dziennik pesymistyczny

Jak Karta Rowerzysty to i Karta Pieszego

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Ministerstwo Infrastruktury planuje wprowadzenie obowiązkowych kart rowerowych – wyczytałem w gazecie. Miałem coś takiego, ale to było dawno, w podstawówce. Teraz będę musiał chyba poszukać, bo jak widać sprawdzone wzorce z czasów słusznie minionych teraz przeżywają prawdziwy renesans.

Proponowana zmiana przepisów jest jedną z rekomendacji jaka pojawiła się w Narodowym Programie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i ma się na tym pochylić ministerstwo Infrastruktury. Zainspirowany tym wprost niesamowitym pomysłem na poprawę bezpieczeństwa i ja pragnę zaproponować swoją małą dobrą zmianę. A jakby tak wprowadzić do prawa i do życia społecznego Kartę Pieszego? Przecież taki człek przemieszczający się po ulicach we wsiach, miastach i miasteczkach per pedes apostolorum też jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego, dlatego słusznym byłoby, aby był na to właściwie przygotowany i posiadał stosowne pozwolenie od władz.

dziennik pesymistyczny

Precz z mej pamięci!

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Wymazuję z pamięci nazwisko tego człowieka, który oczerniał i szykanował generała (…). Szkalowanie rosyjskimi słowami generała – oświadczył pan Antoni podczas obrad sejmowej komisji obrony narodowej. Chciałoby się powiedzieć, że jako nieodrodny syn tego narodu od razu skojarzyłem słowa ministra od obrony ze słowami narodowego wieszcza. I tak było. Z jednym tylko zastrzeżeniem co do nieodrodnego, bo odnoszę wrażenie, że coraz więcej politycznych prawych i sprawiedliwych zaczęło uważać, że jednak jestem tym wyrodnym synem narodu.

Tak czy inaczej, jakim byłbym synem narodu odrodnym czy nie odrodnym, jako osoba polskojęzyczna przynajmniej, przypomniałem sobie słowa poety „precz z moich oczu!… posłucham od razu”. Nie mam pojęcia jak zachował się pan Stefan, to którego słowa „Wymazuję z pamięci nazwisko tego człowieka” skierował pan Antoni. Ale nie wątpię, że wspomniany pan A. oprócz wymazania rzeczonego pana S. z pamięci wzorem wieszcza zastosował też słowa „precz z mego serca!… i serce posłucha”.

dziennik pesymistyczny

Zatrzymany do ustalenia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Dwadzieścia jeden osób zatrzymano w związku z fałszywym alarmem na lotnisku w Modlinie – poinformował media młodszy aspirant z nowodworskiej policji. Pracownicy portu lotniczego odebrali telefon z informacją o podłożonej bombie. Policja szybko ustaliła, że telefon wykonał jeden z uczestników domowej imprezy świątecznej. – Nikt się nie przyznał, więc zatrzymano wszystkich – przyznał pan policjant. I teraz rodzi się pytanie: a jakby tak jakiś debil żartowniś zadzwonił, dajmy na to, z kina i tam też nikt się nie przyznał do winy to posadzono by na „cztery osiem” wszystkich przebywających w tym czasie w tym miejscu?

dziennik pesymistyczny

Stan uzasadnionego podejrzenia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Aresztowanie tylko na podstawie „uzasadnionego podejrzenia” popełnienia aktu terroru, stały dostęp do wszystkich wrażliwych danych o obywatelu – to tylko niektóre z nowych uprawnienia, jakie ma dać Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustawa antyterrorystyczna, którą ogłosił szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Po kolejnych atakach terrorystycznych politycy natychmiast informują, że dla dobra wszystkich muszą ograniczyć nam prawa obywatelskie. Media podsycają strach, więc społeczeństwa godzą się na pewne ustępstwa wobec swych praw i wolności. Bo jeśli wróg jest podstępny i niebezpieczny – jak widzimy w telewizji i jak mówią politycy – to zrozumiałym się wydaje, że musimy wszyscy zgodzić się na pewne działania, na które w normalnych warunkach nie wydalibyśmy państwu zgody.

dziennik pesymistyczny

Zakaz noszenia wojskowego beretu przez cywila

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Milicjant pałuje z zapałem małą żabkę. Podchodzi do niego starszy facet i pyta: – Panie, co pan wyprawiasz? Na cholerę bijesz pan tą biedną żabę? Przecież nic panu nie zrobiła! – Nie dość, że w moro, to jeszcze podskakuje! – odpowiada milicjant. Stary dowcip, ale ponownie stał się aktualny.  Tak się u nas porobiło, że teraz tylko członkowie grup paramilitarnych mogą chodzić w wojskowych mundurach, o ile mają umowę z Ministerstwem Obrony Narodowej. Takie rozwiązania przewiduje nowe rozporządzenie ministra obrony narodowej w sprawie zakazu używania munduru wojskowego lub jego części, o czym informuje dziennik „Rzeczpospolitą”.

