Yearly Archives

67 Articles

dziennik pesymistyczny

Morzoszczęście

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Tak długo na to czekałem i jak to się wreszcie stało to nie mogłem wprost w to uwierzyć. Stałem na plaży mogąc długo wpatrywać się w szybko ciemniejące morze. Stałem tak dosłownie nie mogąc pojąć jakie mam szczęście. Boże! Byłem tam. Widziałem to. Byłem szczęśliwy.

Nie wiem jak i dlaczego tak właśnie jest że to morze właśnie działa na mnie najbardziej kojąco. Skutecznie uspokaja moją wiecznie skołataną dusze. Tylko tam, nad morzem, czuje się na tyle dobrze, że mogę przed samym sobą i przed innymi przyznać że jestem tam szczęśliwy. To nie jest tak, że nie myślę o tym, że zawsze nad morzem byłem z Tobą. Nawet, gdy do tej pory morze zawsze kojarzyło się dla mnie z Tobą, to teraz na tej plaży mimo wszystko czułem się dobrze. I mimo braku Ciebie to był mój najlepszy wieczór od lat.

dziennik pesymistyczny

Biegnąc w deszczu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Stał w bramie kamienicy przy jednej z wielu ulicy w centrum miasta. Chronił się tam przed deszczem. Choć w zasadzie dobrze wiedział, że deszcz był w tym miejscu najmniejszym jego problemem. Takie wystawanie w bramie domu stojącego w tej akurat dzielnicy o trzeciej nad ranem nie jest najlepszym pomysłem. Bał się deszczu, bał się zmoknąć, ale mogło go spotkać coś znacznie gorszego.

Świadczyły o tym choćby dobiegające do jego uszy, co kilka minut, pijackie zawodzenia. Słyszał na razie w oddali trzaskanie drzwiami, dźwięk rozbijającego się szkła, jakieś płacze i krzyki. – Normalne – pomyślał. Tu zawsze tak było. Tak jest i najpewniej tak będzie przez następne dziesięciolecia. I nie będą na to miały wpływu żadne zmiany ustrojowe.  – A zburzyć to wszystko. Parkingi porobić – przypomniał sobie zdanie, którym komentował takie miejsca jego przyjaciel.

dziennik pesymistyczny

Nadal możemy rozmawiać

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Oczywiście, że możemy o tym porozmawiać. Czemu nie? Zawsze lubiłem z Tobą rozmawiać i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nadal to lubię. Tylko, że teraz jesteś tak…, że tak powiem – mniej realne. Jest mniej rzeczywiście. Ale nadal możemy rozmawiać. A nawet powinniśmy.

Zazwyczaj, kiedy ludzie do mnie mówią to słyszę tylko szum. A Twoje słowa rozumiem i zawsze rozumiałem. Choć teraz muszę sam sobie zadawać pytania. A Ty przeważnie nie odpowiadasz na moje. Ale rozmawiać nadal możemy. Jak najbardziej możemy. Nawet, jeśli to tylko monolog z mojej strony.

dziennik pesymistyczny

Piłeś w miejscu niedozwolonym? Będziesz siedział

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Kiedyś to zdecydowanie było łatwiej. To były takie super, super chwile, nie złodzieje rządzili, lecz debile – jak śpiewa klasyk polskiej sceny rokowej. Teraz jednak już nie jest tak super. Nie jest łatwo, a będzie jeszcze trudniej. Obecnie u władzy nie ma złodziei, no przynajmniej tak mówią w Wiadomościach. Teraz w wyniku dobrej zmiany u steru rządów stanęli debile – trzymając się Kazikowej terminologii. Przykład? A proszę Was bardzo. Oto przykład klasycznego urzędniczego debilizmu. Ministerstwo Sprawiedliwości wpadło na całkiem nowy pomysł. Za picie alkoholu w miejscu publicznym będzie można trafić za kratki.

dziennik pesymistyczny

Rozmowy niedokonane

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Chciałem żyć miłością. Tak, wiem co powiesz, wiem to bardzo dobrze. Powiesz, że to wyjątkowo naiwne. I będziesz miała racje. Przyznaje, ale tak właśnie chciałem zrobić i tak zrobiłem. I choć niestety nie udało się tak żyć, to jestem dumny z tego, że chociaż spróbowałem. Tak wielu z nas przecież nie próbuje żyjąc racjonalnie. Ja przynajmniej miałem marzenia i chęć ich realizacji. Żyłem z miłością i dla miłości.

Nawet nie czuje się przegrany. To nie to. To coś innego. Ja po prostu czuje się tu nie na miejscu. Tak jakbym żył w rzeczywistości, której nie rozumiem. Jestem wysiedleńcem z Nibylandii. Wysiedleńcem poprzez pozostanie w tej rzeczywistości. Mieszkam wśród zupełnie obcych mi ludzi. Za dużo chciałem i zastałem z niczym. Ale nie żałuje tego, co się stało.

dziennik pesymistyczny

Rok samotności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie ma Cię już ze mną od ponad roku. A ja nadal, każdego niemal dnia, ulegam złudzeniu, że wyszłaś z domu tylko na chwile i zaraz zapewne wrócisz. Ciągle czekam w nadziei, że ponownie usłyszę Twoje kroki na schodach a potem chrobot klucza w zamku.

