Tag Archives

254 Articles

dziennik pesymistyczny

Tak po prostu odeszła?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Co słychać? Co u Ciebie? – zaatakowała serią pytań, na które nie chciało mi się odpowiadać. Doznałeś po stokroć już tego samego uczucia, że właściwie to nie wiesz, co masz na takie pytanie odpowiedzieć. Mogłeś w tradycyjny dla siebie sposób w stylu: że fatalnie, że nic dobrego, że absolutnie jest do dupy, że czekasz i wypatrujesz końca żywota swego. Mogłeś odpowiedzieć w nowoczesnym nowopolskim radosnym nawet bez powodu stylu: że zajebiście, że wszystko bardzo dobrze, że niekończące się pasmo sukcesów, że wspaniale i że nigdy nie było lepiej. Ale, po co kłamać w tak błahej sprawie. Narzekać też jakoś Ci się nie chciało.

dziennik pesymistyczny

735. Obserwacje

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Poza wieloma złymi cechami charakteru posiadam przynajmniej jedną pozytywną. Nie uzależniam się. Może to i mało na tle moich rozlicznych wad, ale lepszy jeden pozytyw niż żaden. Choć pije w wielką regularnością już od dekad to w każdej chwili mogę przestać. Mogę, choć nie chce. Bo ja to po prostu lubię. Podobnie mam z innymi nałogami. Nigdy nie udało mi się wciągnąć w jakieś dobre, modne i interesujące uzależnienie. Choć bardzo się starałem to nigdy nie przyzwyczaiłem się do jakiekolwiek używki na tyle, żebym mógł powiedzieć, że się od niej uzależniłem.

dziennik pesymistyczny

Półprawdy objawione

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Podobno są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda – tak przynajmniej w swej ogromnej mądrości uważał Józef Tischner. Tak może kiedyś było. Ale najwidoczniej istnieje jeszcze jedna wersja prawdy. Coś, co umownie, na własne potrzeby nazwałem półprawdą. To może i nie jest nowe zjawisko w życiu ludzi czy społeczeństw, bo już przecież pewien doktor medycyny zauważył, że wszyscy kłamią, ale teraz zjawisko półprawdy zdecydowanie się nasiliło.

dziennik pesymistyczny

Z zamiarem ewentualnym

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Barowanie to określenie znane w hipice. Oznaczana mniej więcej tyle, co tresowanie konia poprzez jego cierpienie i strach. Tak się ostatnio coś ze mną stało, że coraz częściej odnoszę takie wrażenie, że przez większość mojego życia poddawany byłem takiemu barowaniu w człowieczym wydaniu.

Zawsze czułem strach. Od pierwszych grup przedszkolnych, dalej poprzez szkołę, studia aż po zajęcia zawodowe. Zawsze odczuwałem psychiczny lęk, który czasem przechodził w ból i to niestety nie tylko duchowy. Zawsze ktoś mnie stresował. A to nauczyciele, potem wykładowcy, szkoła – jako instytucja, praca – jako konieczność, a w niej przełożeni, pryncypałowie. Społecznie tresowali mnie policjanci, urzędnicy, politycy i cała ta państwowa menażeria z ich prawami do sterowania tym jak mam żyć, co czuć i co myśleć. Czułem i nadal czuje strach przed władzą. Każdą władzą. Przed społecznymi i państwowymi treserami. Szczerze, z całego serca ich wszystkich nienawidzę.

dziennik pesymistyczny

Myśli niemal prawdziwe

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Próbowałem przez wiele lat przynależeć. Próbowałem się wpasować. Zaistnieć czy może współistnieć w społeczeństwie. I teraz, po wielu latach prób i przeważnie błędów, przestałem już chcieć.  Teraz w zasadzie jest mi to w najwyższym stopniu obojętne. Faktycznie, nie powiem, czasami mnie najdzie i chciałbym ściślejszych relacji z ogółem, ale tak, na co dzień to powraca we mnie stara i jak najbardziej dla mnie dobra obojętność.

Ktoś ostatnio powiedział o mnie, że jestem inny. Tak, przyznaje jestem. Sam to u siebie zdiagnozowałem. Jestem inny. Ale jak tu nie być innym, gdy prawdę powiedziawszy przecież wszyscy się od siebie różnimy. Tak jest z natury rzeczy, choć trzeba zauważyć, ze nad wyraz wielu spośród nas silnie stara się upodobnić do obowiązującego w danej chwili wzorca modowego, politycznego, kulturalnego, społecznego czy religijnego. Tak jakby dożyli do unifikacji.

dziennik pesymistyczny

Co podać?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Wszedł do środka. Ten lokal lubił szczególnie. Właściwie to głównie za to, że był on czynny od trzynastej, co wzbudzało w nim pewien rodzaj rozrzewnienia oraz tęsknoty za starymi wcale przecież nie dobrymi czasami. Przeważnie był pierwszym klientem. Siadał zawsze przy tym samym stoliku w głębi sali skąd miał dobry widok na cały lokal oraz na drzwi wejściowe. Lubił obserwować ludzi. O tej porze dnia był tu jednak sam. Nie licząc bufetowej. A ta przytłoczona codziennym przymusem pracy przechadzała się teraz z wyćwiczoną obojętnością od stolika do stolika udając, że czyści znajdujące się na nich plastikowe obrusy w czerwoną kratę a tak naprawdę rozmazywała tylko znajdujący się tam odwieczny brud.

