Tag Archives

157 Articles

dziennik pesymistyczny

Kluczyk do robota

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Za małego miałem takiego blaszanego zabawkowego robocika. Stalowy kluczyk nakręcał sprężynę wprawiając w ruch nogi, ręce, antenkę i wszystkie inne mechaniczne wnętrza robota zabawki. Czasem mam tak, a właściwie jest tak prawie każdego dnia, że czuje się jak ten nakręcany kluczykiem żelazny robot. Jestem nakręcaną zabawką w świecie dorosłych złośliwych dzieci.

dziennik pesymistyczny

Ja proszę pana mam już tego dość

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

– Ale mnie to wkurwia! To ciągłe poszukiwanie pieniędzy. Ta codzienna pogoń za mamoną. Ciągle na coś brakuje. Na leki, na prąd, na rachunek za telewizje, na czynsz, na opłaty za wodę, za ogrzewanie, za telefon, za internet. Kombinowanie co i za co zjeść na śniadanie? Co na obiad?  Czy wystarczy pieniędzy na kolacje? W tej sytuacji, w której jestem nie ma mowy już nawet o piciu. Bo za co do kurwy nędzy mam codziennie kupić alkohol? I tak od poniedziałku do soboty. Od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca. Z tym, że pod koniec miesiąca stres jest znacznie większy, bo rachunki się kumulują. A gdzie do kurwy mam znaleźć pieniądze na zakup jakieś książki? Gdzie forsa na bilet do kina czy do teatru? Nie wspominam już nawet o koncertach. Jakie kurwa koncerty? Nie stać mnie na takie luksusy, bo bilet to równowartość opłaty za internet. Nie, nie kurwa, nie wytrzymam tego!

dziennik pesymistyczny

Kolory życia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Ja tu sobie tak trwam w zawieszeniu miedzy bytem a niebytem. Żyje sobie z przyzwyczajenia. Po moim nieudanym odmaszerowaniu w stronę światłości a raczej po moim zawróceniu z dalekiej drogi, jestem w stanie trwania w codziennym dziwacznie powtarzalnym istnieniu tu i teraz. Nie mam już ochoty odejść, ale też nie czerpie wielkiej radości z tego, że tu pozostałem. Po prostu jestem. Nic więcej i nic mniej. Choć podobno – jak twierdzi jeden z moich znajomych – to i tak bardzo dużo.

Każdego dnia stawiam sobie jeden maleńki cel, który muszę albo próbuje za wszelką cenę wykonać. Nie jest to nic wielkiego. Takie życiowe drobiazgi, ale dla mnie to ważna próba zmierzenia się z rzeczywistością, z doczesnością, w której dziwnym zrządzeniem losu lub istoty wyższej jest mi dane egzystować. Jeśli nie można inaczej, to trzeba się przyzwyczaić do tego, co jest.

dziennik pesymistyczny

Stany strachu, obszary lęku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Czy to ma jeszcze jakiś sens? – pytał sam siebie. Odpowiedz była niestety zbyt przewidywalna. Nie, nie miało. Taka była prawda i on to wiedział. Choć przy całej tej oczywistości, przy całej tej wiedzy, coś jednak w nim nadal chciało żyć. Widocznie nie wszystko w nim umarło. Wciąż tliła się maleńka iskierka nadziei, że coś się zmieni.

Bardzo chciał żeby było inaczej, lepiej, spokojniej, ale nie bardzo wiedział jak pokierować swoim życiem, żeby to, czego pragnął i o czym marzył ziściło się w rzeczywistości. Choć pragnął zmian całym swoim jestestwem to za nic nie potrafił przekuć marzeń w czyn. Nie panował nad swoimi emocjami. Coś zawsze poszło nie tak. Czegoś zawsze brakowało. Coś przeszkadzało. A może to, jaki był, najbardziej przeszkadzało mu w jego życiu. On nie potrafił się zmienić. Choć przecież próbował tyle razy, to zawsze przegrywał.

dziennik pesymistyczny

Zawrócony

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Trudno być zawróconym. Chyba nie powiem nic odkrywczego potwierdzając prawdę o tym, że bardzo trudno jest zawrócić, kiedy się już było w połowie dalekiej podróży. Oj, bardzo, bardzo, ale to bardzo nie chciało się zawracać jak już miało się tą świadomość przekroczenia pewnej umownej granicy, za którą może, choć nie musi kryć się nowe, lepsze, tak oczekiwane, choć przecież niepoznane. Trudno jest wracać jak już zrobiło się ten pierwszy, ten najtrudniejszy krok.  Jak zaszło się już tak daleko, i w przygotowaniach, i następnie w samej podróży, to nie chciało się wracać.

Przynajmniej ze mną tak było. Jak okazało się, że nie dam rady dojść do wyznaczonego celu i że będę musiał zawrócić z obranej drogi to poczułem ból rozczarowania. Bardzo nie chciałem wracać. Przygotowywałem się do drogi on kilku tygodni. Czyniłem to w tajemnicy, bo to zawsze lepiej nie informować o swoich zamiarach najbliższe i to dalsze otoczenie. Bo to przecież jak każdy wie, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Więc może mniej byłoby wszystkim żal mojej nieobecności? Unika się też wielu niepotrzebnych pytań o przyczynę tej naszej planowanej podróży w nieznane. Mniej się też znajdzie takich, co to będą chcieli za wszelką cenę nas zatrzymać i zniechęcić do planowanej wyprawy. A tak, im mniej osób wiedziało tym było wygodniej i na pewno też łatwiej w pewnym sensie.

dziennik pesymistyczny

Jutro jest martwe

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Był jak najbardziej martwy. Zupełnie martwy. Nie było już w nim ani krzty życia. Leżał na łóżku i wyglądał jakby spał. Z tym tylko, że spał teraz snem wiecznym.