– Mówisz, że to moja wina, że to ja do tego doprowadziłem. Może i tak właśnie jest. Ale ludzie tak już mają, że do każdego czynu potrzebują impulsu, który spowoduje ich działanie. Czasem taki impuls powoduje działania a czasem jak w moim przypadku powoduje stan totalnego zniechęcenia życiem. Takiego nic nie robienie, bo przecież nic już nie warto robić. Pozostanie już tylko trwanie w stuporze. Może i mam naturę destrukcyjną. Nawet bez tego „może”. To pewne, że taką mam naturę. Ale nawet ja, z tym moim wiecznym pesymizmem, musiałem przezwyciężyć instynkt samozachowawczy. Coś mnie zmusiło to tego, że stało się to co się stało.  Przyznasz, że musiało być coś, co spowodowało taki powolny rozpad mojego życia. To nie stało się tak samo z siebie. Coś musiało to zapoczątkować.  I tak właśnie było. A pamiętasz, kiedy to było?

dziennik pesymistyczny

Jutro będzie później

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Żyje w ciągłych ciemnościach. W mroku, choć ścisłej rzecz ujmując to właściwie w półmroku. Wieczorami oraz w nocy nie zapalam w domu światła. Jak już to robię, to pozwalam sobie tylko na małą lampkę, która nie bardzo rozjaśni mrok w pokoju. Przez cały dzień mam zaciągnięte rolety w oknach. Ja nie chce widzieć świata i nie chce, aby świat dostrzegał mnie. Taki stan rzeczy i spraw utrzymuje się już od roku. Każdego dnia na nowo udaje, że nie ma mnie w domu.

Dzwonek przy drzwiach nie działa od dawna. Jego dźwięk zawsze budził we mnie irracjonalny przeważnie, ale jednak lek. Domofon jest wyciszony. Nie mam mnie w domu. Choć przecież nadal jestem. Żyje sobie tam cichutko cichuteńko w oczekiwaniu na to, co ostatecznie przecież musi przyjść i przyjdzie. Przecież mimo wszystko jestem rozumnym człowiekiem i wiem, że nie mogę się wiecznie ukrywać.

dziennik pesymistyczny

Oto ujrzałem swój portret

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 5

To nie takie łatwe być mną. Jest to cholernie męczące zadanie. Jakbym mógł wybierać, a przecież nie mogę, ale jakbym jednak mógł, to na pewno nie obsadziłbym się w tej roli.  Za nic nie chciałbym grać samego siebie. Ale cóż, nigdy nie miałem i nie będę mieć w tej kwestii najmniejszego wyboru, więc tylko robiłem i nadal robię, co tylko w mojej mocy i grałem w najbardziej przekonujący sposób. Na szczęście mam niezaprzeczalną cechę artysty, samoumartwienie się, więc jest dużo łatwiej.

Bo co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz. Tego nie sposób już zatrzymać. Jest zdecydowanie za późno.  Wszystko zostało już ustalone. Wyroki wydane. Umowy podpisane. Sprawa zamknięta. Teraz tylko należy w spokoju poczekać na finalizacje. Trwa ostateczne odliczanie.

dziennik pesymistyczny

Pytania bez odpowiedzi

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 6

– Jeszcze po jednym – zapytał. Odpowiedziało mu pełne aprobaty milczenie. Nikt nie zgłosił przeciwwskazań, więc nie czekając dłużej nalał wódki do kieliszków a wody do szklanek. Przeniósł też z kuchni na stół stos kanapek spoczywających na tacy. Można by rzec, że przygotował front robót. Teraz trzeba było tylko zabrać się do dzieła. Na chwałę Ojczyzny czy na chwalę czegoś innego, co tam kto wolał.

– Gdzie obudzi się jutro moja dusza? – padło pytanie Pierwszego, tradycyjnie już dla jego osoby tak ni w pięć, ni w dziewięć. Zawsze tak było. Zadawał takie pytania, na które nikt nie znał i nikt nawet nie oczekiwał odpowiedzi. To należało do ustalonego już od wieków rytuału ich wspólnego spożywania. I było to tak przewidywalne jak morderczy kac o poranku po przepitej nocy lub jak to, że ile by nie kupili wódki to zawsze i tak jej brakowało i trzeba było biec do sklepu. – Jak wygląda życie po życiu? – Pierwszy nie dawał za wygraną kompletnie nie zwracając uwagi na fakt, że nikt z nim nie zamierzał dyskutować. Pytał, choć w zasadzie przecież nikt nie chciał, żeby zadawał takie pytania. Czy on zawsze musiał robić coś takiego? Mimo przyzwyczajenia to jednak było męczące. Czy zawsze musiał tak smęcić po alkoholu? Nie mogli, choć raz, jak zwykli ludzie porozmawiać o sporcie, o kobietach, o majsterkowaniu czy sam już nie wiem o czym, może o samochodach? No widać nie mogli. Bo zawsze jak pili z Pierwszym to przecież w końcu musiało się skończyć na takich jego kurwa jebotliwie duszoszczypatielnych tekstach.

dziennik pesymistyczny

Rajzefiber

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Muszę stąd uciec jak najszybciej. No tak już mam, że muszę, i już. Choć to nie oznacza ocalenia to w obecnej sytuacji wydaje się to jedynym sensownym wyjściem. Wszystko wokół mnie tak nagle bardzo przyspieszyło, że to co dotychczas było dla mnie tylko zwykłą fatalistyczną codziennością, teraz nabrało znamion totalnej katastrofy. Zawsze, gdy było źle, gdy wpadałem w kłopoty, to pierwszą moją reakcją była i jest chęć ucieczki od zmartwień. Dlatego to chyba nic dziwnego, że i tym razem robię to co zazwyczaj w takich razach, czyli chce uciec jak najszybciej i jak najdalej.