Tag Archives

242 Articles

dziennik pesymistyczny

Domniemanie smutku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Tak już mam, że co jakiś czas zadaje sobie trochę bezsensowne pytanie: dlaczego ja tu jestem? Właśnie, dlaczego!? Dlaczego nie mogłem się urodzić, no nie wiem, dajmy na to w Norwegii, w Szkocji, w San Eskobar lub w innym przyjemnie ciepłym kraju, ale w takim nie za ciepłym? Dlaczego na Boga ojca zostałem skazany na codzienność obcowania z tym narodem wybranym na tym skrawku ziemi gdzie jak nie urok, to sraczka, jak nie sraczka, to przemarsz wojsk? Jak nie rządy złodziei, to nawiedzonych idiotów z poczuciem misji od Najwyższego i przekonanym o własnej nieomylności.

Dlaczego los (a może stwórca?) tak mnie niewinnego karze za niepopełnione przecież grzechy? Dlatego przedwieczny nie umieścił mnie w miarę spokojnym, bezpiecznym miejscu, wśród przewidywalnych ludzi, lecz umieścił mnie dożywotnio w tym domu wariatów? Czy naprawdę nie mógł wybrać dla mnie na tą ziemską egzystencje bardziej przytulnego miejsca?

dziennik pesymistyczny

Zapiski z polowania

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Trwali tam w oczekiwaniu ponad dwie godziny. Przez ten czas zdążyli całkiem dobrze zjeść i sporo wypić. Dość dokładnie omówili większość spraw bieżących jak i tych zaległych. Jednak przede wszystkim byli już nieźle wstawieni i to było ważne, choć nie najważniejsze tego dnia. W zasadzie nigdzie im się nie spieszyło, to przecież obaj czuli, że już czas najwyższy. Kiedyś trzeba było zacząć polowanie. Zwierzyny łownej było na razie mało, ale jak to wieczorem, coraz więcej zbierało się jej przy tym nad wyraz modnym w tym sezonie wodopoju.  Trzeba było tylko zaczekać.

Przez to, co pływało już w ich organizmach w znacznych ilościach obaj stali się bardziej otwarci na świat. A co za tym idzie nabrali większej ochoty, aby zapolować i co ważne coś w końcu upolować. Jak na razie jednak tylko obserwowali zwierzynę, która parami, czasami pojedynczo, ale najczęściej w grupkach po parę sztuk, przechadzała się po ich terenach łowieckich. Trzeba było tylko cierpliwie wyczekać odpowiedniego momentu i zaatakować.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje. Ostateczności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Oddychać, nie oddychać, oddychać, nie oddychać… za nic nie mogę się zdecydować. Bo to z jednej przecież strony jest we mnie jeszcze dość spora dawka radości życia (tak przynajmniej uważa mój przyjaciel) a z drugiej strony chciałoby się z tym wszystkim jak najszybciej skończyć i mieć w końcu święty spokój.

Czasem tak mam, że budzę się nad ranem z rozczarowania, że w nocy nie umarłem. Jestem już zmęczony życiem i związanymi z nim rozczarowaniami, a przecież nie jestem jeszcze taki stary i więc można by było pożyć. Wiem, inni mają zapewne zdecydowanie gorzej już ja, ale to moje cierpienie i mój ból istnienia i przez to jest mi on najbliższy. Wybaczcie, ale w tym przypadku trudno jest się zdobyć na altruizm. Tak, to fakt, to zawsze miło jest wiedzieć, że komuś jest jeszcze gorzej niż mnie, ale naprawdę w sprawie mojego własnego życia moje odczucia względem niego są dla mnie najważniejsze z najważniejszych. Tak, jestem trudny, nic na to nie poradzę. Tak już jest, nie zmienię tego i nawet nie chce tego zmieniać.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje 2. Proroctwa

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Są takie dni, gdy szare, stalowe niebo wiszące tuż nad ziemią daje jednoznaczny znak jaki dzień cię czeka. Tak było i tym razem. Już o poranku wiedziałem, że w tym dniu nie czeka mnie nic dobrego. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że to będzie kolejny z tych zły dni. Czułem, że tak właśnie będzie.

Często mam takie antycypacje. A co najciekawsze zawsze przeczuwam zło. Nigdy nie wyczułem nadchodzącego szczęścia. Za to czekające mnie w najbliższym czasie kłopoty potrafię wyczuć z łatwością tuż po przebudzeniu.  Żebym tak, choć raz w życiu, mógł moje nadprzyrodzone zdolności jasnowidzenia wykorzystać w zbożnym celu dla powiększenia majątku lub przyczynienie się do mej pełnej niezależności finansowej. Żebym, choć raz na tysiąc razy umiał przewidzieć coś, co przyniesie korzyści lub sprawi radość. Ale nie, tak nigdy nie było i nadal tak nie jest i pewnie tak nie będzie. Moje wizjonerskie zdolności ograniczają się jedynie do tego, że potrafię perfekcyjnie wyczuć nadchodzące zło nim jeszcze nadejdzie za kilka, kilkanaście godzin. I to wszystko.

dziennik pesymistyczny

Smutny koniec pozytywnego planowania

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Czasem już tak jest, że nim jeszcze odtworzysz oczy zaraz po przebudzeniu to już wiesz, że będziesz miał tego dnia przejebane. Ale tego poranka nic na to nie wskazywało. Co więcej, wydawało się, że to będzie dobry dzień czyniący przerwę w paśmie dni, o których nie warto nawet wspominać, tak były fatalne.

