Tag Archives

113 Articles

dziennik pesymistyczny

Nie potrafię zapomnieć

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dziś rano znalazłem nasze wspólne zdjęcie. Ostatnie, jakie tu zostało. Była piąta rano. Za wcześnie na wyjście z domu. Za późno na sen. Za wcześnie na czytanie nie wspominając już o pisaniu. Pozostała telewizja. I śniadanie przed ekranem z telefonem w ręku, bo przecież trzeba być na bieżąco. Dzień zapowiadał się spokojny. Nawet za spokojny. Na stole czekały na mnie nieprzeczytane książki i dwa jeszcze dziewicze, bo nieprzeczytane a nawet nieprzeglądane miesięczniki.  I wtedy je dostrzegłem. Musiało być tam od zawsze. Wsunięte między stos książek. Wystawał tylko mały połyskujący skrawek papieru, który po wyjęciu okazał się być fotografią. To było takie małe zdjęcie. A na nim Ty i ja. Ostatnie zdjęcie z Tobą. Nasze wspólne zdjęcie. No, i tak oto dzień przestał być spokojny.

dziennik pesymistyczny

Okno z widokiem na park i kościół

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Napijesz się? Nie? No jasne, że nie. Wy wszystkie jesteście niepijące. Przynajmniej na początku. Zawsze to samo. Zawsze lub przeważnie, że nie. Jeszcze jest jedna możliwość: ewentualnie troszeczkę. Maleńko. Niewiele. Ciut, ciut. Tak nie za dużo. W malutki kieliszeczek. Odrobinkę. Tak tylko żeby ustka umoczyć. Każda z was jest niepijąca. Jakby się kurwa nie w Polsce rodziły tylko je importowano z zagranicy. I to nie zza tej wschodniej granicy, co oczywiste, tylko z tej wielce oświeconej zachodniej zagranicy. Wszystkie takie nowoczesne. Jak już coś zdecydują się w chwili zapomnienia wypić dla towarzystwa to nie jak człowiek porządną wódkę czystą tylko no przecież drinka. Rudą wódę na myszach lub inne kolorowe świństwo z parasolka i innym badziewiem w wysokiej szklance ze słomką. Oj upada u nas kultura spożywania. Winko czerwone włoskie domowe stołowe po pincet złotych za pół litra siorbie taka przez cały wieczór. Każda albo niepijąca albo udaje, że pije.

dziennik pesymistyczny

735. Obserwacje

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Poza wieloma złymi cechami charakteru posiadam przynajmniej jedną pozytywną. Nie uzależniam się. Może to i mało na tle moich rozlicznych wad, ale lepszy jeden pozytyw niż żaden. Choć pije w wielką regularnością już od dekad to w każdej chwili mogę przestać. Mogę, choć nie chce. Bo ja to po prostu lubię. Podobnie mam z innymi nałogami. Nigdy nie udało mi się wciągnąć w jakieś dobre, modne i interesujące uzależnienie. Choć bardzo się starałem to nigdy nie przyzwyczaiłem się do jakiekolwiek używki na tyle, żebym mógł powiedzieć, że się od niej uzależniłem.

dziennik pesymistyczny

Z zamiarem ewentualnym

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Barowanie to określenie znane w hipice. Oznaczana mniej więcej tyle, co tresowanie konia poprzez jego cierpienie i strach. Tak się ostatnio coś ze mną stało, że coraz częściej odnoszę takie wrażenie, że przez większość mojego życia poddawany byłem takiemu barowaniu w człowieczym wydaniu.

Zawsze czułem strach. Od pierwszych grup przedszkolnych, dalej poprzez szkołę, studia aż po zajęcia zawodowe. Zawsze odczuwałem psychiczny lęk, który czasem przechodził w ból i to niestety nie tylko duchowy. Zawsze ktoś mnie stresował. A to nauczyciele, potem wykładowcy, szkoła – jako instytucja, praca – jako konieczność, a w niej przełożeni, pryncypałowie. Społecznie tresowali mnie policjanci, urzędnicy, politycy i cała ta państwowa menażeria z ich prawami do sterowania tym jak mam żyć, co czuć i co myśleć. Czułem i nadal czuje strach przed władzą. Każdą władzą. Przed społecznymi i państwowymi treserami. Szczerze, z całego serca ich wszystkich nienawidzę.

dziennik pesymistyczny

Co podać?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Wszedł do środka. Ten lokal lubił szczególnie. Właściwie to głównie za to, że był on czynny od trzynastej, co wzbudzało w nim pewien rodzaj rozrzewnienia oraz tęsknoty za starymi wcale przecież nie dobrymi czasami. Przeważnie był pierwszym klientem. Siadał zawsze przy tym samym stoliku w głębi sali skąd miał dobry widok na cały lokal oraz na drzwi wejściowe. Lubił obserwować ludzi. O tej porze dnia był tu jednak sam. Nie licząc bufetowej. A ta przytłoczona codziennym przymusem pracy przechadzała się teraz z wyćwiczoną obojętnością od stolika do stolika udając, że czyści znajdujące się na nich plastikowe obrusy w czerwoną kratę a tak naprawdę rozmazywała tylko znajdujący się tam odwieczny brud.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje. Ostateczności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Oddychać, nie oddychać, oddychać, nie oddychać… za nic nie mogę się zdecydować. Bo to z jednej przecież strony jest we mnie jeszcze dość spora dawka radości życia (tak przynajmniej uważa mój przyjaciel) a z drugiej strony chciałoby się z tym wszystkim jak najszybciej skończyć i mieć w końcu święty spokój.

