Tag Archives

212 Articles

dziennik pesymistyczny

Samotne picie to smutek

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

– Mam tylko jedno życie – powiedział. – Chyba? Chyba jedno? A jeśli to tylko jedno życie, to nic chyba w tym dziwnego, że chciałem je przeżyć tak jak chciałem. I to mnie właśnie teraz zabiję – dodał wpadając lub właściwiej trzeba określić to, jako „dodał zapadając się” w wielki skórzany fotel, który go niemal pochłonął doszczętnie.

Popatrzyłem na niego. Często miewał takie stany oratorskiego uniesień, po których natychmiast opadał z wszelkich sił jakby nagle zabrakło w nim paliwa, wyczerpały się w nim baterie czy coś tam innego pozbawiało go wszelkich sił życiowych. Teraz leżał z głową wtulony w oparcie fotela wodząc uważnie wzrokiem po zgromadzonych współbiesiadnikach jakby sondował reakcje jaką wywołała jego nagła wypowiedz, która była klasycznie nie na temat ogólnej dysputy.  A reakcja na jego słowa była naprawdę klasyczna dla tego towarzystwa, czyli żadna. Podobna była do reakcji, jaką wywołuje głośniejsze reklama w telewizji, która wyrywa z chwilowej drzemki przed telewizorem podczas oglądania nudnego serialu. Wysłuchali z irytacją i tyle.

dziennik pesymistyczny

Nie wiem, a chciałbym wiedzieć

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie mam śmiertelnej choroby w takim ogólnym sensie w jakim przyjęło się to rozumieć. Jestem dość sprawny jak na swój wiek i zważywszy na sposób w jaki żyje. Śmiało można powiedzieć, że w statystycznym i społecznym ujęciu jestem najzupełniej zdrowy. A jednak się tak nie czuje.

Nie choruje na nic takiego co w trymiga zaprowadziłoby mnie do grobu, czyli nie mogę uważać się za chorego. Mam jednak przekonanie, że to co siedzi w mojej głowie i co pcha mnie w objęcia śmierci też jest śmiertelną chorobą choć jej objawów nie widać na zewnątrz. Są gdzieś we mnie i jak na razie nie znalazłem jeszcze nikogo kto by chciał sprawdzić przynajmniej co to takiego.

dziennik pesymistyczny

Biegnąc w deszczu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Stał w bramie kamienicy przy jednej z wielu ulicy w centrum miasta. Chronił się tam przed deszczem. Choć w zasadzie dobrze wiedział, że deszcz był w tym miejscu najmniejszym jego problemem. Takie wystawanie w bramie domu stojącego w tej akurat dzielnicy o trzeciej nad ranem nie jest najlepszym pomysłem. Bał się deszczu, bał się zmoknąć, ale mogło go spotkać coś znacznie gorszego.

Świadczyły o tym choćby dobiegające do jego uszy, co kilka minut, pijackie zawodzenia. Słyszał na razie w oddali trzaskanie drzwiami, dźwięk rozbijającego się szkła, jakieś płacze i krzyki. – Normalne – pomyślał. Tu zawsze tak było. Tak jest i najpewniej tak będzie przez następne dziesięciolecia. I nie będą na to miały wpływu żadne zmiany ustrojowe.  – A zburzyć to wszystko. Parkingi porobić – przypomniał sobie zdanie, którym komentował takie miejsca jego przyjaciel.

dziennik pesymistyczny

Nadal możemy rozmawiać

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Oczywiście, że możemy o tym porozmawiać. Czemu nie? Zawsze lubiłem z Tobą rozmawiać i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nadal to lubię. Tylko, że teraz jesteś tak…, że tak powiem – mniej realne. Jest mniej rzeczywiście. Ale nadal możemy rozmawiać. A nawet powinniśmy.

Zazwyczaj, kiedy ludzie do mnie mówią to słyszę tylko szum. A Twoje słowa rozumiem i zawsze rozumiałem. Choć teraz muszę sam sobie zadawać pytania. A Ty przeważnie nie odpowiadasz na moje. Ale rozmawiać nadal możemy. Jak najbardziej możemy. Nawet, jeśli to tylko monolog z mojej strony.

dziennik pesymistyczny

Rozmowy niedokonane

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Chciałem żyć miłością. Tak, wiem co powiesz, wiem to bardzo dobrze. Powiesz, że to wyjątkowo naiwne. I będziesz miała racje. Przyznaje, ale tak właśnie chciałem zrobić i tak zrobiłem. I choć niestety nie udało się tak żyć, to jestem dumny z tego, że chociaż spróbowałem. Tak wielu z nas przecież nie próbuje żyjąc racjonalnie. Ja przynajmniej miałem marzenia i chęć ich realizacji. Żyłem z miłością i dla miłości.

Nawet nie czuje się przegrany. To nie to. To coś innego. Ja po prostu czuje się tu nie na miejscu. Tak jakbym żył w rzeczywistości, której nie rozumiem. Jestem wysiedleńcem z Nibylandii. Wysiedleńcem poprzez pozostanie w tej rzeczywistości. Mieszkam wśród zupełnie obcych mi ludzi. Za dużo chciałem i zastałem z niczym. Ale nie żałuje tego, co się stało.

dziennik pesymistyczny

Rok samotności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie ma Cię już ze mną od ponad roku. A ja nadal, każdego niemal dnia, ulegam złudzeniu, że wyszłaś z domu tylko na chwile i zaraz zapewne wrócisz. Ciągle czekam w nadziei, że ponownie usłyszę Twoje kroki na schodach a potem chrobot klucza w zamku.

