Tag Archives

254 Articles

dziennik pesymistyczny

Dysocjacje

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

I co się tak na mnie patrzysz? Wiem, co sobie myślisz? Myślisz, że jestem taki, jaki jestem, z własnej nieprzymuszonej woli? Chcesz żebym przyznał, że sam do tego doprowadziłem? Żebym przyznał, że jestem żałosny? Mam powiedzieć, przyznać się do tego, że jestem wiecznym przegranym? Bo przegrałem na wielu płaszczyznach, nie tylko zawodowo, ale i prywatnie? Mógłbym tak zrobić. Dla twojego bardziej niż mojego zdrowia psychicznego mógłbym tak powiedzieć. Mógłbym przyznać Ci racje. Tak, wykorzystuje ludzi! I tak, jestem cholerną pijawką!

dziennik pesymistyczny

Złośliwości tego świata, czyli brak ciepłej wody w kranie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że ten świat istnieje tylko po to żeby mnie wyprowadzać z równowagi. I choć ze mnie niespotykanie spokojny człowiek, to przecież i ja mam granicę tolerancji na złośliwości tego świata.

Wstałem jak zawsze tylko z tego powodu, że kiedyś wstać trzeba, bo przecież, choć można cały dzień spędzić w łóżku to jednak czasem trzeba wstać choćby, dlatego, że skończyło się pieczywo i trzeba się udać do sklepu w celu jego nabycia. Jak już wspomniałem chleba nie było, ani niczego do chleba, więc to wykluczało zjedzenie śniadania. Czyli wszystko wskazywało na to, że właśnie teraz nadszedł właściwy moment, aby dokonać porannych ablucji.

dziennik pesymistyczny

Z okazji dnia przytulania i święta rosyjskiej wódki

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Gdy tylko się obudziłem, to już wiedziałem, że to nie będzie dla mnie dobry dzień.  Nie będzie dobry, bo na „dzień dobry” obudził mnie sygnał telefonu. Ktoś bladym świtem – siódma trzydzieści rano – zapragnął ze mną porozmawiać przez telefon i nie dał się zignorować tym, że nie odebrałem za pierwszym razem. Zadzwonił jeszcze dwukrotnie, jakby nie rozumiał, że jeśli nie odbieram za pierwszym razem, to pewnie jestem zajęty lub zwyczajnie nie chce rozmawiać. Tym razem nie odebrałem, bo tak już mam, że nie przyjmuje telefonów z nieznanych numerów, a zwłaszcza takich, które budzą mnie o świtaniu.

dziennik pesymistyczny

Tak tylko, o niczym

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dawno się nie widzieliśmy, więc nawet tak z samej tylko przyzwoitości, no i z racji dobrego wychowania, obydwoje uznaliśmy, że na początku trzeba o czymś porozmawiać. Dlatego ja mówiłem, i mówiłem a ona milczała tylko czasami korygując mój słowotok pytaniami. Gdy już się do reszty wygadałem to i ona postanowiła pomilczeć ze mną. – Powiedz, dlaczego jest tak jak jest? Dlaczego nie może być inaczej? – spytała po dłuższej chwili przerywając przedłużające się milczenie.

Pytasz, dlaczego? Dlaczego się zatrzymałem? Dlaczego po przekroczeniu hipotetycznej granicy połowy mojego życia wszystko się we mnie wyłączyło? Dlaczego straciłem siły i chęć do aktywnego życia? Dlaczego przestałem żyć jak wszyscy? Dlaczego nie wstaje rano do pracy? Dlaczego nie umiem współistnieć społecznie? Dlaczego mogę przez kilka dni pracować a nie mogę tego robić przez tydzień lub dłużej?  Nie ma na to jednej odpowiedzi.

dziennik pesymistyczny

Nieszczęście awizowane

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Przyszedł dziś rano. A prawdę powiedziawszy to go przynieśli, a ścisłej to go przyniósł posłaniec instytucji, która ma do mnie sprawę. Patrzę właśnie na niego jak leży sobie w przydzielonej dla mnie przegródce w skrzynce na listy. O proszę, jaki dumny! Jaki oparty o sześć lub dziesięć instytucji! Jaki praworządny w swej urzędowej formie i treści! Jaki cały polecony! Taki do odbioru za okazaniem dowodu i za własnoręcznym poświadczeniem przekazania na moje ręce.

