Zakotwiczenie w zwyczaju
Państwowy sędzia, w imię państwowej sprawiedliwości, uzasadnił obecność krzyża w polskim sejmie jego zakotwiczeniem w zwyczaju, ukształtowanym przez ostatnie szesnaście lat. Sprawdziłem, że zwyczaj jest ustaloną formą zachowania się w określonych sytuacjach, przyjętą przez daną zbiorowość społeczną. Z czasem może przekształcić się w obyczaj, wejść w zakres moralności a nawet prawa. To najprostsza definicja, jaką możemy znaleźć w Encyklopedii Powszechnej. Czyli wystarczyło szesnaście lat, żeby narodził się nowy obyczaj. Nowy zwyczaj. Nowe prawo. Nowa moralność. Czy nawet tradycja.
Pewnej ciemnej nocy, szesnaście lat temu, dwaj posłowie zawiesili krzyż na sali posiedzeń sejmu. Zakotwiczając go tym samym w przestrzeni publicznej. Podobno niewiele brakowało, aby przy tej zbożnej akcji doszło do prawdziwej tragedii. Jeden z posłów podczas mocowania krzyża, spadł z oparcia fotela marszałkowskiego, którego użyto, jako podestu, z powodu braku drabiny. Opatrzność jednak czuwała. Posłowi nic się nie stało. I tak spontanicznie, z narażeniem zdrowia i być może życia posłów, pojawił się na ścianie sejmowej krzyż. Bezprawnie, ale co tam. I tak narodziła się nowa (tym razem chyba nie świecka?) tradycja. Zwyczaj taki. A może i prawo, bo jak twierdzi pani sędzia zwyczaj to element prawa cywilnego, którego sąd nie może zlekceważyć.
Było wielu malkontentów, którzy sądzili, że to tak nie wypada. Że w „państwie prawa” nie można tak w nocy. Że nie wypada żeby w sali gdzie powstaje prawo ktoś działał po kryjomu, bezprawnie i pod osłoną nocy. Mijały lata, a krzyż nadal wisiał i stawał się zwyczajem. A zwyczaj to przecież „element prawa cywilnego”. I tak przyszedł dzień, w którym zwyczaj został uświęcony wyrokiem sądu. Nieusuwanie krzyża, zawieszonego bez wiedzy sejmie w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym siódmym roku, nie jest już bezprawne, bo ma to „zakotwiczenie w zwyczaju”, ukształtowane przez szesnaście lat jego obecności w sejmie.
Jest to szansa dla wielu, dla których zwyczaje są bardzo ważne. Teraz zwyczaj jest prawie prawem. Jeśli czynimy coś bezprawnie, ale za to zwyczajowo, to możemy liczyć na pobłażliwość sądu, a co za tym idzie państwa. Bo to, co czynimy ma „zakotwiczenie w zwyczaju”. Nie lękaj się, więc łapowniku! Jeśli masz taki zwyczaj, że nie załatwisz niczego bez stosownej gratyfikacji, to możesz liczyć na to, że sędzia ci wybaczy, bo przecież ty masz taki zwyczaj i to już od przynajmniej szesnastu lat. Nie lękajcie się mandatów ci, którzy gnacie setką na ograniczeniu do pięćdziesięciu. Fotoradar wam nie straszny. Jeśli wasza nadmierna prędkość ma „zakotwiczenie w zwyczaju”, i udowodnicie, że robicie tak, co najmniej od szesnastu lat nic wam nie grozi. Wasze postępowanie nie jest bezprawne. Przykłady dobroczynności tego uzasadnienia wyroku można mnożyć w nieskończoność. I mogę to spokojnie czynić, bo mam to zakotwiczone w zwyczaju. I wszyscy wiedzą, że czynię tak już nawet dłużej niż szesnaście lat. Taki mój krzyż. – „Wszyscy (są) wzruszeni faktem, że są świadkami narodzin nowej, świeckiej tradycji” – zacytuję na zakończenie, zakotwiczony w moim zwyczaju.
