Tag Archives

254 Articles

dziennik pesymistyczny

Gadał dziad do obrazu, czyli o pisaninie w próżnie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 7

Nikt nie czyta moich listów. Jestem o tym przekonany. Dobrze, przyznaje że nie o listy tu chodzi w ich klasycznej papierowej wersji, ale o wszelkiej maści wiadomości jakie kieruje do ludzkości, pisząc bardzo ogólnie. Ale jakich bym nie wysyłał wiadomości pisanych to i tak odnoszę wrażanie, że nikt tego nie czyta albo po przeczytaniu zwyczajnie to co napisałem ignoruje.

Używam wszelkiej maści komunikatorów, gdzie jak wiadomo nie mogę w pełni rozwinąć sztuki epistolarnej, ale jednak jest to coś w rodzaju namiastki tejże sztuki. A odchodząc od górnolotności, to tak zwyczajnie, często pisze do moich znajomych oraz nielicznego już grona przyjaciół mnogie wiadomości. Jednak zazwyczaj jest to komunikacja jednostronna.

dziennik pesymistyczny

W zawieszeniu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Właśnie do mnie dotarło, że w pewnym sensie balansuje niebezpiecznie idąc doczesnością po cienkiej linii między światami – powiedział. – Tak, to oczywiste że ta prawda objawiona nie dotarła do mnie w tej właśnie chwili, w której wypowiedziałem te słowa. Może tylko właśnie teraz zdołałem to ująć ładniej? Albo po prostu znalazłem ciekawszą metaforę na określenie stanu ducha, w którym się obecnie znajduje.

– Ten stan zawieszenia trwa już od ponad roku. Jestem i tu, i tam jednocześnie. Choć ciałem zdecydowanie jestem po tej stronie to czasem nie mam już pewności, co do tego, że mój duch jest jeszcze tu i teraz ze mną. Najwłaściwiej jest powiedzieć, że znajduje się pomiędzy. Może jest to taki mój prywatny czyściec na tej ziemi?

dziennik pesymistyczny

Samotne picie to smutek

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

– Mam tylko jedno życie – powiedział. – Chyba? Chyba jedno? A jeśli to tylko jedno życie, to nic chyba w tym dziwnego, że chciałem je przeżyć tak jak chciałem. I to mnie właśnie teraz zabiję – dodał wpadając lub właściwiej trzeba określić to, jako „dodał zapadając się” w wielki skórzany fotel, który go niemal pochłonął doszczętnie.

Popatrzyłem na niego. Często miewał takie stany oratorskiego uniesień, po których natychmiast opadał z wszelkich sił jakby nagle zabrakło w nim paliwa, wyczerpały się w nim baterie czy coś tam innego pozbawiało go wszelkich sił życiowych. Teraz leżał z głową wtulony w oparcie fotela wodząc uważnie wzrokiem po zgromadzonych współbiesiadnikach jakby sondował reakcje jaką wywołała jego nagła wypowiedz, która była klasycznie nie na temat ogólnej dysputy.  A reakcja na jego słowa była naprawdę klasyczna dla tego towarzystwa, czyli żadna. Podobna była do reakcji, jaką wywołuje głośniejsze reklama w telewizji, która wyrywa z chwilowej drzemki przed telewizorem podczas oglądania nudnego serialu. Wysłuchali z irytacją i tyle.

dziennik pesymistyczny

Nie wiem, a chciałbym wiedzieć

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie mam śmiertelnej choroby w takim ogólnym sensie w jakim przyjęło się to rozumieć. Jestem dość sprawny jak na swój wiek i zważywszy na sposób w jaki żyje. Śmiało można powiedzieć, że w statystycznym i społecznym ujęciu jestem najzupełniej zdrowy. A jednak się tak nie czuje.

Nie choruje na nic takiego co w trymiga zaprowadziłoby mnie do grobu, czyli nie mogę uważać się za chorego. Mam jednak przekonanie, że to co siedzi w mojej głowie i co pcha mnie w objęcia śmierci też jest śmiertelną chorobą choć jej objawów nie widać na zewnątrz. Są gdzieś we mnie i jak na razie nie znalazłem jeszcze nikogo kto by chciał sprawdzić przynajmniej co to takiego.

dziennik pesymistyczny

Morzoszczęście

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Tak długo na to czekałem i jak to się wreszcie stało to nie mogłem wprost w to uwierzyć. Stałem na plaży mogąc długo wpatrywać się w szybko ciemniejące morze. Stałem tak dosłownie nie mogąc pojąć jakie mam szczęście. Boże! Byłem tam. Widziałem to. Byłem szczęśliwy.

Nie wiem jak i dlaczego tak właśnie jest że to morze właśnie działa na mnie najbardziej kojąco. Skutecznie uspokaja moją wiecznie skołataną dusze. Tylko tam, nad morzem, czuje się na tyle dobrze, że mogę przed samym sobą i przed innymi przyznać że jestem tam szczęśliwy. To nie jest tak, że nie myślę o tym, że zawsze nad morzem byłem z Tobą. Nawet, gdy do tej pory morze zawsze kojarzyło się dla mnie z Tobą, to teraz na tej plaży mimo wszystko czułem się dobrze. I mimo braku Ciebie to był mój najlepszy wieczór od lat.

dziennik pesymistyczny

Biegnąc w deszczu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Stał w bramie kamienicy przy jednej z wielu ulicy w centrum miasta. Chronił się tam przed deszczem. Choć w zasadzie dobrze wiedział, że deszcz był w tym miejscu najmniejszym jego problemem. Takie wystawanie w bramie domu stojącego w tej akurat dzielnicy o trzeciej nad ranem nie jest najlepszym pomysłem. Bał się deszczu, bał się zmoknąć, ale mogło go spotkać coś znacznie gorszego.

