Zawrócony
Trudno być zawróconym. Chyba nie powiem nic odkrywczego potwierdzając prawdę o tym, że bardzo trudno jest zawrócić, kiedy się już było w połowie dalekiej podróży. Oj, bardzo, bardzo, ale to bardzo nie chciało się zawracać jak już miało się tą świadomość przekroczenia pewnej umownej granicy, za którą może, choć nie musi kryć się nowe, lepsze, tak oczekiwane, choć przecież niepoznane. Trudno jest wracać jak już zrobiło się ten pierwszy, ten najtrudniejszy krok. Jak zaszło się już tak daleko, i w przygotowaniach, i następnie w samej podróży, to nie chciało się wracać.
Przynajmniej ze mną tak było. Jak okazało się, że nie dam rady dojść do wyznaczonego celu i że będę musiał zawrócić z obranej drogi to poczułem ból rozczarowania. Bardzo nie chciałem wracać. Przygotowywałem się do drogi on kilku tygodni. Czyniłem to w tajemnicy, bo to zawsze lepiej nie informować o swoich zamiarach najbliższe i to dalsze otoczenie. Bo to przecież jak każdy wie, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Więc może mniej byłoby wszystkim żal mojej nieobecności? Unika się też wielu niepotrzebnych pytań o przyczynę tej naszej planowanej podróży w nieznane. Mniej się też znajdzie takich, co to będą chcieli za wszelką cenę nas zatrzymać i zniechęcić do planowanej wyprawy. A tak, im mniej osób wiedziało tym było wygodniej i na pewno też łatwiej w pewnym sensie. Czytaj więcej
