Tag Archives

4 Articles

dziennik pesymistyczny

Zachęta w prezencie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Plan jest taki, że pieniądze z OFE chcemy przekazać Polakom – tłumaczył wicepremier Mateusz Morawiecki prezentując nowe plany rządu. Jednak niech nie ulega złudnej nadziej ten, kto uwierzył, że dostanie swoje pieniądze oszczędzone w funduszu emerytalnym do ręki i będzie mógł z nimi zrobić, co zechce. Tak dobrze to nie będzie. Pieniądze z Otwartych Funduszy Emerytalnych są środkami publicznymi, co usankcjonował zeszłorocznym orzeczeniem Trybunał Konstytucyjny, więc należą do państwa i do nikogo więcej. To urzędnik z politykiem będzie decydował jak je lepiej spożytkować dla Twojego dobra.

Według rządowego planu otwarte fundusze emerytalne miałyby jedną czwartą kapitału, czyli około 35 mld zł, oddać w formie gotówki do funduszu rezerwy demograficznej. Natomiast 75 procent aktywów OFE, ulokowanych w akcjach miałoby trafić, jako papiery wartościowe do III filara.

dziennik pesymistyczny

Zgadzam się z prezesem, czyli „władza jest celem samym w sobie”

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Z prezesem nigdy się nie zgadzałem. Staram się nie słuchać i nie czytać jego wypowiedzi, ale w kraju gdzie wszystko jest polityczne, takie podejście do sprawy nie jest łatwe. Dlatego też – jak powiedział klasyk – nie chce, ale musze. Tym razem prezes był łaskaw wypowiedzieć się na temat tego, co myśli o rządzących. Ja, jako obywatel miasta rządzonego przez Prawych i Sprawiedliwych od listopada 2006 roku postanowiłem jego słowa odnieść do tej władzy samorządowej, jaką znam i jaką obserwuje od ośmiu lat i musze przyznać, że po raz pierwszy zgadzam się z oceną sytuacji, jaką przedstawił prezes.

– Dzięki przewadze medialnej, we władzach wszelkiego typu, dzięki temu, że choć nie było terroru, ludzie zaczęli się bać, to mogło trwać przez siedem lat – podsumował wódz Prawych i Sprawiedliwych. I jak tu się nie zgodzić? Ta przenikliwość w ocenie władz mojego miasta naprawdę mnie wzruszyła. Według niego, jednym z założeń przyjętych przez obecnie rządzących było to, że: „władza jest celem samym w sobie”. Znowu bardzo trafnie.

– Ta władza wiedziała, że rzeczywistość jest inna niż oni opisują. W związku z tym musiała skorzystać z metody, która jest znana od wieków, ale która szczególnie rozwinięta była w komunizmie: media miały stworzyć zupełnie inny kształt rzeczywistości niż ten, który jest – ocenił prezes. Od razu przypomniałem sobie jak w maju bieżącego roku ujawniono w mediach, że magistrat poza obowiązującymi procedurami wydał ponad 145 tysięcy złotych. Pieniądze poszły na… gazetkę propagandową. Prezes to ma pamięć! Ja już prawie zapomniałem, a on pamiętał.

– Jest system, który służy mniejszości, zdecydowanej mniejszości, która za nic ma interesy większości obywateli. Ten system działa począwszy od samorządu, a skończywszy na władzach Warszawy. Mamy szanse zacząć to zmieniać – podkreślił prezes. Całkowicie się z tym zgadzam. Jest szansa na zmiany. Tylko w przypadku realnego wyboru miedzy dwie partiami sponsorowanymi przez państwo trudno mówić o zmianie systemu. To takie: zamienił stryjek siekierkę na kijek. Ale nie wchodząc w szczegóły zgadzam się ze słowami prezesa.