Świadczyły o tym choćby dobiegające do jego uszy, co kilka minut, pijackie zawodzenia. Słyszał na razie w oddali trzaskanie drzwiami, dźwięk rozbijającego się szkła, jakieś płacze i krzyki. – Normalne – pomyślał. Tu zawsze tak było. Tak jest i najpewniej tak będzie przez następne dziesięciolecia. I nie będą na to miały wpływu żadne zmiany ustrojowe.  – A zburzyć to wszystko. Parkingi porobić – przypomniał sobie zdanie, którym komentował takie miejsca jego przyjaciel.

dziennik pesymistyczny

Nadal możemy rozmawiać

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Oczywiście, że możemy o tym porozmawiać. Czemu nie? Zawsze lubiłem z Tobą rozmawiać i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nadal to lubię. Tylko, że teraz jesteś tak…, że tak powiem – mniej realne. Jest mniej rzeczywiście. Ale nadal możemy rozmawiać. A nawet powinniśmy.

Zazwyczaj, kiedy ludzie do mnie mówią to słyszę tylko szum. A Twoje słowa rozumiem i zawsze rozumiałem. Choć teraz muszę sam sobie zadawać pytania. A Ty przeważnie nie odpowiadasz na moje. Ale rozmawiać nadal możemy. Jak najbardziej możemy. Nawet, jeśli to tylko monolog z mojej strony.

dziennik pesymistyczny

Piłeś w miejscu niedozwolonym? Będziesz siedział

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Kiedyś to zdecydowanie było łatwiej. To były takie super, super chwile, nie złodzieje rządzili, lecz debile – jak śpiewa klasyk polskiej sceny rokowej. Teraz jednak już nie jest tak super. Nie jest łatwo, a będzie jeszcze trudniej. Obecnie u władzy nie ma złodziei, no przynajmniej tak mówią w Wiadomościach. Teraz w wyniku dobrej zmiany u steru rządów stanęli debile – trzymając się Kazikowej terminologii. Przykład? A proszę Was bardzo. Oto przykład klasycznego urzędniczego debilizmu. Ministerstwo Sprawiedliwości wpadło na całkiem nowy pomysł. Za picie alkoholu w miejscu publicznym będzie można trafić za kratki.

dziennik pesymistyczny

Rozmowy niedokonane

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Chciałem żyć miłością. Tak, wiem co powiesz, wiem to bardzo dobrze. Powiesz, że to wyjątkowo naiwne. I będziesz miała racje. Przyznaje, ale tak właśnie chciałem zrobić i tak zrobiłem. I choć niestety nie udało się tak żyć, to jestem dumny z tego, że chociaż spróbowałem. Tak wielu z nas przecież nie próbuje żyjąc racjonalnie. Ja przynajmniej miałem marzenia i chęć ich realizacji. Żyłem z miłością i dla miłości.

Nawet nie czuje się przegrany. To nie to. To coś innego. Ja po prostu czuje się tu nie na miejscu. Tak jakbym żył w rzeczywistości, której nie rozumiem. Jestem wysiedleńcem z Nibylandii. Wysiedleńcem poprzez pozostanie w tej rzeczywistości. Mieszkam wśród zupełnie obcych mi ludzi. Za dużo chciałem i zastałem z niczym. Ale nie żałuje tego, co się stało.

dziennik pesymistyczny

Rok samotności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie ma Cię już ze mną od ponad roku. A ja nadal, każdego niemal dnia, ulegam złudzeniu, że wyszłaś z domu tylko na chwile i zaraz zapewne wrócisz. Ciągle czekam w nadziei, że ponownie usłyszę Twoje kroki na schodach a potem chrobot klucza w zamku.

– Mówisz, że to moja wina, że to ja do tego doprowadziłem. Może i tak właśnie jest. Ale ludzie tak już mają, że do każdego czynu potrzebują impulsu, który spowoduje ich działanie. Czasem taki impuls powoduje działania a czasem jak w moim przypadku powoduje stan totalnego zniechęcenia życiem. Takiego nic nie robienie, bo przecież nic już nie warto robić. Pozostanie już tylko trwanie w stuporze. Może i mam naturę destrukcyjną. Nawet bez tego „może”. To pewne, że taką mam naturę. Ale nawet ja, z tym moim wiecznym pesymizmem, musiałem przezwyciężyć instynkt samozachowawczy. Coś mnie zmusiło to tego, że stało się to co się stało.  Przyznasz, że musiało być coś, co spowodowało taki powolny rozpad mojego życia. To nie stało się tak samo z siebie. Coś musiało to zapoczątkować.  I tak właśnie było. A pamiętasz, kiedy to było?