Leży tak sobie i się do mnie szczerzy w tym maszynowo literowym uśmiechu pogardy wypisanym na tej złowieszczo bladej twarzokartce. Jest. Dotarło. Spoczywa sobie wyluzowane i spokojne. Leży tam sobie, przyniesione przez listonosza to awizo, ta zapowiedz zbliżającego się nieszczęścia. Źródło moich trosk. To zawiadomienie o mającym mnie dopaść przeznaczeniu i jego nieuchronności.

dziennik pesymistyczny

10 powodów, dla których warto lub nie warto

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nalej nam proszę dobry człowieku po dwie pięćdziesiątki wódki. Pamiętaj jednak, aby lać tak, jakbyś to robił dla siebie – zwróciłem się w tych uprzejmych słowach do pochylającego się w naszą stronę barmana. Zasiedliśmy przy kontuarze zakończywszy uprzednio przydługi rytuał wyswobadzania się z ubraniowej warstwy izolacyjnej. Cóż, zima w tym roku zaskoczyła wszystkich ostrym mrozem, większym zaskoczeniem pewnie byłby mróz w lipcu, ale zaskoczenie to zaskoczenie. Nie ma co wybrzydzać.  – Dziękuje. Jestem na diecie płynnej. Muszę kolekcjonować kalorie – rzekł przyjaciel akceptując mój wybór, co do trunku i ilości.

dziennik pesymistyczny

Bo ja nie lubię zmian

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Generalnie to ja nie lubię wszelkich zmian. Choć wydawałoby się, że ktoś z naturą buntownika powinien być raczej do nich przyzwyczajony i nawet pożądać zmian. A jednak w moim przypadku tak nie jest.  A jest dokładnie odwrotnie. Niemiłosiernie wnerwiają mnie wszystkie zmiany.

Nie znoszę zmian, ani tych na lepsze, ani tych na gorsze.  W szczególności nienawidzę czystą nienawiścią zmian na gorszę. Ale to chyba zrozumiałe i nie muszę tego szerzej tłumaczyć. Co ciekawe zmiany na lepsze też mnie wnerwiają, z tym tylko zastrzeżeniem, że wnerwiają mnie znacznie mniej. To taki minimalny wkurw, ale przecież nadal wkurw i nie da się go ukryć.

dziennik pesymistyczny

Między siebie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Zdecydowanie jestem nieprzystosowany. Nie znam się na żartach, a są podobno bardzo dobre i przy tym wyjątkowo subtelne. Nie rozumiem aluzji – takich robionych przecież z wyjątkowym taktem i z perfekcyjnych wyczuciem. Nie potrafię się spiąć w sobie, i zabrać się do uczciwej lub ewentualnie nieuczciwej, ale zawsze roboty. Nie potrafię robić, bo tak trzeba i tak wypada i tak robili przecież i nadal robią wszyscy wokół. Nie umiem, a przecież podobno prawie każdy to potrafi, przystosować się i zdołać nic nie poradzić na otaczający nas świat. Nie umiem się nie buntować i wmówić sobie, że przecież mój opór jest bezcelowy, bo i tak nic się nie zmieni, bo przecież jest tak jak jest i tak już zostanie i to, co robię lub nie robię nic tu nie zmieni.

dziennik pesymistyczny

Woda rozmowna

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Człowiek nie istnieje, dopóki nie jest pijany – zauważył kiedyś Ernest Hemingway. A chyba każdy przyzna, że kto jak kto, ale on znał się na tych sprawach. Mnie daleko do noblisty w obu dziedzinach, do których on czuł największą atencje, ale nikt nie może powiedzieć, że nie staram się dorównać wzorcowi.

A przecież urodziłem się w kraju rozgrywek pierwszej ligi, jeśli chodzi o zamiłowanie i używanie trunków wyskokowych. Fakt, nie w kraju ekstraklasy w tej dziedzinie, ale przynajmniej w miejscu, do którego przenikały od wieków wpływy największych mistrzów. Dlatego samo z siebie się rozumie, że dojść tu do mistrzostwa, na tle tylu konkurencyjnych rozgrywających, nie jest łatwe i wymaga ogromnego poświęcenia. Ale jak w każdym sporcie, tak i w tym trening czyni mistrza.

dziennik pesymistyczny

Życzeniofobia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Albo mam klasyczną fobie społeczną, albo to zwyczajna niechęć tak mną zawładnęła? Sam już nie wiem, dlaczego, ale fakt faktem mam małą wadę. Spokojnie, to tylko takie maleńkie szaleństwo, drobnostka, ale za to dla mnie bardzo uciążliwa. Chyba czas na wyjaśnienia. A więc ja po prostu nie umiem i nie lubię składać życzeń. Tak już mam, że nie potrafię i zdecydowanie nic na to nie poradzę.

Tak jest ze mną coś nie tak i pewnie tak właśnie zostanie po wsze czasy lub na wieki wieków. Nie potrafię składać życzeń, choć jednocześnie przecież wszystkim dobrze życzę. Ale jak przyjdzie – co do czego – to dukam, coś tam pod nosem w klasycznym dla życzeń stylu i nie potrafię powiedzieć czegoś oryginalnego, a już zupełnie nie potrafię wyartykułować czegoś zabawnego. Ograniczam się zawsze do standardowego zestawu w stylu: wszystkiego najlepszego, plus równie standardowe: zdrowia, szczęścia, pomyślności. I to jest maksimum tego, co mogę z siebie wykrzesać.