Tag Archives

242 Articles

dziennik pesymistyczny

10 powodów, dla których warto lub nie warto

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nalej nam proszę dobry człowieku po dwie pięćdziesiątki wódki. Pamiętaj jednak, aby lać tak, jakbyś to robił dla siebie – zwróciłem się w tych uprzejmych słowach do pochylającego się w naszą stronę barmana. Zasiedliśmy przy kontuarze zakończywszy uprzednio przydługi rytuał wyswobadzania się z ubraniowej warstwy izolacyjnej. Cóż, zima w tym roku zaskoczyła wszystkich ostrym mrozem, większym zaskoczeniem pewnie byłby mróz w lipcu, ale zaskoczenie to zaskoczenie. Nie ma co wybrzydzać.  – Dziękuje. Jestem na diecie płynnej. Muszę kolekcjonować kalorie – rzekł przyjaciel akceptując mój wybór, co do trunku i ilości.

dziennik pesymistyczny

Bo ja nie lubię zmian

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Generalnie to ja nie lubię wszelkich zmian. Choć wydawałoby się, że ktoś z naturą buntownika powinien być raczej do nich przyzwyczajony i nawet pożądać zmian. A jednak w moim przypadku tak nie jest.  A jest dokładnie odwrotnie. Niemiłosiernie wnerwiają mnie wszystkie zmiany.

Nie znoszę zmian, ani tych na lepsze, ani tych na gorsze.  W szczególności nienawidzę czystą nienawiścią zmian na gorszę. Ale to chyba zrozumiałe i nie muszę tego szerzej tłumaczyć. Co ciekawe zmiany na lepsze też mnie wnerwiają, z tym tylko zastrzeżeniem, że wnerwiają mnie znacznie mniej. To taki minimalny wkurw, ale przecież nadal wkurw i nie da się go ukryć.

dziennik pesymistyczny

Między siebie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Zdecydowanie jestem nieprzystosowany. Nie znam się na żartach, a są podobno bardzo dobre i przy tym wyjątkowo subtelne. Nie rozumiem aluzji – takich robionych przecież z wyjątkowym taktem i z perfekcyjnych wyczuciem. Nie potrafię się spiąć w sobie, i zabrać się do uczciwej lub ewentualnie nieuczciwej, ale zawsze roboty. Nie potrafię robić, bo tak trzeba i tak wypada i tak robili przecież i nadal robią wszyscy wokół. Nie umiem, a przecież podobno prawie każdy to potrafi, przystosować się i zdołać nic nie poradzić na otaczający nas świat. Nie umiem się nie buntować i wmówić sobie, że przecież mój opór jest bezcelowy, bo i tak nic się nie zmieni, bo przecież jest tak jak jest i tak już zostanie i to, co robię lub nie robię nic tu nie zmieni.

dziennik pesymistyczny

Woda rozmowna

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Człowiek nie istnieje, dopóki nie jest pijany – zauważył kiedyś Ernest Hemingway. A chyba każdy przyzna, że kto jak kto, ale on znał się na tych sprawach. Mnie daleko do noblisty w obu dziedzinach, do których on czuł największą atencje, ale nikt nie może powiedzieć, że nie staram się dorównać wzorcowi.

A przecież urodziłem się w kraju rozgrywek pierwszej ligi, jeśli chodzi o zamiłowanie i używanie trunków wyskokowych. Fakt, nie w kraju ekstraklasy w tej dziedzinie, ale przynajmniej w miejscu, do którego przenikały od wieków wpływy największych mistrzów. Dlatego samo z siebie się rozumie, że dojść tu do mistrzostwa, na tle tylu konkurencyjnych rozgrywających, nie jest łatwe i wymaga ogromnego poświęcenia. Ale jak w każdym sporcie, tak i w tym trening czyni mistrza.

dziennik pesymistyczny

Życzeniofobia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Albo mam klasyczną fobie społeczną, albo to zwyczajna niechęć tak mną zawładnęła? Sam już nie wiem, dlaczego, ale fakt faktem mam małą wadę. Spokojnie, to tylko takie maleńkie szaleństwo, drobnostka, ale za to dla mnie bardzo uciążliwa. Chyba czas na wyjaśnienia. A więc ja po prostu nie umiem i nie lubię składać życzeń. Tak już mam, że nie potrafię i zdecydowanie nic na to nie poradzę.

Tak jest ze mną coś nie tak i pewnie tak właśnie zostanie po wsze czasy lub na wieki wieków. Nie potrafię składać życzeń, choć jednocześnie przecież wszystkim dobrze życzę. Ale jak przyjdzie – co do czego – to dukam, coś tam pod nosem w klasycznym dla życzeń stylu i nie potrafię powiedzieć czegoś oryginalnego, a już zupełnie nie potrafię wyartykułować czegoś zabawnego. Ograniczam się zawsze do standardowego zestawu w stylu: wszystkiego najlepszego, plus równie standardowe: zdrowia, szczęścia, pomyślności. I to jest maksimum tego, co mogę z siebie wykrzesać.

