Monthly Archives

9 Articles

dziennik pesymistyczny

Czy jest „Pan jest zerem” Panie ministrze?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednym, raczył poinformować opinie publiczną, że skierował do Sądu Najwyższego kasację w sprawie odmowy ekstradycji Romana Polańskiego do Stanów Zjednoczonych.

– Nie widzę powodu, by stosować tutaj podwójne taryfy. Wszyscy wobec prawa muszą być równi, zwłaszcza jak dopuszczają się przestępstw wobec dzieci – stwierdził prokurator generalny.  Mam nadzieję, że zasada równości wobec prawa, o której wspomina minister i prokurator w jednej osobie równie skutecznie zostanie zastosowana w sprawie pewnego księdza oskarżonego o pedofilie, któremu Prokuratura umorzyła śledztwa w 2001 roku. W tym czasie prominentny działacz Prawa i Sprawiedliwości stał na czele tejże prokuratury rejonowej i na konferencji prasowej osobiście uzasadniał taką właśnie decyzję.

dziennik pesymistyczny

Nim staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nim oddziały władzuchny pod mymi drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą, pozwolę sobie, puki mogę jeszcze, skrobnąć kilka linijek. Kiedy wyczytałem w publikatorze, że pewien obywatel, po tym jak na fejsbuku założył wydarzenie kpiące z prowokacji policyjnej, w try miga trafił na przesłuchanie, w jego domu odbyła się rewizja, a na koniec został oskarżony o terroryzm, to moja leciuchna, do tej pory, paranoja wzmogła się zdecydowanie.

Nie wiem czy Szanowny Czytelnik się orientuje, ja dotychczas też byłem niezorientowany, że władzuchna w oficjalnym katalogu, który powstaje na podstawie Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, umieściła miedzy innymi to, że za zdarzenie o charakterze terrorystycznym można będzie uznać: „próby uruchomienia lub uruchomienie internetowych portali, blogów, forów o charakterze ekstremistycznym, w szczególności funkcjonujących na serwerach zlokalizowanych na terenie RP”. A ja tu przecież taki ekstremistycznie pesymistyczny nie tylko politycznie Dziennik sobie prowadzę, więc pewnie jak się nie znalazłem, to się znajdę w kręgu zainteresowania służb.

dziennik pesymistyczny

Bombiarz – anarchista nade in Poland

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Sceny jak z sensacyjnego filmu rozegrały się w jednej z podwarszawskich miejscowości. Jak donoszą publikatory trzech strasznych anarchistów wpadło w zasadzkę, gdy ukradkiem podkładali ładunki wybuchowe pod radiowozy parkujące przy komisariacie policji państwowej. Blady strach padł na miasta i wsie naszej ukochanej ojczyzny.

U nas turbanowych terrorystów jak wiadomo nie uświadczysz, bo „dobra zmiana” w swej łaskawości nie dopuściła i zatrzymała na granicach Najjaśniejszej. A tu masz, jak raz ustawa wprowadzająca zamordyzm napisana. Wszystko przygotowane, a tu zagrożenia żadnego suweren nie czuje i marudzi coś ze nowe prawo niedobre. No to trzeba było dla suwerena znaleźć takiego terrorystę, aby się suweren posrał ze strachu.  Wtedy taki zestrachany suweren przyjmie z wdzięcznością ustawę antyterrorystyczną i jeszcze władzuchnę po rękach całować będzie, że tak dba o jego, suwerena znaczy, bezpieczeństwo.

dziennik pesymistyczny

Ponad prawem, czyli rzecz o ludzkiej naiwności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Był taki dzień w roku, kiedy bardzo współczułem plebanom z KK. Litowałem się nad ich losem, bo wiedziałem z doświadczenia jak trudno jest w państwie prawa – jakim przynajmniej w własnym mniemaniu jest państwo polskie – załatwić jakiekolwiek pozwolenie na cokolwiek.

Jako człowiek naiwny, choć już nie młody, to jednak jak widać nadal w niektórych sprawach bardzo naiwny, byłem świecie przekonany, że jak się jest obywatelem Najjaśniejszej Rzeczpospolitej to ma się te same prawa i obowiązki jak każdy z inny z pospolitych szaraków obywatelskich. Zwyczajnie sądziłem, że wszyscy są równi wobec prawa, przynajmniej w kwestii pozwolenia na zajęcie pasa drogowego.

dziennik pesymistyczny

Bo zdrowie najważniejsze!

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Zobaczyłem go od razu. Siedział w kącie sali przy stoliku, który nie wiadomo dlaczego wszyscy uparli się nazywać „naszym”. Gdy podszedłem bliżej zauważyłem, że drżał na całym ciele tak, że odnosiło się wrażenie jakby powietrze wokół niego wirowało milionami cząsteczek kurzu jak to czasem bywa w letni upalny dzień.  On sam też jakby wibrował prawie niedostrzegalnie, migocząc przed moimi oczami jak obraz w zepsutym antycznym telewizorze.