– Mówisz, że to moja wina, że to ja do tego doprowadziłem. Może i tak właśnie jest. Ale ludzie tak już mają, że do każdego czynu potrzebują impulsu, który spowoduje ich działanie. Czasem taki impuls powoduje działania a czasem jak w moim przypadku powoduje stan totalnego zniechęcenia życiem. Takiego nic nie robienie, bo przecież nic już nie warto robić. Pozostanie już tylko trwanie w stuporze. Może i mam naturę destrukcyjną. Nawet bez tego „może”. To pewne, że taką mam naturę. Ale nawet ja, z tym moim wiecznym pesymizmem, musiałem przezwyciężyć instynkt samozachowawczy. Coś mnie zmusiło to tego, że stało się to co się stało.  Przyznasz, że musiało być coś, co spowodowało taki powolny rozpad mojego życia. To nie stało się tak samo z siebie. Coś musiało to zapoczątkować.  I tak właśnie było. A pamiętasz, kiedy to było?

dziennik pesymistyczny

Jutro będzie później

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Żyje w ciągłych ciemnościach. W mroku, choć ścisłej rzecz ujmując to właściwie w półmroku. Wieczorami oraz w nocy nie zapalam w domu światła. Jak już to robię, to pozwalam sobie tylko na małą lampkę, która nie bardzo rozjaśni mrok w pokoju. Przez cały dzień mam zaciągnięte rolety w oknach. Ja nie chce widzieć świata i nie chce, aby świat dostrzegał mnie. Taki stan rzeczy i spraw utrzymuje się już od roku. Każdego dnia na nowo udaje, że nie ma mnie w domu.

Dzwonek przy drzwiach nie działa od dawna. Jego dźwięk zawsze budził we mnie irracjonalny przeważnie, ale jednak lek. Domofon jest wyciszony. Nie mam mnie w domu. Choć przecież nadal jestem. Żyje sobie tam cichutko cichuteńko w oczekiwaniu na to, co ostatecznie przecież musi przyjść i przyjdzie. Przecież mimo wszystko jestem rozumnym człowiekiem i wiem, że nie mogę się wiecznie ukrywać.

dziennik pesymistyczny

Oto ujrzałem swój portret

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

To nie takie łatwe być mną. Jest to cholernie męczące zadanie. Jakbym mógł wybierać, a przecież nie mogę, ale jakbym jednak mógł, to na pewno nie obsadziłbym się w tej roli.  Za nic nie chciałbym grać samego siebie. Ale cóż, nigdy nie miałem i nie będę mieć w tej kwestii najmniejszego wyboru, więc tylko robiłem i nadal robię, co tylko w mojej mocy i grałem w najbardziej przekonujący sposób. Na szczęście mam niezaprzeczalną cechę artysty, samoumartwienie się, więc jest dużo łatwiej.

Bo co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz. Tego nie sposób już zatrzymać. Jest zdecydowanie za późno.  Wszystko zostało już ustalone. Wyroki wydane. Umowy podpisane. Sprawa zamknięta. Teraz tylko należy w spokoju poczekać na finalizacje. Trwa ostateczne odliczanie.

dziennik pesymistyczny

Pytania bez odpowiedzi

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 6

– Jeszcze po jednym – zapytał. Odpowiedziało mu pełne aprobaty milczenie. Nikt nie zgłosił przeciwwskazań, więc nie czekając dłużej nalał wódki do kieliszków a wody do szklanek. Przeniósł też z kuchni na stół stos kanapek spoczywających na tacy. Można by rzec, że przygotował front robót. Teraz trzeba było tylko zabrać się do dzieła. Na chwałę Ojczyzny czy na chwalę czegoś innego, co tam kto wolał.

– Gdzie obudzi się jutro moja dusza? – padło pytanie Pierwszego, tradycyjnie już dla jego osoby tak ni w pięć, ni w dziewięć. Zawsze tak było. Zadawał takie pytania, na które nikt nie znał i nikt nawet nie oczekiwał odpowiedzi. To należało do ustalonego już od wieków rytuału ich wspólnego spożywania. I było to tak przewidywalne jak morderczy kac o poranku po przepitej nocy lub jak to, że ile by nie kupili wódki to zawsze i tak jej brakowało i trzeba było biec do sklepu. – Jak wygląda życie po życiu? – Pierwszy nie dawał za wygraną kompletnie nie zwracając uwagi na fakt, że nikt z nim nie zamierzał dyskutować. Pytał, choć w zasadzie przecież nikt nie chciał, żeby zadawał takie pytania. Czy on zawsze musiał robić coś takiego? Mimo przyzwyczajenia to jednak było męczące. Czy zawsze musiał tak smęcić po alkoholu? Nie mogli, choć raz, jak zwykli ludzie porozmawiać o sporcie, o kobietach, o majsterkowaniu czy sam już nie wiem o czym, może o samochodach? No widać nie mogli. Bo zawsze jak pili z Pierwszym to przecież w końcu musiało się skończyć na takich jego kurwa jebotliwie duszoszczypatielnych tekstach.

dziennik pesymistyczny

Rajzefiber

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Muszę stąd uciec jak najszybciej. No tak już mam, że muszę, i już. Choć to nie oznacza ocalenia to w obecnej sytuacji wydaje się to jedynym sensownym wyjściem. Wszystko wokół mnie tak nagle bardzo przyspieszyło, że to co dotychczas było dla mnie tylko zwykłą fatalistyczną codziennością, teraz nabrało znamion totalnej katastrofy. Zawsze, gdy było źle, gdy wpadałem w kłopoty, to pierwszą moją reakcją była i jest chęć ucieczki od zmartwień. Dlatego to chyba nic dziwnego, że i tym razem robię to co zazwyczaj w takich razach, czyli chce uciec jak najszybciej i jak najdalej.