Yearly Archives

81 Articles

dziennik pesymistyczny

Wina i lustro

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Spojrzyjcie w lustro i tam zobaczycie winnych. Przez osiem lat nic nie zrobiliście – rzekła premier Becia przedstawiając w Sejmie informację na temat sytuacji w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie od trzech tygodni trwa strajk pielęgniarek.

Przeznaczenie chciało, że radio głos premier do mnie nadało. Dlatego czym prędzej, zgodnie z sugestią władz najwyższych, spojrzałem w lustro. Gębą tam była moja jak zwykle nijaka, ale ja już tak z nią mam, z tą facjatą. Mina nietęga. Brodą długaśna, kręcone wąsiska, wzrok dziki, suknia plugawa. No cały ja, jak z obrazka. Spoglądam ci ja jeszcze raz w lustro i nagle jak mnie coś w gardle ściśnie, żałość taką straszną poczułem, żem myślał, że to już ostatnie chwile na mnie przyszły.

dziennik pesymistyczny

Siła w precyzyjnie równych chodnikach

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Byłem o włos od nieszczęścia. Niewiele brakowało a spacer, na który nabrałem ochoty, zakończyłby się dla mnie tragicznie. Co mnie tchnęło, coś mnie naszło. Nakłoniło mnie coś, i zachciałem, i wyszedłem z domu, aby spacerkiem, niespieszno przejść się do parku. Wlokłem się spokojnie, po maluśku chodnikami mojego prowincjonalnego miasta chłonąc uliczne życie.

Może ulica na prowincji, ale przecież miasto spore, prawie dwu stutysięczne. Nie jakiś tam zaścianek, nie pipidówa, ale gród starożytny prawie, z wiekowymi tradycjami. Ulica którą spacerowałem sobie w niespokojności tego wczesnego popołudnia też całkiem przyzwoita.

dziennik pesymistyczny

Rozmowy niedokończone. Cześć kolejna, ale zapewne nie ostatnia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Siadaj i częstuj się pan, panie szanowny – szerokim gestem wskazał gdzie mam przysiąść i czym mam się częstować. Zrobiłem, o co poprosił. – Bimbru bym się napił – rozmarzyłem się, bo mnie naszło tak dziś patriotycznie po naszemu, po polsku. – Tego, co pan sobie życzy to nie ma. Wódka jest.  Wódka może być? – zapytał nalewając. Mogła być, więc wypiliśmy.  – Mało będzie – stwierdził. Zrozumiałem aluzje. Zamówiłem więc jeszcze po cztery i coś na ząb. Po jednym i po drugim, jego wzięło na mówienie, a mnie na słuchanie. Można powiedzieć, że się dobraliśmy.

– Widzisz pan panie szanowny, ja to mam widocznie taką instynktowną potrzebę samozniszczenia. Nawet tego u siebie nie lubię – mówił. – Tak po prostu jest i już, tak się to czyni samo z siebie. Tak na rozum, to nawet tego przecież nie chce, a jednak robię to od lat. Uprawiam zaawansowany autodestrukcyzm. Może to hobby takie? Czas sobie płynie, a ja sobie zanikam. Powoli, lecz systematycznie.  Coś mnie pcha ku zagłady, choć chyba lepszym określeniem byłoby „popycha”, tak delikatnie, nic na siłę. Tak pach, pach paluszkiem, nie za mocno, z wyczuciem. Pewnie to ta siła wyższa, o której tyle czytałem.

dziennik pesymistyczny

Emerytury musiały być niższe, no i są niższe

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Emerytury muszą być niższe, bo to był jeden z celów reformy – wyznała z rozbrajająca szczerością, dwa lata temu, była prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. I choć podobno nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, tym razem się udało. Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Wałbrzychu co miesiąc przelewa na konto emeryta trzydzieści siedem groszy. To może być najniższa emerytura wypłacana w Polsce, ale pewnie niebawem padnie kolejny rekord. Co by nie mówić, reforma przyniosła zamierzony skutek.