Czasem tak mam, że budzę się nad ranem z rozczarowania, że w nocy nie umarłem. Jestem już zmęczony życiem i związanymi z nim rozczarowaniami, a przecież nie jestem jeszcze taki stary i więc można by było pożyć. Wiem, inni mają zapewne zdecydowanie gorzej już ja, ale to moje cierpienie i mój ból istnienia i przez to jest mi on najbliższy. Wybaczcie, ale w tym przypadku trudno jest się zdobyć na altruizm. Tak, to fakt, to zawsze miło jest wiedzieć, że komuś jest jeszcze gorzej niż mnie, ale naprawdę w sprawie mojego własnego życia moje odczucia względem niego są dla mnie najważniejsze z najważniejszych. Tak, jestem trudny, nic na to nie poradzę. Tak już jest, nie zmienię tego i nawet nie chce tego zmieniać.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

I co się tak na mnie patrzysz? Wiem, co sobie myślisz? Myślisz, że jestem taki, jaki jestem, z własnej nieprzymuszonej woli? Chcesz żebym przyznał, że sam do tego doprowadziłem? Żebym przyznał, że jestem żałosny? Mam powiedzieć, przyznać się do tego, że jestem wiecznym przegranym? Bo przegrałem na wielu płaszczyznach, nie tylko zawodowo, ale i prywatnie? Mógłbym tak zrobić. Dla twojego bardziej niż mojego zdrowia psychicznego mógłbym tak powiedzieć. Mógłbym przyznać Ci racje. Tak, wykorzystuje ludzi! I tak, jestem cholerną pijawką!

dziennik pesymistyczny

10 powodów, dla których warto lub nie warto

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nalej nam proszę dobry człowieku po dwie pięćdziesiątki wódki. Pamiętaj jednak, aby lać tak, jakbyś to robił dla siebie – zwróciłem się w tych uprzejmych słowach do pochylającego się w naszą stronę barmana. Zasiedliśmy przy kontuarze zakończywszy uprzednio przydługi rytuał wyswobadzania się z ubraniowej warstwy izolacyjnej. Cóż, zima w tym roku zaskoczyła wszystkich ostrym mrozem, większym zaskoczeniem pewnie byłby mróz w lipcu, ale zaskoczenie to zaskoczenie. Nie ma co wybrzydzać.  – Dziękuje. Jestem na diecie płynnej. Muszę kolekcjonować kalorie – rzekł przyjaciel akceptując mój wybór, co do trunku i ilości.

dziennik pesymistyczny

Między siebie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Zdecydowanie jestem nieprzystosowany. Nie znam się na żartach, a są podobno bardzo dobre i przy tym wyjątkowo subtelne. Nie rozumiem aluzji – takich robionych przecież z wyjątkowym taktem i z perfekcyjnych wyczuciem. Nie potrafię się spiąć w sobie, i zabrać się do uczciwej lub ewentualnie nieuczciwej, ale zawsze roboty. Nie potrafię robić, bo tak trzeba i tak wypada i tak robili przecież i nadal robią wszyscy wokół. Nie umiem, a przecież podobno prawie każdy to potrafi, przystosować się i zdołać nic nie poradzić na otaczający nas świat. Nie umiem się nie buntować i wmówić sobie, że przecież mój opór jest bezcelowy, bo i tak nic się nie zmieni, bo przecież jest tak jak jest i tak już zostanie i to, co robię lub nie robię nic tu nie zmieni.

dziennik pesymistyczny

Raison detre

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nigdy nieprzestane jej kochać – powiedział całkiem spokojnie. Stał tak w tej swojej żałobnej czerni i z każdą minuta wyglądał coraz starzej. Zawsze to powtarzał, gdy był w takim wspomnieniowym nastroju, więc i tym razem nie zrobiło to na mnie najmniejszego wrażenia. Zwyczajnie tylko to co powiedział usłyszałem i tyle. Nie musiałem go nawet pocieszać czy robić cokolwiek innego, z tym jego wiecznym kochaniem. On tego nie oczekiwał, a ja na tyle do tego przywykłem, że w zasadzie zobojętniałem już na tą jego wieczną miłość do kobiety, która od niego odeszła. Zobojętniałem na to gadanie prawie tak bardzo jak na jego przedłużające się schodzenie z tego świata.