Sędzia Dredd po polsku
Nowe prawo drogowe dało oręż do walki z tymi, co w samochodach z nadmierną szybkością przemieszkają polską krainę. Na drogach i ulicach polskich miast pojawili się policjanci niczym nowe wcielenia filmowego sędziego Dredda. Prawodawca broniąc się przed chaosem drogowego bezprawia ustanowił radykalny system wymierzania sprawiedliwości. Piratów drogowych ścigają teraz Policjanci – Sędziowie. Kiedy kogoś dopadną, wolno im na miejscu go osądzić, wydać wyrok i wymierzyć karę.
W myśl nowych przepisów, gdy kierowca przekroczy w terenie zabudowanym prędkość o ponad 50 km/h lub gdy będzie przewoził nadmierną liczbę osób, to policjant w czasie kontroli drogowej zatrzyma kierowcy prawo jazdy. Czyli w praktyce oznacza to, że funkcjonariusz dopadnie przestępcę, na miejscu go osądzi, wyda na niego wyrok i wymierzy karę jaką będzie zabranie kierowcy uprawnień do prowadzenia pojazdu. Od wdrożenia nowych, zaostrzonych przepisów drogowych mijają zaledwie trzy dni a już policjanci zatrzymali w ten sposób 144 prawa jazdy.
Dodatkowo policja nie dysponuje miernikami prędkości, które spełniają podstawowe wymogi prawa metrologicznego co sprawia, że pomiary prędkości wykonywane przez policjantów są bezprawne, a często też nieprawidłowe. Przede wszystkim urządzenia te nie rejestrują pomiarów, a sądy opierają się jedynie na zeznaniach funkcjonariuszy. Praktycznie zatem każdy policjant może zatrzymać prawo jazdy komu chce, a udowodnienia swojej niewinności jest bardzo trudne jak niemożliwe.
Co prawda policjant po zatrzymaniu prawka prześle dokument do właściwego starosty, który – wydając decyzję administracyjną – formalnie zatrzyma uprawnienia, ale to raczej będzie przyklepanie wyroku, który na kierowcę wydał jednoosobowo funkcjonariusz policji państwowej niż sprawdzenie poprawności postępowania mundurowego. Za pierwszym razem prawo jazdy zatrzymane zostanie na 3 miesiące.
Zgodnie z nowymi przepisami starosta może wydać decyzję o zatrzymaniu uprawnień do kierowania pojazdami nie tylko w sytuacji, kiedy prawo jazdy zostało fizycznie zatrzymane przez policjanta. Starosta – a w praktyce urzędnik starostwa – może to zrobić zawsze wtedy, gdy stwierdzi dopuszczenia się jednego z powyższych czynów. Czyli na przykład wtedy, gdy kierowca przekroczy w terenie zabudowanym prędkość o ponad 50 km/h i stwierdzone to zostanie na podstawie zdjęcia z fotoradaru. Wtedy starosta wyda decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy pod rygorem natychmiastowej wykonalności oraz zobowiąże kierowcę do zwrotu prawa jazdy.
Oczywiście można powiedzieć, że to nie jest jednoosobowe oraz subiektywne orzekanie o winie i wydawanie wyroku przez urzędnika czy policjanta, bo ustawodawca w swej wspaniałomyślności przewidział tryb odwoławczy. I tak od orzeczenia policjanta czy starosty będzie się można odwołać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a następnie do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ale znając szybkość działania polskich instytucji sprawiedliwości to takie pisanie jest jak pisanie na Berdyczów. Nie sądzę żeby tryb odwoławczy był krótszy od 3-miesięcznego okresu, na jaki zatrzymywane będzie prawo jazdy.
Należy też wspomnieć, że kierowcom, którzy zdecydują się na jazdę mimo 3-miesięcznego zakazu, okres zatrzymania prawa jazdy zostanie wydłużony do 6 miesięcy. Jeśli mimo to będą prowadzić auto, zostaną im cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami. A wtedy odzyskanie prawa jazdy wiązać się będzie z koniecznością ponownego zdania egzaminu i spełnienia warunków przewidzianych dla osoby po raz pierwszy ubiegającej się o prawo jazdy. Czyli praktycznie można stracić prawo jazdy na zawsze w wyniku jednoosobowej subiektywnej opinii funkcjonariusza, który dopadną kierowcę za przekroczeniu prędkości, na miejscu go osądzi, wyda wyrok i wymierzyć karę. Tanie państwo prawa. Policjant i Sędzia w jednym.