Po naprawie systemu emerytalnego okazało się, że wcale nie poprawił się los obywateli, jak wmawiają nam politycy, ale poprawiło się działania systemu, który teraz jest o wiele sprawniejszy. Tu człowiek liczy się najmniej. To system, dla którego został stworzony jest najważniejszy.  System, który ma być wydajny i zapewnić egzystencje państwowym urzędnikom. Państwo postrzega swojego obywatela, jako woła roboczego, który ma pracować, zarabiać i płacić podatki. A gdy już nie nadaje się do pracy to należy mu zapewnić dokładnie tyle, żeby wegetował w biedzie i jak najszybciej pożegnał się ze światem doczesnym.

dziennik pesymistyczny

Czy jest „Pan jest zerem” Panie ministrze?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednym, raczył poinformować opinie publiczną, że skierował do Sądu Najwyższego kasację w sprawie odmowy ekstradycji Romana Polańskiego do Stanów Zjednoczonych.

– Nie widzę powodu, by stosować tutaj podwójne taryfy. Wszyscy wobec prawa muszą być równi, zwłaszcza jak dopuszczają się przestępstw wobec dzieci – stwierdził prokurator generalny.  Mam nadzieję, że zasada równości wobec prawa, o której wspomina minister i prokurator w jednej osobie równie skutecznie zostanie zastosowana w sprawie pewnego księdza oskarżonego o pedofilie, któremu Prokuratura umorzyła śledztwa w 2001 roku. W tym czasie prominentny działacz Prawa i Sprawiedliwości stał na czele tejże prokuratury rejonowej i na konferencji prasowej osobiście uzasadniał taką właśnie decyzję.

dziennik pesymistyczny

Nim staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nim oddziały władzuchny pod mymi drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą, pozwolę sobie, puki mogę jeszcze, skrobnąć kilka linijek. Kiedy wyczytałem w publikatorze, że pewien obywatel, po tym jak na fejsbuku założył wydarzenie kpiące z prowokacji policyjnej, w try miga trafił na przesłuchanie, w jego domu odbyła się rewizja, a na koniec został oskarżony o terroryzm, to moja leciuchna, do tej pory, paranoja wzmogła się zdecydowanie.

Nie wiem czy Szanowny Czytelnik się orientuje, ja dotychczas też byłem niezorientowany, że władzuchna w oficjalnym katalogu, który powstaje na podstawie Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, umieściła miedzy innymi to, że za zdarzenie o charakterze terrorystycznym można będzie uznać: „próby uruchomienia lub uruchomienie internetowych portali, blogów, forów o charakterze ekstremistycznym, w szczególności funkcjonujących na serwerach zlokalizowanych na terenie RP”. A ja tu przecież taki ekstremistycznie pesymistyczny nie tylko politycznie Dziennik sobie prowadzę, więc pewnie jak się nie znalazłem, to się znajdę w kręgu zainteresowania służb.

dziennik pesymistyczny

Bombiarz – anarchista nade in Poland

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Sceny jak z sensacyjnego filmu rozegrały się w jednej z podwarszawskich miejscowości. Jak donoszą publikatory trzech strasznych anarchistów wpadło w zasadzkę, gdy ukradkiem podkładali ładunki wybuchowe pod radiowozy parkujące przy komisariacie policji państwowej. Blady strach padł na miasta i wsie naszej ukochanej ojczyzny.

