dziennik pesymistyczny

Zawrócony

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Trudno być zawróconym. Chyba nie powiem nic odkrywczego potwierdzając prawdę o tym, że bardzo trudno jest zawrócić, kiedy się już było w połowie dalekiej podróży. Oj, bardzo, bardzo, ale to bardzo nie chciało się zawracać jak już miało się tą świadomość przekroczenia pewnej umownej granicy, za którą może, choć nie musi kryć się nowe, lepsze, tak oczekiwane, choć przecież niepoznane. Trudno jest wracać jak już zrobiło się ten pierwszy, ten najtrudniejszy krok.  Jak zaszło się już tak daleko, i w przygotowaniach, i następnie w samej podróży, to nie chciało się wracać.

Przynajmniej ze mną tak było. Jak okazało się, że nie dam rady dojść do wyznaczonego celu i że będę musiał zawrócić z obranej drogi to poczułem ból rozczarowania. Bardzo nie chciałem wracać. Przygotowywałem się do drogi on kilku tygodni. Czyniłem to w tajemnicy, bo to zawsze lepiej nie informować o swoich zamiarach najbliższe i to dalsze otoczenie. Bo to przecież jak każdy wie, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Więc może mniej byłoby wszystkim żal mojej nieobecności? Unika się też wielu niepotrzebnych pytań o przyczynę tej naszej planowanej podróży w nieznane. Mniej się też znajdzie takich, co to będą chcieli za wszelką cenę nas zatrzymać i zniechęcić do planowanej wyprawy. A tak, im mniej osób wiedziało tym było wygodniej i na pewno też łatwiej w pewnym sensie.

dziennik pesymistyczny

Jutro jest martwe

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Był jak najbardziej martwy. Zupełnie martwy. Nie było już w nim ani krzty życia. Leżał na łóżku i wyglądał jakby spał. Z tym tylko, że spał teraz snem wiecznym.

W czarnej pościeli na szarym prześcieradle w wielkim pustym i samotnym łóżku.  Był tam martwy w miejscu, które kiedyś było jego domem. W miejscu, w którym był szczęśliwy. Tak gdzie kiedyś mówił, że jest zakochany i czuł się naprawdę kochany. Teraz był tam martwy. Poza tą jego martwotą ciała nic się w tym pokoju nie zmieniło. Wszystko było na swoim miejscu. Za oknem słychać było odgłosy normalnego dnia. Nic się nie zatrzymało z chwilą, gdy przestał oddychać. Czas nie stanął w miejscu z ostatnim uderzeniem jego serca. Wszystko było jak wczoraj, przed wczoraj czy przed tygodniem. Tylko jego już nie było. Jego jutro było martwe.

dziennik pesymistyczny

Nie będzie następnego lata

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

To tak bardzo boli jak sobie uświadomisz, że to już twoje ostatnie lato i następnego nie będzie. Nie zobaczysz niż nigdy swojej plaży. Nie usiądziesz na niej patrząc w fale i słuchając szumu morza. Nie tylko, dlatego Ci przykro, że jej już tam z tobą nigdy nie będzie, ale dlatego że nigdy nie będziesz już tak szczęśliwy jak wtedy. Nie zobaczysz już morza. Nie zobaczysz tego lasu. Nie poczuje pod stopami tego piasku.

Wiesz, że nigdy nie będzie już tak jak było nawet jak tego będziesz bardzo chciał to nie zmienisz przeszłości i nie zbudujesz na niej przyszłości. Coś się rozpadło i nie da się tego na nowo posklejać. Wiesz to a jednak zawsze pozostanie w tobie ból i poczucie straty.

dziennik pesymistyczny

Poranny telefon motywujący

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Obudził się kilka minut po szóstej. O dokładnej godzinie poinformował go telefon, po który sięgał zawsze po przebudzeniu z maniakalną codziennością. Była to jego pierwszą czynnością zaraz po przebudzeniu. Nie mógł opanować tej chęci sprawdzenia, co nowego wydarzyło się w wirtualnym świecie oraz w świecie rzeczywistym podczas tych kilku godzin wymuszonego zmęczeniem snu.  Przy okazji sprawdził godzinę.

Lubił budzić się wcześnie, bo przynajmniej nie budził go stukot młotków na budowie, którą miał dokładnie za oknem. Od miesięcy słyszał od godziny siódmej każdego ranka prace maszyn budowlanych, nawoływania robotników, jakieś piły, betoniarki, monotonne i powtarzające się skrzypienie dźwigów. Klasyczne odgłosy budowy gdzie robotnicza brać od świtu do zmierzchu budowała w trudzie i znoju kolejny budynek w tym mieście pełnym podobnych do siebie budynków. Wnerwiające, natarczywe dźwięki pracy budziły go co rano przypominając boleśnie o tym, że on przecież nie pracuje w społecznie uznawanym ujęcie a więc powszechnie uznawany jest za pasożyta.

dziennik pesymistyczny

Nienajlepszy koniec oczekiwania

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– No dobrze, przestane was już szantażować swoim odejściem z tego świata. Przestane, bo kiedyś w końcu trzeba przejść od słów do czynów. Tak, przyznaje, macie racje w tym, że to trwało zdecydowanie za długo i już tym moim odchodzeniem jesteście pewnie bardzo znudzeni – aż wstał żeby wygłosić tą mowę. Trzeba mu przyznać, że teraz jak się tak wylaszczył, to przyszło mu to z wielką gibkością. Aż miło było popatrzeć jak tak zerwał się i wskoczył jak kot na krzesło, po czym zaczął wygłaszać tą swoją przemowę, którą zdecydowanie mogłem nazwać mową końcową, choć kolejną z wielu, to kto wie czy tym razem naprawdę nie ostatnią? W jego przypadku nic nie jest na pewno. On jest przecież chaosem. A przynajmniej bardzo nim lubił być i pewnie nadal tak ma.