Pochylona lekko nad stolikiem postać z brodą przywodzą na myśl dawnych socjalistycznych filozofów, kręcone wąsiska, wzrok dziki, suknia plugawa – że pozwolę sobie pojechać wieszczem. A co do sukni? No zasadniczo, szata to go nawet i zdobiła, a już na pewno była hipstersko inna na tle i tak swobodnie odzianego towarzystwa zasiadającego w tym lokalu z wyszynkiem. Siedział sztywno z łokciami na stole i wpatrywał się w dal, choć w zasadzie patrzył na ścianę naprzeciwko, bo dali od jego stolika było do rzeczonej ściany ledwo ze trzy kroki. W dłoniach ściskał kieliszek, taką zwykłą pięćdziesiątkę. Miałem wrażenie, że szkło za chwile odpuści sobie swoją strukturę i eksploduje mu w garści.

dziennik pesymistyczny

I ujrzałem wszystkie swoje grzechy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Tak, chyba już wiem, jaki jest mój największy grzech. Wygląda na to, że moją największą winą jest kompletny brak ambicji bycia najważniejszym czy najlepszym. Grzeszę tym, że nie staram się być najpiękniejszym, najdoskonalszym. No moja wina, że w żadnej z dziedzin nie jestem ten „naj”. Tak, wiem, moja wina, moja bardzo wielka wina.

Zawiniłem, i chociaż nie potrzebuje, to jednak robię taki malutki rachunek sumienia. Pieniądzu, tyś jest bogiem prawdziwym w tej krainie splendoru i biedy. Wybacz Panie, wybacz, że nie modle się nazbyt żarliwie do Ciebie każdego dnia, że za mało mi się chce i że za mało pragnę. O Panie nowej Polski, Mamono błogosławiona, wybacz, że nie składam Ci hołdów, że niedostatecznie się staram. Za mało chce mieć i nie chce za dużo posiadać. Ja wiem, że grzeszę tym, że chce tylko tyle mieć żeby starczyło i nic więcej mi nie potrzeba.

dziennik pesymistyczny

Zobojętnieć na politykę i polityków

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Życie staje się o wiele łatwiejsze, gdy pewne sprawy stają się obojętne. Nie żeby tam od razu absolutnie wszystko mieć w głębokim poważaniu, ale naprawdę warto sobie zrobić listę spraw, którymi nie ma potrzeby się przejmować i potem zwyczajnie na to co liście się znajduje zobojętnieć.

Warto to zrobić przynajmniej dlatego, żeby żyło się prościej i mniej stresująco. Warto czasem po prostu odpuścić sobie pewne aspekty życia w społeczeństwie. Przecież jeśli nie możemy czegoś zmienić to nie warto się tym tak bardzo przejmować. Po co tracić nerwy.

dziennik pesymistyczny

Obowiązkowe OC dla pieszych

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Gdy miesiąc temu pisałem o tym, że Ministerstwo Infrastruktury planuje wprowadzenie obowiązkowych kart rowerowych naiwnie myślałem, że nikt już w dziedzinie cyklistyki nie wymyśli czegoś równie absurdalnego. Bardzo się myliłem.  Teraz wniosek o wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) dla rowerzystów złożyła w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa inicjatywa łódzkich kierowców EL 00000.

Zainspirowany działania rządu zaproponowałem już wprowadzić do prawa i do życia społecznego Karty Pieszego. Teraz chciałbym rozszerzyć moją prywatną inicjatywę ustawodawczą o projekt wprowadzenia o obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC) dla  pieszych. Ponownie przypomnę, że przecież taki człek przemieszczający się po ulicach wsi, miast i miasteczek per pedes apostolorum też jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego, więc nie widzę powodu, aby nie był na to właściwie przygotowany czyli posiadał stosowne pozwolenie od władz oraz obowiązkowe ubezpieczenie.

dziennik pesymistyczny

Niewola miłości kontra wola suwerena

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Z szacunku do wiary i wierzących trzymam się od tego z daleka. Przynajmniej chciałbym zawsze zachować właśnie taka postawę. Jak już mam w tym uczestniczyć, to jako niezaangażowany obserwator. Ale są takie chwile, a teraz jest ich coraz więcej, że już po prostu nie trzymam ciśnienia i muszę dać upust moim emocjom. Jeśli bym tego nie zrobił to chwila mojego całkowitego szaleństwa stała by się niebezpiecznie bliska.

Nie wiem jak Państwo, ale ja mam wrażenie, że od ponad dwudziestu lat żyje w kościele. No może dotychczas mieszkałem tak na samym skraju świątyni, tak na progu, ale teraz wbrew mojej woli znalazłem się w samym jej centrum.  Ja, jako suweren, czyli cześć polskiego społeczeństwa – powołując się na słowa prezydenta oraz prezesa – mam chyba czasem prawo zapytać czy państwo i kościół to samo? A jak nie to samo to czy wzajemne się przenikanie tych dwóch instytucji nie zagraża mnie, jako jednostce? A warto zaznaczyć że jestem jednostką, która nie za bardzo dowierza, żeby nie użyć słowa nie wierzy.