Kochać poza kres

Obublikował pavvel dnia

Czym jest dziś moja miłość do Ciebie? To chociażby to, że nadal pamiętam, a wszyscy i wszystko przemawia za tym, że powinienem już dawno zapomnieć. A może moja miłość jest w tym, że nadal jestem Ci wierny w uczuciach? Choć przecież nikt mojej wierności nie potrzebuje i nikogo ona już nie obchodzi. Czym jest moja miłość do Ciebie? Jest ona w codziennej tęsknocie. W poczuciu porzucenia. W tym, że nadal Cię potrzebuje, choć przecież jesteś już tak daleko i nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. To pustka, którą po sobie pozostawiłaś w moim życiu. Teraz moja miłość to dojmujące poczucie, że nic i nikt Ciebie nie potrafi zastąpić.

Moja miłość to codzienny ból istnienia bez Ciebie. W każdej chwili, gdy przypominam sobie nasze wspólne chwile rozdrapuje stare rany. To zachowanie tego, co było między nami w mojej pamięci. To kontynuacja emocji, choć przecież nikomu się to moje uczucie nie przydaje, bo tylko mnie wydaje się niezbędne. To takie proste, codzienne wybory, których dokonuje, choć przecież nie muszę już nikomu nic udowadniać.  Moja miłość to też rozpamiętywanie tego, co było i szukanie przyczyn tego, że coś się rozpadło. To analizowanie, codziennie znów przeżywanie, i jeszcze raz i tak w koło, tego, co było. Szukanie przyczyn tego, że nie potrafiłem Cię zadowolić i nawet tylko przekonać.

To nawet to, że teraz wiem jak wiele bym zmienił gdybym znów miał szanse to zrobić. To że już wiem, jak wiele znaczy czyjeś bezpieczeństwo, że warto w imię miłości poświecić tak wiele z siebie dla zapewnienia drugiej osobie, jeśli nie wszystkiego to przynajmniej minimum poczucia bezpieczeństwa. W tym jest moja miłość do Ciebie, że już to wszystko wiem, a przecież kiedyś tak bardzo tego nie wiedziałem. Kochać poza kresem fizycznego przebywania z drugą osobą to oprócz zachowywania pamięci o tym, co było, to też wielokrotne, powtarzane wciąż na nowo analizowanie przeszłości w celu budowania alternatywnej rzeczywistości nas razem. To ciągłe pytanie:, co by było gdyby było?

To czasem małe skromne rzeczy, jak ta Twoja fotografia stojąca od lat na kredensie. Jak twoje zdjęcie przechowywane w pamięci telefonu. Jak Twoje rzeczy w szafie. Jak mówienie o Tobie, gdy tylko ktoś mnie o to zapyta lub częściej wtedy, gdy nikt o nic nie pyta. To pamięć, to ciągłe wyprawy w przeszłość. To moja bezradność, gdy zdaje sobie sprawę jak wiele straciłem. To poczucie, że mogłem postąpić w tak wielu sprawach inaczej. I choć dziś większości wspólnych dni nie żałuje, to wiem jak wiele Ci nie dałem i jak wiele powinienem dać. Miłość to też trwanie przy swoim, przy miłości straconej, choć przecież nie trzeba i nawet wtedy, gdy wszyscy w około powtarzają że już nie trzeba i ni warto. Bo przecież co chwila wypływa z pamięci ta prawda, że uczucia nie znikają tylko dlatego, że wszystko skończone.

Miłość do Ciebie to ten mój romantyzm. To czekanie na telefon, który nigdy nie dzwoni. Wyczekiwanie po próżnicy na choćby krótka wiadomość od Ciebie. To przecież nawet to, że nadal mi zależy. To że nadal szukam ciepła w zimnie, tego, co było, tego to jest. To dojmujące uczucie szukania w każdej Ciebie i odkrywania, że tak ich wiele a żadna to nie Ty.

Czym jest miłość? To coś takiego, to takie uczucie, które nie pozwala mieć żalu, choć przecież czasem ten żal jest uzasadniony. To coś, co tłumi nawet uczucie zazdrości, bo przecież miłość to cel nadrzędny. To nawet to, że pisze to, co pisze, bo przecież jakby mi nie zależało to bym nie kochał. To tysiące drobnych, pewnie nic dla innych nieznaczących spraw i rzeczy, które czynią to, że mogę dziś powiedzieć, że nadal Cię kocham.