Monthly Archives

5 Articles

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje. Ostateczności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Oddychać, nie oddychać, oddychać, nie oddychać… za nic nie mogę się zdecydować. Bo to z jednej przecież strony jest we mnie jeszcze dość spora dawka radości życia (tak przynajmniej uważa mój przyjaciel) a z drugiej strony chciałoby się z tym wszystkim jak najszybciej skończyć i mieć w końcu święty spokój.

Czasem tak mam, że budzę się nad ranem z rozczarowania, że w nocy nie umarłem. Jestem już zmęczony życiem i związanymi z nim rozczarowaniami, a przecież nie jestem jeszcze taki stary i więc można by było pożyć. Wiem, inni mają zapewne zdecydowanie gorzej już ja, ale to moje cierpienie i mój ból istnienia i przez to jest mi on najbliższy. Wybaczcie, ale w tym przypadku trudno jest się zdobyć na altruizm. Tak, to fakt, to zawsze miło jest wiedzieć, że komuś jest jeszcze gorzej niż mnie, ale naprawdę w sprawie mojego własnego życia moje odczucia względem niego są dla mnie najważniejsze z najważniejszych. Tak, jestem trudny, nic na to nie poradzę. Tak już jest, nie zmienię tego i nawet nie chce tego zmieniać.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje 2. Proroctwa

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Są takie dni, gdy szare, stalowe niebo wiszące tuż nad ziemią daje jednoznaczny znak jaki dzień cię czeka. Tak było i tym razem. Już o poranku wiedziałem, że w tym dniu nie czeka mnie nic dobrego. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że to będzie kolejny z tych zły dni. Czułem, że tak właśnie będzie.

Często mam takie antycypacje. A co najciekawsze zawsze przeczuwam zło. Nigdy nie wyczułem nadchodzącego szczęścia. Za to czekające mnie w najbliższym czasie kłopoty potrafię wyczuć z łatwością tuż po przebudzeniu.  Żebym tak, choć raz w życiu, mógł moje nadprzyrodzone zdolności jasnowidzenia wykorzystać w zbożnym celu dla powiększenia majątku lub przyczynienie się do mej pełnej niezależności finansowej. Żebym, choć raz na tysiąc razy umiał przewidzieć coś, co przyniesie korzyści lub sprawi radość. Ale nie, tak nigdy nie było i nadal tak nie jest i pewnie tak nie będzie. Moje wizjonerskie zdolności ograniczają się jedynie do tego, że potrafię perfekcyjnie wyczuć nadchodzące zło nim jeszcze nadejdzie za kilka, kilkanaście godzin. I to wszystko.

dziennik pesymistyczny

Smutny koniec pozytywnego planowania

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Czasem już tak jest, że nim jeszcze odtworzysz oczy zaraz po przebudzeniu to już wiesz, że będziesz miał tego dnia przejebane. Ale tego poranka nic na to nie wskazywało. Co więcej, wydawało się, że to będzie dobry dzień czyniący przerwę w paśmie dni, o których nie warto nawet wspominać, tak były fatalne.

Ten poranek naprawdę zapowiadał się dobrze. Ludzie wielkiej budowy, którzy budzili mnie, co rano o siódmej przez ostatni miesiąc, czyniąc rwetes swoimi machinami dziś widocznie postanowili odpocząć od wielkich czynów i za oknem panowała nienaturalna błoga cisza. Podobnie sąsiedzi i ich rozwrzeszczane bachory zachowywały się podejrzanie cicho, co wywołało u mnie drobny niepokój, bo przecież to mogła być cisza przed burzą.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

I co się tak na mnie patrzysz? Wiem, co sobie myślisz? Myślisz, że jestem taki, jaki jestem, z własnej nieprzymuszonej woli? Chcesz żebym przyznał, że sam do tego doprowadziłem? Żebym przyznał, że jestem żałosny? Mam powiedzieć, przyznać się do tego, że jestem wiecznym przegranym? Bo przegrałem na wielu płaszczyznach, nie tylko zawodowo, ale i prywatnie? Mógłbym tak zrobić. Dla twojego bardziej niż mojego zdrowia psychicznego mógłbym tak powiedzieć. Mógłbym przyznać Ci racje. Tak, wykorzystuje ludzi! I tak, jestem cholerną pijawką!

dziennik pesymistyczny

Złośliwości tego świata, czyli brak ciepłej wody w kranie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że ten świat istnieje tylko po to żeby mnie wyprowadzać z równowagi. I choć ze mnie niespotykanie spokojny człowiek, to przecież i ja mam granicę tolerancji na złośliwości tego świata.

Wstałem jak zawsze tylko z tego powodu, że kiedyś wstać trzeba, bo przecież, choć można cały dzień spędzić w łóżku to jednak czasem trzeba wstać choćby, dlatego, że skończyło się pieczywo i trzeba się udać do sklepu w celu jego nabycia. Jak już wspomniałem chleba nie było, ani niczego do chleba, więc to wykluczało zjedzenie śniadania. Czyli wszystko wskazywało na to, że właśnie teraz nadszedł właściwy moment, aby dokonać porannych ablucji.