Tag Archives

242 Articles

dziennik pesymistyczny

Wędrowiec mroku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 6

Nie robię tego dla sportu. Nie pije dla samego picia. To raczej smutna konieczność. Nie łykam leków z hipochondrii. Ja tylko tym rozświetlam na moment mrok w mojej ziemskiej wędrówce. Socjopaci nie mogą opanować swoich żądzy. Robię to, bo muszę to robić. Bo to pomaga. Tego, co jest we mnie nie da się tak po prostu opanować mówiąc sobie: dość. Mam swoje potrzeby i muszę je zaspokoić, bo paraliżujący strach wypełznie z zakamarków mojej duszy i to on mnie opanuje. Muszę to robić, bo przestane być sobą. Bo to zło co siedzi we mnie stanie się mną a ja, ten prawdziwy ja, zniknie na zawsze. Dlatego by stłumić zło muszę znieczulić go alkoholem i ogłuszyć lekami.

dziennik pesymistyczny

Jeszcze raz to samo?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

To było bardzo krótkie lato. Skończyło się nim się jeszcze na dobre zaczęło. Teraz nastała szarość. Będzie trwać przez jesień, zimę, wiosnę. Dziewięć długich miesięcy szaroburego mokrego krajobrazu za oknem. Wiele długich tygodni przenikliwego zimna, wiatru i deszczu.

Kolejny dzień. Siedzę na krześle przy stole.  Przede mną do połowy opróżniona butelka wódki. Kieliszek. Szklanka. Popielniczka. Paląc papierosa wpatruje się w okno. Nie widzę tego co jest za nim, bo przyglądam się spływającym po szybie kroplom deszczu.

Słyszałem kiedyś o takiej teorii, o podróżach w czasie. Według niej moglibyśmy się cofnąć w dowolny punkt w naszym życiu i dokonać tam innych wyborów niż te, których już dokonaliśmy. Jedno nasze życie trwało by nadal w tej rzeczywistości a to drugie zaczęłoby się alternatywnie na nowo w chwili podjęcia odmiennej decyzji. Często o tym myślę.

dziennik pesymistyczny

Przenikanie wzajemne

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Myślisz, że picie to dobry pomysł? – zapytałem. – Nie, to najgorszy pomysł – rzekł sięgając po butelkę wódki.  – Ale jedyny skuteczny, zatem w tej sytuacji najlepszy – dodał, gdy już siedzieliśmy przy stole a przed nami stały po dwa kieliszki napełnione płynem, który zaraz zmieni percepcje otaczającego nas świata. Czy na lepsze? Nie wiem. Ja nigdy tego nie wiem. To zawsze dla mnie wielka niewiadoma. Ale on chyba wiedział. Przynajmniej tak mówił. Mówił, że on już to wie od dawna.

dziennik pesymistyczny

Poszczenie jest modne

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Biedny jak mysz kościelna – tak potoczne określa się kogoś, kto nie ma pieniędzy. To zdecydowanie idealne określenie na mój status finansowy. Od dawna nie śmierdzę groszem, że znów pozwolę sobie na kwieciste porównanie.  Ale przynajmniej pod jednym względem jestem równy bogom tego świata. Tak jak celebryci odmawiam sobie posiłków, czyli jestem na fali nowej mody.

Tak się samo z siebie czyni, że ile bym nie pracował, ile bym nie zarabiał, to zawsze tak jest, że żyje na granicy nędzy, wydając dwa razy więcej niż zarabiam. Dlatego wielkim optymizmem natchnęła mnie myśl przewodnia z pewnego artykułu, który znalazłem w sieci. Wynikało z niego, że odmawianie sobie posiłków zaczyna być nowym wyznacznikiem statusu społecznego. To taka nowa moda wśród największych tego świata.

dziennik pesymistyczny

Zawsze będę pamiętał

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

To nie jest tak, że można zapomnieć. Nie można wymazać z pamięci ponad jednej trzeciej życia. Przynajmniej tego świadomego życia. Nie można przełączyć w mózgu pstryczka i zacząć wszystko od nowa. To co było na zawsze pozostanie we mnie i nigdy się od tego nie uwolnię. Zawsze będziesz w mojej pamięci

Zawsze będę pamiętał jak niosłem Cię na rękach. Jak całowałem Cię pierwszy raz. Zapamiętam na zawsze naszą pierwszą ratkę. I pierwszą naszą noc. Zawsze będę pamiętał tego zielonego kaczorka, którego dostałem od Ciebie. Pamiętam też tą małą szklaną biedronkę. Tyle już razy gubiła się w naszym a teraz moim domu i zawsze potem w nadnaturalny sposób potrafiłem ją znaleźć.

