Monthly Archives

6 Articles

dziennik pesymistyczny

Ciąg zdarzeń

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Boże, jak to nie ma już dla mnie znaczenia. Bo to naprawdę już ma niewielkie albo bardziej nie ma już wcale znaczenia, jaki jest dziś dzień tygodnia.  Przestało mnie interesować czy to pierwszy, piętnasty czy może dwudziesty szósty dzień miesiąca. Bez znaczenia są następujące po sobie tak bardzo podobne do ciebie miesiące, które tylko wyróżniają się zmianami okoliczności przyrody. Co gorsze przestało mieć znaczenie, która jest aktualnie godzina.  Mojego życia nie wyznacza już cykl dobowy z wieczornym zasypianie i porannym wstawanie. Teraz zasypiam nad ranem albo nie śpię przez ileś tam dziesiątek godzin. Padam, gdy mój mózg wyda takie polecenia a robię powstań, kiedy on tego zechce. I naprawdę nie ma to już znaczenia, że jest czwarta na ranem a ja właśnie się obudziłem z kilkugodzinnego snu. Mój dzień aktywności zaczyna się z chwilą, gdy otwieram oczy, bez względu na to czy jest dzień czy noc.

dziennik pesymistyczny

Nie potrafię zapomnieć

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dziś rano znalazłem nasze wspólne zdjęcie. Ostatnie, jakie tu zostało. Była piąta rano. Za wcześnie na wyjście z domu. Za późno na sen. Za wcześnie na czytanie nie wspominając już o pisaniu. Pozostała telewizja. I śniadanie przed ekranem z telefonem w ręku, bo przecież trzeba być na bieżąco. Dzień zapowiadał się spokojny. Nawet za spokojny. Na stole czekały na mnie nieprzeczytane książki i dwa jeszcze dziewicze, bo nieprzeczytane a nawet nieprzeglądane miesięczniki.  I wtedy je dostrzegłem. Musiało być tam od zawsze. Wsunięte między stos książek. Wystawał tylko mały połyskujący skrawek papieru, który po wyjęciu okazał się być fotografią. To było takie małe zdjęcie. A na nim Ty i ja. Ostatnie zdjęcie z Tobą. Nasze wspólne zdjęcie. No, i tak oto dzień przestał być spokojny.

dziennik pesymistyczny

Kwiatek w kieszeni

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Pamiętam jak przez pół miasta niosłem dla Ciebie zerwany w parku kwiatek. Taki zwyczajny miejski kwiatek, jakich wiele na miejskich klombach. Tak mnie naszło z tym kwiatkiem. Taki imperatyw się we mnie zrodził, że mam go zerwać z tego miejskiego trawnika i do Ciebie, dla Ciebie, go zanieść. Tak się to we mnie zagnieździło, że to będzie dobre. Tak przecież pojmowałem miłość, że ja z tym kwiatkiem przez całe miasto do Ciebie. No, już dobrze, wiem, przez pół miasta. Tak do Ciebie. Tak żeby było miło. Tak żeby Ci było przyjemnie. Żeby pokazać sobie i Tobie jak bardzo Cię kocham.

dziennik pesymistyczny

Złośliwość rzeczy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Mój dom podlega powolnej (na szczęście), ale za to metodycznej degeneracji. On się zwyczajnie rozpada. I nie jest to tylko przenośnia, bo w przenośni to on się już dawno rozpadł. Teraz to taka całkiem realna powolna zagłada.

Na początku przestało działać światło w łazience. Naprawiłem. Za kilka tygodni znów przestało działać. Zastąpiłam górne światło lampą stojącą. Przeciekały krany w kuchni i w łazience.  Jeden już tak bardzo, że postanowiłem zaprzestać ponownych napraw i poddać się, bo po prostu to mnie przerosło. Teraz dodatkowo padło oświetlenie nad kuchennym blatem. Staram się nad tym zapanować, ale mam wrażenie, że zjednoczone siły sprzętów domowego użytku uwzięły się na mnie i postanowiły dać mi skutecznie do zrozumienia, że nie chcą ze mną współpracować.

dziennik pesymistyczny

Okno z widokiem na park i kościół

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Napijesz się? Nie? No jasne, że nie. Wy wszystkie jesteście niepijące. Przynajmniej na początku. Zawsze to samo. Zawsze lub przeważnie, że nie. Jeszcze jest jedna możliwość: ewentualnie troszeczkę. Maleńko. Niewiele. Ciut, ciut. Tak nie za dużo. W malutki kieliszeczek. Odrobinkę. Tak tylko żeby ustka umoczyć. Każda z was jest niepijąca. Jakby się kurwa nie w Polsce rodziły tylko je importowano z zagranicy. I to nie zza tej wschodniej granicy, co oczywiste, tylko z tej wielce oświeconej zachodniej zagranicy. Wszystkie takie nowoczesne. Jak już coś zdecydują się w chwili zapomnienia wypić dla towarzystwa to nie jak człowiek porządną wódkę czystą tylko no przecież drinka. Rudą wódę na myszach lub inne kolorowe świństwo z parasolka i innym badziewiem w wysokiej szklance ze słomką. Oj upada u nas kultura spożywania. Winko czerwone włoskie domowe stołowe po pincet złotych za pół litra siorbie taka przez cały wieczór. Każda albo niepijąca albo udaje, że pije.

dziennik pesymistyczny

Tak po prostu odeszła?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Co słychać? Co u Ciebie? – zaatakowała serią pytań, na które nie chciało mi się odpowiadać. Doznałeś po stokroć już tego samego uczucia, że właściwie to nie wiesz, co masz na takie pytanie odpowiedzieć. Mogłeś w tradycyjny dla siebie sposób w stylu: że fatalnie, że nic dobrego, że absolutnie jest do dupy, że czekasz i wypatrujesz końca żywota swego. Mogłeś odpowiedzieć w nowoczesnym nowopolskim radosnym nawet bez powodu stylu: że zajebiście, że wszystko bardzo dobrze, że niekończące się pasmo sukcesów, że wspaniale i że nigdy nie było lepiej. Ale, po co kłamać w tak błahej sprawie. Narzekać też jakoś Ci się nie chciało.