Tag Archives

254 Articles

dziennik pesymistyczny

Jutro będzie później

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Żyje w ciągłych ciemnościach. W mroku, choć ścisłej rzecz ujmując to właściwie w półmroku. Wieczorami oraz w nocy nie zapalam w domu światła. Jak już to robię, to pozwalam sobie tylko na małą lampkę, która nie bardzo rozjaśni mrok w pokoju. Przez cały dzień mam zaciągnięte rolety w oknach. Ja nie chce widzieć świata i nie chce, aby świat dostrzegał mnie. Taki stan rzeczy i spraw utrzymuje się już od roku. Każdego dnia na nowo udaje, że nie ma mnie w domu.

Dzwonek przy drzwiach nie działa od dawna. Jego dźwięk zawsze budził we mnie irracjonalny przeważnie, ale jednak lek. Domofon jest wyciszony. Nie mam mnie w domu. Choć przecież nadal jestem. Żyje sobie tam cichutko cichuteńko w oczekiwaniu na to, co ostatecznie przecież musi przyjść i przyjdzie. Przecież mimo wszystko jestem rozumnym człowiekiem i wiem, że nie mogę się wiecznie ukrywać.

dziennik pesymistyczny

Oto ujrzałem swój portret

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

To nie takie łatwe być mną. Jest to cholernie męczące zadanie. Jakbym mógł wybierać, a przecież nie mogę, ale jakbym jednak mógł, to na pewno nie obsadziłbym się w tej roli.  Za nic nie chciałbym grać samego siebie. Ale cóż, nigdy nie miałem i nie będę mieć w tej kwestii najmniejszego wyboru, więc tylko robiłem i nadal robię, co tylko w mojej mocy i grałem w najbardziej przekonujący sposób. Na szczęście mam niezaprzeczalną cechę artysty, samoumartwienie się, więc jest dużo łatwiej.

Bo co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz. Tego nie sposób już zatrzymać. Jest zdecydowanie za późno.  Wszystko zostało już ustalone. Wyroki wydane. Umowy podpisane. Sprawa zamknięta. Teraz tylko należy w spokoju poczekać na finalizacje. Trwa ostateczne odliczanie.

dziennik pesymistyczny

Pytania bez odpowiedzi

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 6

– Jeszcze po jednym – zapytał. Odpowiedziało mu pełne aprobaty milczenie. Nikt nie zgłosił przeciwwskazań, więc nie czekając dłużej nalał wódki do kieliszków a wody do szklanek. Przeniósł też z kuchni na stół stos kanapek spoczywających na tacy. Można by rzec, że przygotował front robót. Teraz trzeba było tylko zabrać się do dzieła. Na chwałę Ojczyzny czy na chwalę czegoś innego, co tam kto wolał.

– Gdzie obudzi się jutro moja dusza? – padło pytanie Pierwszego, tradycyjnie już dla jego osoby tak ni w pięć, ni w dziewięć. Zawsze tak było. Zadawał takie pytania, na które nikt nie znał i nikt nawet nie oczekiwał odpowiedzi. To należało do ustalonego już od wieków rytuału ich wspólnego spożywania. I było to tak przewidywalne jak morderczy kac o poranku po przepitej nocy lub jak to, że ile by nie kupili wódki to zawsze i tak jej brakowało i trzeba było biec do sklepu. – Jak wygląda życie po życiu? – Pierwszy nie dawał za wygraną kompletnie nie zwracając uwagi na fakt, że nikt z nim nie zamierzał dyskutować. Pytał, choć w zasadzie przecież nikt nie chciał, żeby zadawał takie pytania. Czy on zawsze musiał robić coś takiego? Mimo przyzwyczajenia to jednak było męczące. Czy zawsze musiał tak smęcić po alkoholu? Nie mogli, choć raz, jak zwykli ludzie porozmawiać o sporcie, o kobietach, o majsterkowaniu czy sam już nie wiem o czym, może o samochodach? No widać nie mogli. Bo zawsze jak pili z Pierwszym to przecież w końcu musiało się skończyć na takich jego kurwa jebotliwie duszoszczypatielnych tekstach.

dziennik pesymistyczny

Rajzefiber

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Muszę stąd uciec jak najszybciej. No tak już mam, że muszę, i już. Choć to nie oznacza ocalenia to w obecnej sytuacji wydaje się to jedynym sensownym wyjściem. Wszystko wokół mnie tak nagle bardzo przyspieszyło, że to co dotychczas było dla mnie tylko zwykłą fatalistyczną codziennością, teraz nabrało znamion totalnej katastrofy. Zawsze, gdy było źle, gdy wpadałem w kłopoty, to pierwszą moją reakcją była i jest chęć ucieczki od zmartwień. Dlatego to chyba nic dziwnego, że i tym razem robię to co zazwyczaj w takich razach, czyli chce uciec jak najszybciej i jak najdalej.

dziennik pesymistyczny

Przypadkowe

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Długo tak pijesz? – zapytała przysiadając się do stolika. – Od przypadku do przypadku – odpowiedział zgodnie ze swoja wersją prawdy. – A dużo jest takich przypadków? – zadała kolejne pytanie nalewając. – Całkowitym przypadkiem całkiem sporo – padła odpowiedz.