Ten poranek naprawdę zapowiadał się dobrze. Ludzie wielkiej budowy, którzy budzili mnie, co rano o siódmej przez ostatni miesiąc, czyniąc rwetes swoimi machinami dziś widocznie postanowili odpocząć od wielkich czynów i za oknem panowała nienaturalna błoga cisza. Podobnie sąsiedzi i ich rozwrzeszczane bachory zachowywały się podejrzanie cicho, co wywołało u mnie drobny niepokój, bo przecież to mogła być cisza przed burzą.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

I co się tak na mnie patrzysz? Wiem, co sobie myślisz? Myślisz, że jestem taki, jaki jestem, z własnej nieprzymuszonej woli? Chcesz żebym przyznał, że sam do tego doprowadziłem? Żebym przyznał, że jestem żałosny? Mam powiedzieć, przyznać się do tego, że jestem wiecznym przegranym? Bo przegrałem na wielu płaszczyznach, nie tylko zawodowo, ale i prywatnie? Mógłbym tak zrobić. Dla twojego bardziej niż mojego zdrowia psychicznego mógłbym tak powiedzieć. Mógłbym przyznać Ci racje. Tak, wykorzystuje ludzi! I tak, jestem cholerną pijawką!

dziennik pesymistyczny

Z okazji dnia przytulania i święta rosyjskiej wódki

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Gdy tylko się obudziłem, to już wiedziałem, że to nie będzie dla mnie dobry dzień.  Nie będzie dobry, bo na „dzień dobry” obudził mnie sygnał telefonu. Ktoś bladym świtem – siódma trzydzieści rano – zapragnął ze mną porozmawiać przez telefon i nie dał się zignorować tym, że nie odebrałem za pierwszym razem. Zadzwonił jeszcze dwukrotnie, jakby nie rozumiał, że jeśli nie odbieram za pierwszym razem, to pewnie jestem zajęty lub zwyczajnie nie chce rozmawiać. Tym razem nie odebrałem, bo tak już mam, że nie przyjmuje telefonów z nieznanych numerów, a zwłaszcza takich, które budzą mnie o świtaniu.

dziennik pesymistyczny

Tak tylko, o niczym

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dawno się nie widzieliśmy, więc nawet tak z samej tylko przyzwoitości, no i z racji dobrego wychowania, obydwoje uznaliśmy, że na początku trzeba o czymś porozmawiać. Dlatego ja mówiłem, i mówiłem a ona milczała tylko czasami korygując mój słowotok pytaniami. Gdy już się do reszty wygadałem to i ona postanowiła pomilczeć ze mną. – Powiedz, dlaczego jest tak jak jest? Dlaczego nie może być inaczej? – spytała po dłuższej chwili przerywając przedłużające się milczenie.

Pytasz, dlaczego? Dlaczego się zatrzymałem? Dlaczego po przekroczeniu hipotetycznej granicy połowy mojego życia wszystko się we mnie wyłączyło? Dlaczego straciłem siły i chęć do aktywnego życia? Dlaczego przestałem żyć jak wszyscy? Dlaczego nie wstaje rano do pracy? Dlaczego nie umiem współistnieć społecznie? Dlaczego mogę przez kilka dni pracować a nie mogę tego robić przez tydzień lub dłużej?  Nie ma na to jednej odpowiedzi.

dziennik pesymistyczny

Chciałbym nie wiedzieć, kim jest żona piłkarza

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Tak się czasami zdarza, że ja naprawdę nie wiem, kim jest dany piłkarza. Bo przecież w głębokim poważaniu mam te wszelkie bramki, asysty, rozgrywki, super podania, najlepsze cieszynki (skąd ja znam takie wyrażenia!), spalone, karne i super ligi. Nie znam nazwisk najlepiej zarabiających piłkarzy. Nie interesuje mnie ich kariera zawodowa, a tym bardziej ich życie prywatne. A już na pewno nie interesuję mnie życie żon czy narzeczonych jakichkolwiek piłkarzy. Ogólnie nie jestem zainteresowany światem sportu, w tym piłki kopanej. Dlatego chciałbym nie wiedzieć, kim jest i co robi w życiu żona jednego czy drugiego piłkarza. A jednak wiem takie rzeczy.

dziennik pesymistyczny

Nieszczęście awizowane

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Przyszedł dziś rano. A prawdę powiedziawszy to go przynieśli, a ścisłej to go przyniósł posłaniec instytucji, która ma do mnie sprawę. Patrzę właśnie na niego jak leży sobie w przydzielonej dla mnie przegródce w skrzynce na listy. O proszę, jaki dumny! Jaki oparty o sześć lub dziesięć instytucji! Jaki praworządny w swej urzędowej formie i treści! Jaki cały polecony! Taki do odbioru za okazaniem dowodu i za własnoręcznym poświadczeniem przekazania na moje ręce.

Leży tak sobie i się do mnie szczerzy w tym maszynowo literowym uśmiechu pogardy wypisanym na tej złowieszczo bladej twarzokartce. Jest. Dotarło. Spoczywa sobie wyluzowane i spokojne. Leży tam sobie, przyniesione przez listonosza to awizo, ta zapowiedz zbliżającego się nieszczęścia. Źródło moich trosk. To zawiadomienie o mającym mnie dopaść przeznaczeniu i jego nieuchronności.