Z okazji dnia przytulania i święta rosyjskiej wódki
Gdy tylko się obudziłem, to już wiedziałem, że to nie będzie dla mnie dobry dzień. Nie będzie dobry, bo na „dzień dobry” obudził mnie sygnał telefonu. Ktoś bladym świtem – siódma trzydzieści rano – zapragnął ze mną porozmawiać przez telefon i nie dał się zignorować tym, że nie odebrałem za pierwszym razem. Zadzwonił jeszcze dwukrotnie, jakby nie rozumiał, że jeśli nie odbieram za pierwszym razem, to pewnie jestem zajęty lub zwyczajnie nie chce rozmawiać. Tym razem nie odebrałem, bo tak już mam, że nie przyjmuje telefonów z nieznanych numerów, a zwłaszcza takich, które budzą mnie o świtaniu. Czytaj więcej
