Uczucia gorszego niż bezradność nie znał
– Przepraszam, że przychodzę do was w takim stanie. Naprawdę przepraszam, bo przeważnie w takim stanie nie chodzę wcale – powiedział opadając na podstawiony mu przez życzliwych fotel. Nie wzruszył tym nikogo z zebranych. Za dobrze go znali by to ich mogło zdziwić lub wzruszyć.
Zapadł się w fotelową przepastność z widoczną rozkoszą. Umiejscowiwszy się na siedlisku rozpoczął mozolne przeszukiwanie kieszeni. Znalazłszy wygniecioną do granic przyzwoitości paczkę przez chwilę się jej przyglądał jakby zastanawiając się czy to, co zamierza zrobić jest, aby dla niego dobre. Nagle wyciągnął z niej jednego papierosa, następnie wsadził go sobie to ust, po czym wymownie popatrzył na zebranych. Jedna dobra duszyczka w kusej spódniczce wstała od stolika by podać mu ogień. Podziękował skinieniem głowy. Czytaj więcej