Słuchając tych wypowiedzi byłego premiera można by powiedzieć: nic dodać nic ująć. Gdybym tak właśnie zrobił, a nie zrobiłem. Tak, przyznaje, ująłem i wyciąłem ze słów prezesa troszeczkę i zostawiłem, co mi pasowało. Ale przecież miałem dobrych nauczycieli. Politycy w swych bezsensownych sporach robią to co ja codziennie, więc i ja – skromy prowincjusz – też sobie pozwoliłem na drobną manipulacje. Ale nie mogłem się powstrzymać. Przecież od ośmiu lat moim miastem rządzą Prawi i Sprawiedliwi. Dlaczego więc konwekcji partii nie urządzono tu właśnie? Przecież przy takiej okazji można by się pochwalić dobrymi sprawiedliwymi i prawymi rządami, dobrobytem mieszkańców, rozwojem miasta, spadkiem bezrobocia itd. Ośmioletnie rządy musiały przecież czymś zaowocować i powinny stać się dobrą podstawą do pokazania, czym dla obywateli będą rządy Prawych i Sprawiedliwych w innych samorządach. Bo jeśli jest tak dobrze, jak wmawiają nam lokalni działacze, to dlaczego prezes na stopniu krajowym nie chwali się miastem, w który jego partia rządzi od listopada 2006 roku?

dziennik pesymistyczny

Celem reformy są niższe emerytury

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Emerytury muszą być niższe, bo to był jeden z celów reformy – wyznała z rozbrajająca szczerością była prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Czyli wychodzi na to, że celem reform, które wprowadzają urzędnicy nie jest wcale poprawa losu obywateli jak wmawiają politycy, ale poprawa działania systemu. To nie człowiek się liczy, ale system, który ma być wydajny i zapewnić egzystencje państwowym urzędnikom. Państwo postrzega swojego obywatela, jako woła roboczego, który ma płacić i pracować, zarabiać i płacić podatki, a gdy już nie nadaje się do pracy to należy mu zapewnić dokładnie tyle żeby wegetował w biedzie i jak najszybciej pożegnał się ze światem doczesnym. Państwo potrzebni są przecież tylko sprawni, zdolni do pracy podatnicy. Starsi ludzie się dla państwa mało liczą, bo są niewydajni. Jeśli ktoś będzie miał szczęście i dożyje emerytury to trzeba go tak upodlić, aby odechciało mu się życia na garnuszku państwa. No chyba, że jest na tyle bogaty, że sam zapewnił sobie emeryturę. Szarak obywatel, co całe życie tyrał za pensje niewiele wyższą niż najniższa krajową pensja dostanie od ZUS niską emeryturę.

Emerytury wypłacane z nowego systemu będą niższe niż te sprzed reformy systemu, to było wiadomo od dawna. Jednak niewielu spodziewało się, że różnice będą tak duże. Różnica miedzy tym, co dostaliby emeryci przez reformą a tym, co teoretycznie dostaną jak dożyją to blisko tysiąc dwieście złotych. Obecny prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zauważył w telewizji, że wysokość emerytur będzie zależała od tego, ile zapłacimy składek. Zapomniał za to wspomnieć, że około trzech milionów Polaków dostanie niższe emerytury niż te, które im się należą, gdyż część dokumentów na podstawie, których są obliczane świadczenia zgniło w magazynach zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Czyli znów państwo zaoszczędzi.

 – (Kobiety) mają więcej lat do wykorzystania świadczenia, więc jest ono niższe. Dlatego rząd podjął działania – podwyższanie wieku to pierwsza rzecz – wyznał szef ZUS. No pewnie, to bardzo ważne, żeby przyszły emeryt jak już ma już tyle szczęścia, że dożyje wieku emerytalnego korzystał z należnych mu świadczeń jak najkrócej. Mo to znaczna oszczędność przecież. A jak już wszyscy do system jest najważniejszy nie człowiek. – To jest prosta matematyka – trzeba płacić składki i pracować dłużej – dodał prezes ZUS.

– Oczywiście w momencie wprowadzania reformy nikt o tym bardzo głośno nie mówił. Ale przecież po to ta reforma była przeprowadzana, ponieważ nie można było sfinansować tak wysokich w stosunku do wynagrodzeń emerytur, jakie były poprzednio – podkreśliła była prezes ZUS. To miłe, że urzędnik państwowy tak szczerze wyznaje, że celem reformy było obniżenie emerytur.