dziennik pesymistyczny

Zapiski z polowania

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Trwali tam w oczekiwaniu ponad dwie godziny. Przez ten czas zdążyli całkiem dobrze zjeść i sporo wypić. Dość dokładnie omówili większość spraw bieżących jak i tych zaległych. Jednak przede wszystkim byli już nieźle wstawieni i to było ważne, choć nie najważniejsze tego dnia. W zasadzie nigdzie im się nie spieszyło, to przecież obaj czuli, że już czas najwyższy. Kiedyś trzeba było zacząć polowanie. Zwierzyny łownej było na razie mało, ale jak to wieczorem, coraz więcej zbierało się jej przy tym nad wyraz modnym w tym sezonie wodopoju.  Trzeba było tylko zaczekać.

Przez to, co pływało już w ich organizmach w znacznych ilościach obaj stali się bardziej otwarci na świat. A co za tym idzie nabrali większej ochoty, aby zapolować i co ważne coś w końcu upolować. Jak na razie jednak tylko obserwowali zwierzynę, która parami, czasami pojedynczo, ale najczęściej w grupkach po parę sztuk, przechadzała się po ich terenach łowieckich. Trzeba było tylko cierpliwie wyczekać odpowiedniego momentu i zaatakować.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje. Ostateczności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Oddychać, nie oddychać, oddychać, nie oddychać… za nic nie mogę się zdecydować. Bo to z jednej przecież strony jest we mnie jeszcze dość spora dawka radości życia (tak przynajmniej uważa mój przyjaciel) a z drugiej strony chciałoby się z tym wszystkim jak najszybciej skończyć i mieć w końcu święty spokój.

Czasem tak mam, że budzę się nad ranem z rozczarowania, że w nocy nie umarłem. Jestem już zmęczony życiem i związanymi z nim rozczarowaniami, a przecież nie jestem jeszcze taki stary i więc można by było pożyć. Wiem, inni mają zapewne zdecydowanie gorzej już ja, ale to moje cierpienie i mój ból istnienia i przez to jest mi on najbliższy. Wybaczcie, ale w tym przypadku trudno jest się zdobyć na altruizm. Tak, to fakt, to zawsze miło jest wiedzieć, że komuś jest jeszcze gorzej niż mnie, ale naprawdę w sprawie mojego własnego życia moje odczucia względem niego są dla mnie najważniejsze z najważniejszych. Tak, jestem trudny, nic na to nie poradzę. Tak już jest, nie zmienię tego i nawet nie chce tego zmieniać.

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje 2. Proroctwa

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Są takie dni, gdy szare, stalowe niebo wiszące tuż nad ziemią daje jednoznaczny znak jaki dzień cię czeka. Tak było i tym razem. Już o poranku wiedziałem, że w tym dniu nie czeka mnie nic dobrego. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że to będzie kolejny z tych zły dni. Czułem, że tak właśnie będzie.

Często mam takie antycypacje. A co najciekawsze zawsze przeczuwam zło. Nigdy nie wyczułem nadchodzącego szczęścia. Za to czekające mnie w najbliższym czasie kłopoty potrafię wyczuć z łatwością tuż po przebudzeniu.  Żebym tak, choć raz w życiu, mógł moje nadprzyrodzone zdolności jasnowidzenia wykorzystać w zbożnym celu dla powiększenia majątku lub przyczynienie się do mej pełnej niezależności finansowej. Żebym, choć raz na tysiąc razy umiał przewidzieć coś, co przyniesie korzyści lub sprawi radość. Ale nie, tak nigdy nie było i nadal tak nie jest i pewnie tak nie będzie. Moje wizjonerskie zdolności ograniczają się jedynie do tego, że potrafię perfekcyjnie wyczuć nadchodzące zło nim jeszcze nadejdzie za kilka, kilkanaście godzin. I to wszystko.

dziennik pesymistyczny

Smutny koniec pozytywnego planowania

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Czasem już tak jest, że nim jeszcze odtworzysz oczy zaraz po przebudzeniu to już wiesz, że będziesz miał tego dnia przejebane. Ale tego poranka nic na to nie wskazywało. Co więcej, wydawało się, że to będzie dobry dzień czyniący przerwę w paśmie dni, o których nie warto nawet wspominać, tak były fatalne.

Ten poranek naprawdę zapowiadał się dobrze. Ludzie wielkiej budowy, którzy budzili mnie, co rano o siódmej przez ostatni miesiąc, czyniąc rwetes swoimi machinami dziś widocznie postanowili odpocząć od wielkich czynów i za oknem panowała nienaturalna błoga cisza. Podobnie sąsiedzi i ich rozwrzeszczane bachory zachowywały się podejrzanie cicho, co wywołało u mnie drobny niepokój, bo przecież to mogła być cisza przed burzą.