dziennik pesymistyczny

Ja proszę pana mam już tego dość

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

– Ale mnie to wkurwia! To ciągłe poszukiwanie pieniędzy. Ta codzienna pogoń za mamoną. Ciągle na coś brakuje. Na leki, na prąd, na rachunek za telewizje, na czynsz, na opłaty za wodę, za ogrzewanie, za telefon, za internet. Kombinowanie co i za co zjeść na śniadanie? Co na obiad?  Czy wystarczy pieniędzy na kolacje? W tej sytuacji, w której jestem nie ma mowy już nawet o piciu. Bo za co do kurwy nędzy mam codziennie kupić alkohol? I tak od poniedziałku do soboty. Od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca. Z tym, że pod koniec miesiąca stres jest znacznie większy, bo rachunki się kumulują. A gdzie do kurwy mam znaleźć pieniądze na zakup jakieś książki? Gdzie forsa na bilet do kina czy do teatru? Nie wspominam już nawet o koncertach. Jakie kurwa koncerty? Nie stać mnie na takie luksusy, bo bilet to równowartość opłaty za internet. Nie, nie kurwa, nie wytrzymam tego!

dziennik pesymistyczny

Kolory życia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Ja tu sobie tak trwam w zawieszeniu miedzy bytem a niebytem. Żyje sobie z przyzwyczajenia. Po moim nieudanym odmaszerowaniu w stronę światłości a raczej po moim zawróceniu z dalekiej drogi, jestem w stanie trwania w codziennym dziwacznie powtarzalnym istnieniu tu i teraz. Nie mam już ochoty odejść, ale też nie czerpie wielkiej radości z tego, że tu pozostałem. Po prostu jestem. Nic więcej i nic mniej. Choć podobno – jak twierdzi jeden z moich znajomych – to i tak bardzo dużo.

Każdego dnia stawiam sobie jeden maleńki cel, który muszę albo próbuje za wszelką cenę wykonać. Nie jest to nic wielkiego. Takie życiowe drobiazgi, ale dla mnie to ważna próba zmierzenia się z rzeczywistością, z doczesnością, w której dziwnym zrządzeniem losu lub istoty wyższej jest mi dane egzystować. Jeśli nie można inaczej, to trzeba się przyzwyczaić do tego, co jest.

dziennik pesymistyczny

Całkowity zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Żyje w świecie permanentnego zakazywania wszystkiego, co tylko można zakazać. Tyle w tym państwie jest zakazów i nakazów, że normalny człowiek nie ma najmniejszych szans żeby wszystkie spamiętać. W tym kraju nadwiślańskim każdy musi przed wykonaniem jakiejkolwiek czynności głęboko się zastanowić czy przypadkiem to, co chce w danej chwili i w danym miejscu zrobić, nie jestem zakazane prawem. Polska coraz bardziej przypomina świat opisany prze Orwella.

dziennik pesymistyczny

Stany strachu, obszary lęku

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Czy to ma jeszcze jakiś sens? – pytał sam siebie. Odpowiedz była niestety zbyt przewidywalna. Nie, nie miało. Taka była prawda i on to wiedział. Choć przy całej tej oczywistości, przy całej tej wiedzy, coś jednak w nim nadal chciało żyć. Widocznie nie wszystko w nim umarło. Wciąż tliła się maleńka iskierka nadziei, że coś się zmieni.

Bardzo chciał żeby było inaczej, lepiej, spokojniej, ale nie bardzo wiedział jak pokierować swoim życiem, żeby to, czego pragnął i o czym marzył ziściło się w rzeczywistości. Choć pragnął zmian całym swoim jestestwem to za nic nie potrafił przekuć marzeń w czyn. Nie panował nad swoimi emocjami. Coś zawsze poszło nie tak. Czegoś zawsze brakowało. Coś przeszkadzało. A może to, jaki był, najbardziej przeszkadzało mu w jego życiu. On nie potrafił się zmienić. Choć przecież próbował tyle razy, to zawsze przegrywał.

dziennik pesymistyczny

W oczekiwaniu na koniec świata

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Było to tak. Kilka nocy wstecz miałem sen. Koszmar w zasadzie. Tak czy inaczej ten mój sen był prawie taki, jaki miał ten znany murzyn z Ameryki – co też miał sen. Kończąc te zawiłe porównania powiem tyle, że sen był jakby proroczy a przynajmniej dobrze by było żeby taki był jak już niema sposobu na nieśmiertelność. Ujrzałem w nim bowiem bardzo realistycznie własne pożegnanie z doczesnością. Odchodziłem z tego okrutnego i niewdzięcznego w świata pośród grzmotów donośnych, błyskawic ognistych, śpiewów chórów anielskich, żywcem do nieba w glorii i chwale.

Nie żebym wierzył w sny, a szczególnie takie. W gruncie rzeczy wiem, że to tylko projekcje mózgu działającego na wolnych obrotach. Ale że sen był taki sugestywny to niechcący jednak uwierzyłem. A że zgodnie z moją wizją proroczą miałem opuścić ten łez padół za kilka dni od sennej wizji postanowiłem odliczać do wspomnianej daty ostatecznego pożegnania.