– Nie znaczy to, że emerytury w złotówkach są wysokie, bo są małe, ale w proporcji do zarobków były jednymi z najwyższych w Europie. Nowy system jest tak skonstruowany, że emerytury są w pełni proporcjonalne do zarobków. Nie ma żadnego faworyzowania np. najbiedniejszych. W związku z tym ten, kto zarabia mało, będzie miał trzydzieści parę procent swojego zarobku i ten, który zarabia dużo też – dodała pani była prezes. Jak to dobrze, ze dołączyliśmy do Europy i już nie faworyzujemy najbiedniejszych. Teraz jak za socjalizmu, który podobno odszedł na zawsze dwadzieścia pięć lat temu wszyscy będą mieć tak samo mało.

Lubię bezczelnych urzędników. Lubię jak nie wiadomo dlaczego nagle zaczynają być prawdomówni, bo to utwierdza mnie w przekonaniu, że to nie jest moje państwo, a urzędniczą i polityczna władza, która jest nade mną to tylko okupacyjna tyrania.

dziennik pesymistyczny

Przy obiedzie za miliony cierpię katusze

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Trzeba coś zrobić! Do cholery! Przecież tak być nie może! Nie można być biernym! Trzeba coś zrobić! Trzeba ratować człowieka! Nie można pozwolić żeby znów tak cierpiał! Co prawda mam w głębokim poważaniu cały ten cyrk nazywany wyborami parlamentarnymi, ale tym razem może jednak zagłosuje przeciw, tak z czystej empatii. Niech się chłopina nie męczy dla narodu. Po co człowieka męczyć?

– Nie lubię mówić o takich rzeczach, ale kiedy byłem premierem, jadłem wyjątkowo wręcz ohydne (…) obiady w kancelarii premiera. Chociaż twarz mi wykręcało, to jadłem – wyznał na konferencji prasowej w Sejmie były premier Jarosław K.

– Koniaków żeśmy wypili przez ten cały czas może, z moim udziałem, jedną butelkę. Czasem wicepremierów zapraszałem, bo musiałem ich do czegoś przekonać. To jest wszystko. Cygar w ogóle nie palę – kontynuował swe wyznania doktor, prezes Prawych i Sprawiedliwych.

Ratujmy chłopa! Przecież on gotów dla nas, dla narodu poświecić się i znów zostać premierem, który znów będzie musiał jadać „wyjątkowo wręcz ohydne”. Przecież nie można na to pozwolić. Są pewne granice. Jak ja mógłbym spać spokojnie wiedząc o tym, że gdzieś tam w stołówce kancelarii premiera Jarosław K. zjada z obrzydzeniem obiad aż twarz mu wykręca z cierpienia.

 – Za miliony kocham i cierpię katusze – pisał poeta. Ja wiem, że on jest gotów do poświeceń. Ale przecież nie można pozwolić na to żeby ten wybitny syn wielkiego narodu, polski polityk, doktor nauk prawnych, działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL, twórca i prezes partii politycznych Porozumienie Centrum oraz Prawo i Sprawiedliwość, senator I kadencji, poseł na Sejm I, III, IV, V, VI i VII kadencji, były prezes Rady Ministrów, były kandydat na urząd Prezydenta RP tak cierpiał za miliony. W przenośni i dosłownie, żeby cierpiał za miliony. Bo to ani się chudzina koniaczku nie napije, ani cygarka nie zapali, a obiadki musi jeść ohydne. No jak tak można człowieka skazywać na takie cierpienie? Przecież to nieludzkie.

Dlatego apeluje do Was Polacy! Narodzie! Trzeba nam czynić co w naszej mocy, aby zapobiec nieszczęściu które może spaść na tego starszego, schorowanego jegomościa. Nie można przecież pozwolić, aby ten zasłużony mąż stanu znów się tak dla nas poświęcał. Ja wiem, że on tak z czystości serca wziąłby na siebie ten krzyż, ale przecież My naród chrześcijański nie może na to pozwolić.  On pewnie tak nas, dla narodu, tak kocha, że gotów za nas cierpieć katusze. Ale wykażmy się miłosierdziem. Polacy, nie pozwólmy aby ten starszy pan tak się dla nas męczył. Niech on znów nie musi jeść „wyjątkowo wręcz ohydne (…)  obiady w kancelarii premiera”. Niech mu ponownie twarzy nie wykręca z obrzydzenia podczas konsumpcji. Są przecież jakieś granice poświecenia.