dziennik pesymistyczny

Raison detre

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nigdy nieprzestane jej kochać – powiedział całkiem spokojnie. Stał tak w tej swojej żałobnej czerni i z każdą minuta wyglądał coraz starzej. Zawsze to powtarzał, gdy był w takim wspomnieniowym nastroju, więc i tym razem nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Zwyczajnie tylko to co powiedział usłyszałem i tyle. Nie musiałem go nawet pocieszać czy robić cokolwiek innego, z tym jego wiecznym kochaniem. On tego nie oczekiwał, a ja na tyle do tego przywykłem, że w zasadzie zobojętniałem już na tą jego wieczną miłość do kobiety, która od niego odeszła. Zobojętniałem na to gadanie prawie tak bardzo jak na jego przedłużające się schodzenie z tego świata.

dziennik pesymistyczny

Rozliczenia z samym sobą. Cześć druga

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Ja wiem, że najtrudniej o sobie, ale czasem trzeba. Nie mam już złudzeń, co do tego gdzie zaprowadzi mnie moje życie. Więc może przyszedł właściwy czas na podsumowania z elementami autokrytyki póki jeszcze jest, co podsumowywać i co krytykować. Trwam tu sobie cichaczem nie narzucając się nadmiernie moją osobą, żyje sobie tak po prostu starając się podtrzymywać życie na takim poziomie abym mógł trwać przy nim najdłużej jak się da. Co prawda nie bardzo wiem, jak długo „się da”, ale jak na razie jest to możliwe, więc wdzięczy jestem losowi, Najwyższemu oraz moim najbliższym, że mnie w tym moim trwaniu wspierają.

dziennik pesymistyczny

Transfer do średniowiecza

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Zdaje się, że mam szanse na szybki transfer w mroki wczesnego średniowiecza. Władcy światła już zawiadomił mnie listownie o zamiarze pozbawienia mnie prądu, czyli właśnie sztucznej jasności zapalanej w moim domu przy pomocy pstryczka elektryczka.  Pozbawienie dostaw prądu to prawdziwa udręka. Przepadną takie udogodnienia cywilizacyjne jak lodówka, kuchenka, mikrofalówka. Nie wspominając już o muzyce czy telewizji. Nie poczytam, nie pooglądam i nie skorzystam z internetu. Prawdziwy powrót do świata ciemności. Dobrze, że mam przynajmniej świeczkę, bo w tej porze roku, gdy dzień trwa zaledwie chwilkę, musiałbym z konieczności  nauczyć się żyć po omacku.

dziennik pesymistyczny

Mam szare dni

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– To zaczęło się przed trzema laty – mówił powoli, tak jakby każde słowo wypowiadał z wielkim bólem. – Na początku było tylko zamieszaniem w głowie. Nawet nie bolało. Po prostu zapominałem o czymś. Nie było mnie tam gdzie powinienem być lub z nagłego przymusu musiałem wyjść, choć wiedziałem, że tego robić nie powinienem. Było dziwnie, ale wtedy nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo się to we mnie rozrośnie.

Teraz nie jest to już tylko małe dziwactwo, takie jak to wielokrotne wracanie do dobrze zamkniętych drzwi w celu sprawdzenia czy na pewno są zamknięte. Teraz to złożony stan, który doprowadził mnie w zaułek bez wyjścia i drogi powrotnej. Teraz mam inne objawy i inne problemy. Nie mogę wstać przez kilka dni z łóżka, po czym nagle czuje nieodpartą potrzebę natychmiastowego wyjścia z domu i dodatkowo nie mogę do domu wrócić przez wiele godzin, bo jest we mnie strach przed tym powrotem. Nie do końca mogę sprecyzować, czego się boje, to taki strach bez racjonalnego powodu. On po prostu jest we mnie i już.

dziennik pesymistyczny

Rozliczenia z samym sobą. Cześć pierwsza

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Dryfuje w czasie bez obietnicy dotarcia do właściwego portu. Ta moja samotność dni ostatnich. Trwam sobie w tej ciszy przed wielką burzą, która z pewnością ostatecznie zmiecie mój papierowy stateczek. Nadal istnieje, bo przecież nic już innego nie pozostało do zrobienia jak tylko czekanie. Jestem tu, choć tak właściwie już jestem skazany. Samotny w dniach ostatnich w poczekalni życia. Bez nadziej na przyszłość i bez związków z przeszłością. Zagubiony w teraźniejszości. Trwam puki życia, ale już bez nadziej na jego poprawę.

Gdy ponad trzy lata temu dopadło mnie moje przeznaczenie. Wybrało za mnie mój los i choć za wszelką cenę chciałem uzasadnić moje życie, wpisać w większą idee moje postępowanie, to przecież przez cały ten czas zdawałem sobie sprawę, że ja po prostu zwyczajnie przestałem chcieć. Do tego jednego słowa sprowadza się całe moje postępowanie. Może było w tym trochę chęci oderwania się od konsumpcyjnego społeczeństwa, próba wybrania innej drogi, ale ostatecznie przecież zawsze chodziło o tą utraconą chęć do życia. Oto, że nie było dla niego dostatecznego uzasadnienia. Nie widziałem potrzeby życia bez bliskości, miłości, przyjaźni.