W czarnej pościeli na szarym prześcieradle w wielkim pustym i samotnym łóżku.  Był tam martwy w miejscu, które kiedyś było jego domem. W miejscu, w którym był szczęśliwy. Tak gdzie kiedyś mówił, że jest zakochany i czuł się naprawdę kochany. Teraz był tam martwy. Poza tą jego martwotą ciała nic się w tym pokoju nie zmieniło. Wszystko było na swoim miejscu. Za oknem słychać było odgłosy normalnego dnia. Nic się nie zatrzymało z chwilą, gdy przestał oddychać. Czas nie stanął w miejscu z ostatnim uderzeniem jego serca. Wszystko było jak wczoraj, przed wczoraj czy przed tygodniem. Tylko jego już nie było. Jego jutro było martwe.

dziennik pesymistyczny

Poranny telefon motywujący

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Obudził się kilka minut po szóstej. O dokładnej godzinie poinformował go telefon, po który sięgał zawsze po przebudzeniu z maniakalną codziennością. Była to jego pierwszą czynnością zaraz po przebudzeniu. Nie mógł opanować tej chęci sprawdzenia, co nowego wydarzyło się w wirtualnym świecie oraz w świecie rzeczywistym podczas tych kilku godzin wymuszonego zmęczeniem snu.  Przy okazji sprawdził godzinę.

Lubił budzić się wcześnie, bo przynajmniej nie budził go stukot młotków na budowie, którą miał dokładnie za oknem. Od miesięcy słyszał od godziny siódmej każdego ranka prace maszyn budowlanych, nawoływania robotników, jakieś piły, betoniarki, monotonne i powtarzające się skrzypienie dźwigów. Klasyczne odgłosy budowy gdzie robotnicza brać od świtu do zmierzchu budowała w trudzie i znoju kolejny budynek w tym mieście pełnym podobnych do siebie budynków. Wnerwiające, natarczywe dźwięki pracy budziły go co rano przypominając boleśnie o tym, że on przecież nie pracuje w społecznie uznawanym ujęcie a więc powszechnie uznawany jest za pasożyta.

dziennik pesymistyczny

Samotne picie to smutek

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

– Mam tylko jedno życie – powiedział. – Chyba? Chyba jedno? A jeśli to tylko jedno życie, to nic chyba w tym dziwnego, że chciałem je przeżyć tak jak chciałem. I to mnie właśnie teraz zabiję – dodał wpadając lub właściwiej trzeba określić to, jako „dodał zapadając się” w wielki skórzany fotel, który go niemal pochłonął doszczętnie.

Popatrzyłem na niego. Często miewał takie stany oratorskiego uniesień, po których natychmiast opadał z wszelkich sił jakby nagle zabrakło w nim paliwa, wyczerpały się w nim baterie czy coś tam innego pozbawiało go wszelkich sił życiowych. Teraz leżał z głową wtulony w oparcie fotela wodząc uważnie wzrokiem po zgromadzonych współbiesiadnikach jakby sondował reakcje jaką wywołała jego nagła wypowiedz, która była klasycznie nie na temat ogólnej dysputy.  A reakcja na jego słowa była naprawdę klasyczna dla tego towarzystwa, czyli żadna. Podobna była do reakcji, jaką wywołuje głośniejsze reklama w telewizji, która wyrywa z chwilowej drzemki przed telewizorem podczas oglądania nudnego serialu. Wysłuchali z irytacją i tyle.

dziennik pesymistyczny

Nie wiem, a chciałbym wiedzieć

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie mam śmiertelnej choroby w takim ogólnym sensie w jakim przyjęło się to rozumieć. Jestem dość sprawny jak na swój wiek i zważywszy na sposób w jaki żyje. Śmiało można powiedzieć, że w statystycznym i społecznym ujęciu jestem najzupełniej zdrowy. A jednak się tak nie czuje.

Nie choruje na nic takiego co w trymiga zaprowadziłoby mnie do grobu, czyli nie mogę uważać się za chorego. Mam jednak przekonanie, że to co siedzi w mojej głowie i co pcha mnie w objęcia śmierci też jest śmiertelną chorobą choć jej objawów nie widać na zewnątrz. Są gdzieś we mnie i jak na razie nie znalazłem jeszcze nikogo kto by chciał sprawdzić przynajmniej co to takiego.

dziennik pesymistyczny

Rozmowy niedokonane

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Chciałem żyć miłością. Tak, wiem co powiesz, wiem to bardzo dobrze. Powiesz, że to wyjątkowo naiwne. I będziesz miała racje. Przyznaje, ale tak właśnie chciałem zrobić i tak zrobiłem. I choć niestety nie udało się tak żyć, to jestem dumny z tego, że chociaż spróbowałem. Tak wielu z nas przecież nie próbuje żyjąc racjonalnie. Ja przynajmniej miałem marzenia i chęć ich realizacji. Żyłem z miłością i dla miłości.

Nawet nie czuje się przegrany. To nie to. To coś innego. Ja po prostu czuje się tu nie na miejscu. Tak jakbym żył w rzeczywistości, której nie rozumiem. Jestem wysiedleńcem z Nibylandii. Wysiedleńcem poprzez pozostanie w tej rzeczywistości. Mieszkam wśród zupełnie obcych mi ludzi. Za dużo chciałem i zastałem z niczym. Ale nie żałuje tego, co się stało.