U nas turbanowych terrorystów jak wiadomo nie uświadczysz, bo „dobra zmiana” w swej łaskawości nie dopuściła i zatrzymała na granicach Najjaśniejszej. A tu masz, jak raz ustawa wprowadzająca zamordyzm napisana. Wszystko przygotowane, a tu zagrożenia żadnego suweren nie czuje i marudzi coś ze nowe prawo niedobre. No to trzeba było dla suwerena znaleźć takiego terrorystę, aby się suweren posrał ze strachu.  Wtedy taki zestrachany suweren przyjmie z wdzięcznością ustawę antyterrorystyczną i jeszcze władzuchnę po rękach całować będzie, że tak dba o jego, suwerena znaczy, bezpieczeństwo.

dziennik pesymistyczny

Ponad prawem, czyli rzecz o ludzkiej naiwności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Był taki dzień w roku, kiedy bardzo współczułem plebanom z KK. Litowałem się nad ich losem, bo wiedziałem z doświadczenia jak trudno jest w państwie prawa – jakim przynajmniej w własnym mniemaniu jest państwo polskie – załatwić jakiekolwiek pozwolenie na cokolwiek.

Jako człowiek naiwny, choć już nie młody, to jednak jak widać nadal w niektórych sprawach bardzo naiwny, byłem świecie przekonany, że jak się jest obywatelem Najjaśniejszej Rzeczpospolitej to ma się te same prawa i obowiązki jak każdy z inny z pospolitych szaraków obywatelskich. Zwyczajnie sądziłem, że wszyscy są równi wobec prawa, przynajmniej w kwestii pozwolenia na zajęcie pasa drogowego.

dziennik pesymistyczny

Bo zdrowie najważniejsze!

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Zobaczyłem go od razu. Siedział w kącie sali przy stoliku, który nie wiadomo dlaczego wszyscy uparli się nazywać „naszym”. Gdy podszedłem bliżej zauważyłem, że drżał na całym ciele tak, że odnosiło się wrażenie jakby powietrze wokół niego wirowało milionami cząsteczek kurzu jak to czasem bywa w letni upalny dzień.  On sam też jakby wibrował prawie niedostrzegalnie, migocząc przed moimi oczami jak obraz w zepsutym antycznym telewizorze.

Pochylona lekko nad stolikiem postać z brodą przywodzą na myśl dawnych socjalistycznych filozofów, kręcone wąsiska, wzrok dziki, suknia plugawa – że pozwolę sobie pojechać wieszczem. A co do sukni? No zasadniczo, szata to go nawet i zdobiła, a już na pewno była hipstersko inna na tle i tak swobodnie odzianego towarzystwa zasiadającego w tym lokalu z wyszynkiem. Siedział sztywno z łokciami na stole i wpatrywał się w dal, choć w zasadzie patrzył na ścianę naprzeciwko, bo dali od jego stolika było do rzeczonej ściany ledwo ze trzy kroki. W dłoniach ściskał kieliszek, taką zwykłą pięćdziesiątkę. Miałem wrażenie, że szkło za chwile odpuści sobie swoją strukturę i eksploduje mu w garści.

dziennik pesymistyczny

I ujrzałem wszystkie swoje grzechy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Tak, chyba już wiem, jaki jest mój największy grzech. Wygląda na to, że moją największą winą jest kompletny brak ambicji bycia najważniejszym czy najlepszym. Grzeszę tym, że nie staram się być najpiękniejszym, najdoskonalszym. No moja wina, że w żadnej z dziedzin nie jestem ten „naj”. Tak, wiem, moja wina, moja bardzo wielka wina.

Zawiniłem, i chociaż nie potrzebuje, to jednak robię taki malutki rachunek sumienia. Pieniądzu, tyś jest bogiem prawdziwym w tej krainie splendoru i biedy. Wybacz Panie, wybacz, że nie modle się nazbyt żarliwie do Ciebie każdego dnia, że za mało mi się chce i że za mało pragnę. O Panie nowej Polski, Mamono błogosławiona, wybacz, że nie składam Ci hołdów, że niedostatecznie się staram. Za mało chce mieć i nie chce za dużo posiadać. Ja wiem, że grzeszę tym, że chce tylko tyle mieć żeby starczyło i nic więcej mi nie potrzeba.