dziennik pesymistyczny

Gadał dziad do obrazu, czyli o pisaninie w próżnie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 7

Nikt nie czyta moich listów. Jestem o tym przekonany. Dobrze, przyznaje że nie o listy tu chodzi w ich klasycznej papierowej wersji, ale o wszelkiej maści wiadomości jakie kieruje do ludzkości, pisząc bardzo ogólnie. Ale jakich bym nie wysyłał wiadomości pisanych to i tak odnoszę wrażanie, że nikt tego nie czyta albo po przeczytaniu zwyczajnie to co napisałem ignoruje.

Używam wszelkiej maści komunikatorów, gdzie jak wiadomo nie mogę w pełni rozwinąć sztuki epistolarnej, ale jednak jest to coś w rodzaju namiastki tejże sztuki. A odchodząc od górnolotności, to tak zwyczajnie, często pisze do moich znajomych oraz nielicznego już grona przyjaciół mnogie wiadomości. Jednak zazwyczaj jest to komunikacja jednostronna.

dziennik pesymistyczny

W zawieszeniu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Właśnie do mnie dotarło, że w pewnym sensie balansuje niebezpiecznie idąc doczesnością po cienkiej linii między światami – powiedział. – Tak, to oczywiste że ta prawda objawiona nie dotarła do mnie w tej właśnie chwili, w której wypowiedziałem te słowa. Może tylko właśnie teraz zdołałem to ująć ładniej? Albo po prostu znalazłem ciekawszą metaforę na określenie stanu ducha, w którym się obecnie znajduje.

– Ten stan zawieszenia trwa już od ponad roku. Jestem i tu, i tam jednocześnie. Choć ciałem zdecydowanie jestem po tej stronie to czasem nie mam już pewności, co do tego, że mój duch jest jeszcze tu i teraz ze mną. Najwłaściwiej jest powiedzieć, że znajduje się pomiędzy. Może jest to taki mój prywatny czyściec na tej ziemi?

dziennik pesymistyczny

Samotne picie to smutek

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

– Mam tylko jedno życie – powiedział. – Chyba? Chyba jedno? A jeśli to tylko jedno życie, to nic chyba w tym dziwnego, że chciałem je przeżyć tak jak chciałem. I to mnie właśnie teraz zabiję – dodał wpadając lub właściwiej trzeba określić to, jako „dodał zapadając się” w wielki skórzany fotel, który go niemal pochłonął doszczętnie.

Popatrzyłem na niego. Często miewał takie stany oratorskiego uniesień, po których natychmiast opadał z wszelkich sił jakby nagle zabrakło w nim paliwa, wyczerpały się w nim baterie czy coś tam innego pozbawiało go wszelkich sił życiowych. Teraz leżał z głową wtulony w oparcie fotela wodząc uważnie wzrokiem po zgromadzonych współbiesiadnikach jakby sondował reakcje jaką wywołała jego nagła wypowiedz, która była klasycznie nie na temat ogólnej dysputy.  A reakcja na jego słowa była naprawdę klasyczna dla tego towarzystwa, czyli żadna. Podobna była do reakcji, jaką wywołuje głośniejsze reklama w telewizji, która wyrywa z chwilowej drzemki przed telewizorem podczas oglądania nudnego serialu. Wysłuchali z irytacją i tyle.

dziennik pesymistyczny

Nie wiem, a chciałbym wiedzieć

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie mam śmiertelnej choroby w takim ogólnym sensie w jakim przyjęło się to rozumieć. Jestem dość sprawny jak na swój wiek i zważywszy na sposób w jaki żyje. Śmiało można powiedzieć, że w statystycznym i społecznym ujęciu jestem najzupełniej zdrowy. A jednak się tak nie czuje.

Nie choruje na nic takiego co w trymiga zaprowadziłoby mnie do grobu, czyli nie mogę uważać się za chorego. Mam jednak przekonanie, że to co siedzi w mojej głowie i co pcha mnie w objęcia śmierci też jest śmiertelną chorobą choć jej objawów nie widać na zewnątrz. Są gdzieś we mnie i jak na razie nie znalazłem jeszcze nikogo kto by chciał sprawdzić przynajmniej co to takiego.

dziennik pesymistyczny

Morzoszczęście

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Tak długo na to czekałem i jak to się wreszcie stało to nie mogłem wprost w to uwierzyć. Stałem na plaży mogąc długo wpatrywać się w szybko ciemniejące morze. Stałem tak dosłownie nie mogąc pojąć jakie mam szczęście. Boże! Byłem tam. Widziałem to. Byłem szczęśliwy.

Nie wiem jak i dlaczego tak właśnie jest że to morze właśnie działa na mnie najbardziej kojąco. Skutecznie uspokaja moją wiecznie skołataną dusze. Tylko tam, nad morzem, czuje się na tyle dobrze, że mogę przed samym sobą i przed innymi przyznać że jestem tam szczęśliwy. To nie jest tak, że nie myślę o tym, że zawsze nad morzem byłem z Tobą. Nawet, gdy do tej pory morze zawsze kojarzyło się dla mnie z Tobą, to teraz na tej plaży mimo wszystko czułem się dobrze. I mimo braku Ciebie to był mój najlepszy wieczór od lat.