeszła. Zobojętniałem na to gadanie prawie tak bardzo jak na jego przedłużające się schodzenie z tego świata.

dziennik pesymistyczny

Światełko szczęścia dla suwerena

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Jako ten suweren, bo nim jestem choćby z powodów, które można wyczytać w moim dowodzie osobistym. Jestem jak się patrzy częścią tego narodu, a naród to przecież suweren, więc i ja, jakoś tak sam z siebie, i bez specjalnego wysiłku stałem się pojedynczym suwerenem. I jako ten suweren właśnie, co jakiś czas przejmuje się tym, co do mnie, jako suwerena mówi rząd w osobie Pani premier.

Jak to już kilka razy powtarzałem, generalnie polityka mnie nie interesuje, ale w Polsce zakup bułki w sklepie to już jest akt polityczny, więc siłą rzeczy czasami nie chce, ale muszę. I tak, nie dalej jak wczoraj, pani premier była łaskawa stwierdzić publicznie, o czym doniosły następnie publikatory, że: to obowiązek rządu, żeby sprawiać, aby wszyscy polscy obywatele żyli godnie, byli bezpieczni, by każdemu to światło pokoju i szczęścia przez cały rok świeciło – koniec cytatu.