– Bardzo dużo. Można powiedzieć, że zdarzają się codziennie, że przypadek goni następny przypadek. To u mnie zmniejsza stres. Rozluźnia mnie. Pozwala zapomnieć. Nie myśleć lub raczej pozwala myśleć o rzeczach nieistotnych dla mojego bytowania. To pozwala na przynajmniej chwilowe odpłyniecie od realnych problemów w kierunku kompletnego znieczulenia. I to jest dobre. To jest w tym najlepsze. To właśnie mnie do tego popycha.

dziennik pesymistyczny

Ciąg zdarzeń

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Boże, jak to nie ma już dla mnie znaczenia. Bo to naprawdę już ma niewielkie albo bardziej nie ma już wcale znaczenia, jaki jest dziś dzień tygodnia.  Przestało mnie interesować czy to pierwszy, piętnasty czy może dwudziesty szósty dzień miesiąca. Bez znaczenia są następujące po sobie tak bardzo podobne do ciebie miesiące, które tylko wyróżniają się zmianami okoliczności przyrody. Co gorsze przestało mieć znaczenie, która jest aktualnie godzina.  Mojego życia nie wyznacza już cykl dobowy z wieczornym zasypianie i porannym wstawanie. Teraz zasypiam nad ranem albo nie śpię przez ileś tam dziesiątek godzin. Padam, gdy mój mózg wyda takie polecenia a robię powstań, kiedy on tego zechce. I naprawdę nie ma to już znaczenia, że jest czwarta na ranem a ja właśnie się obudziłem z kilkugodzinnego snu. Mój dzień aktywności zaczyna się z chwilą, gdy otwieram oczy, bez względu na to czy jest dzień czy noc.

dziennik pesymistyczny

Nie potrafię zapomnieć

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dziś rano znalazłem nasze wspólne zdjęcie. Ostatnie, jakie tu zostało. Była piąta rano. Za wcześnie na wyjście z domu. Za późno na sen. Za wcześnie na czytanie nie wspominając już o pisaniu. Pozostała telewizja. I śniadanie przed ekranem z telefonem w ręku, bo przecież trzeba być na bieżąco. Dzień zapowiadał się spokojny. Nawet za spokojny. Na stole czekały na mnie nieprzeczytane książki i dwa jeszcze dziewicze, bo nieprzeczytane a nawet nieprzeglądane miesięczniki.  I wtedy je dostrzegłem. Musiało być tam od zawsze. Wsunięte między stos książek. Wystawał tylko mały połyskujący skrawek papieru, który po wyjęciu okazał się być fotografią. To było takie małe zdjęcie. A na nim Ty i ja. Ostatnie zdjęcie z Tobą. Nasze wspólne zdjęcie. No, i tak oto dzień przestał być spokojny.

dziennik pesymistyczny

Kwiatek w kieszeni

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Pamiętam jak przez pół miasta niosłem dla Ciebie zerwany w parku kwiatek. Taki zwyczajny miejski kwiatek, jakich wiele na miejskich klombach. Tak mnie naszło z tym kwiatkiem. Taki imperatyw się we mnie zrodził, że mam go zerwać z tego miejskiego trawnika i do Ciebie, dla Ciebie, go zanieść. Tak się to we mnie zagnieździło, że to będzie dobre. Tak przecież pojmowałem miłość, że ja z tym kwiatkiem przez całe miasto do Ciebie. No, już dobrze, wiem, przez pół miasta. Tak do Ciebie. Tak żeby było miło. Tak żeby Ci było przyjemnie. Żeby pokazać sobie i Tobie jak bardzo Cię kocham.

dziennik pesymistyczny

Złośliwość rzeczy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Mój dom podlega powolnej (na szczęście), ale za to metodycznej degeneracji. On się zwyczajnie rozpada. I nie jest to tylko przenośnia, bo w przenośni to on się już dawno rozpadł. Teraz to taka całkiem realna powolna zagłada.

Na początku przestało działać światło w łazience. Naprawiłem. Za kilka tygodni znów przestało działać. Zastąpiłam górne światło lampą stojącą. Przeciekały krany w kuchni i w łazience.  Jeden już tak bardzo, że postanowiłem zaprzestać ponownych napraw i poddać się, bo po prostu to mnie przerosło. Teraz dodatkowo padło oświetlenie nad kuchennym blatem. Staram się nad tym zapanować, ale mam wrażenie, że zjednoczone siły sprzętów domowego użytku uwzięły się na mnie i postanowiły dać mi skutecznie do zrozumienia, że nie chcą ze mną współpracować.

dziennik pesymistyczny

Okno z widokiem na park i kościół

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Napijesz się? Nie? No jasne, że nie. Wy wszystkie jesteście niepijące. Przynajmniej na początku. Zawsze to samo. Zawsze lub przeważnie, że nie. Jeszcze jest jedna możliwość: ewentualnie troszeczkę. Maleńko. Niewiele. Ciut, ciut. Tak nie za dużo. W malutki kieliszeczek. Odrobinkę. Tak tylko żeby ustka umoczyć. Każda z was jest niepijąca. Jakby się kurwa nie w Polsce rodziły tylko je importowano z zagranicy. I to nie zza tej wschodniej granicy, co oczywiste, tylko z tej wielce oświeconej zachodniej zagranicy. Wszystkie takie nowoczesne. Jak już coś zdecydują się w chwili zapomnienia wypić dla towarzystwa to nie jak człowiek porządną wódkę czystą tylko no przecież drinka. Rudą wódę na myszach lub inne kolorowe świństwo z parasolka i innym badziewiem w wysokiej szklance ze słomką. Oj upada u nas kultura spożywania. Winko czerwone włoskie domowe stołowe po pincet złotych za pół litra siorbie taka przez cały wieczór. Każda albo niepijąca albo udaje, że pije.