Żart stary, ale sprawa której dotyczy znów zrobiła się całkiem świeża i na czasie.  Nowe rozporządzenie wylicza rodzaje mundurów i części umundurowania, których nie mogą nosić osoby, które nie są żołnierzami i nie mają odpowiednich pozwoleń na papierze z odnośnymi pieczątkami. Na liście zakazanej garderoby znajdują się m.in. mundury galowe, wyjściowe, wieczorowe, polowe, ćwiczebne. Ale nie tylko. Dokument wymienia też elementy wchodzące w skład ubiorów, np. koszulobluzy polowe i ćwiczebne, czapkę rogatywkę, sznur galowy, furażerkę, beret, pas żołnierski, kombinezon czołgisty czy pilota oraz beret, furażerki polowe i czapki futrzane.

Tych, co właśnie zamierzali wstać od komputera i pobiec do szafy, aby natychmiast zniszczyć swoje kurtki czy koszulki z demobilu uspokajam, takie obostrzenia dotyczą na razie tylko wzorów mundurów zatwierdzonych przez MON dla polskich sił zbrojnych. Nie dotyczą np. starszych wzorów czy innych kupionych z demobilu.

Elementów polskich mundurów w użytku cywilnym jest sporo. Posiadają je tysiące wędkarzy czy grzybiarzy, którzy przecież uwielbiają stroje maskujące. Muszą oni teraz rozważyć czy stać ich na sprzeciwianie się nowemu prawu, bo naruszenie zakazu stanowi wykroczenie i może skończyć się dla łamiącego przepisy nałożeniem grzywny lub karą aresztu, a także odebraniem, na miejscu stwierdzenia naruszenia prawa, munduru lub jego elementów. A tak niepolitycznie wracać do domu z goła dupą, za przeproszeniem.

Mam w domu amerykańską kurtkę wojskową i bardzo trudno będzie mi się z nią rozstać. Na razie nie muszę, bo nowe rozporządzenie dotyczy tylko polskich mundurów wojskowych nowego wzoru. A moja parka pochodzi z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Ale strach jest, bo jeśli rządzący zabrali się za dokładne i szczegółowe unormowanie prawne tego co mogę nosić na grzebie, to przecież nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby zakazać noszenia wszelkich mundurów bez odpowiedniego zezwolenia. Bo mundur to mundur. Sądząc po tym jak szalone pomysły mają urzędnicy już niedługo może się okazać, że przed wyborem ubrania trzeba będzie sprawdzić nie tylko pogodę, ale też najnowsze rozporządzenia, bo a nuż czegoś zabronili.

dziennik pesymistyczny

Rządy debili

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Nie złodzieje rządzili, lecz debile – śpiewa pewien poeta o czasach dawno minionych. Dla mnie to jednak  słowa jak najbardziej aktualne. Łatwo przecież zauważyć, że przestali u nas rządzić złodzieje a zaczęli rządy debile.

Ja tam oczywiście nie mam dowodów na to, że ktoś tam coś ukradł, ale co tam, mogę sobie tak twierdzić idąc za przykładem pewnego polityka, który mimo iż – jak przyznał – nie miał na to dowodów, uważał, że w czasie ostatnich wyborów samorządowych doszło do fałszerstw. No to co mi szkodzi twierdzić, że władze do niedawna u nas sprawowali złodzieje. Nic mi nie stoi na przeszkodzie. Za to co do tego, że teraz nastąpiły rządy debili, nie mam już wątpliwości. Zwyczajnie każdy może się o tym przekonać oglądając telewizje, słuchając radia czy czytając doniesienia innych publikatorów.

Odnoszę wrażenie, że czym większa durnota wypowiedziana do kamery czy mikrofonu przez znanego polityka, tym większa jest wrzawa wokół jego osoby i tym większe zyskuje on poparcie wśród swojego elektoratu. A i media są zadowolone, bo coś się dzieje i takie wygadywane przez polityków kretynizmy zwiększają oglądalność czy sprzedaż reklam. Najgorsze, że to państwowe zidiocenie jest zaraźliwe. Coraz więcej tych, których nie podejrzewałem o zaburzenia zdrowego rozsądku zaczyna przemawiać słowami polityków.

Jak uczęszczałem do podstawówki to miałem w klasie takiego osobnika, który nie tyle miał ADHD, co po prostu uwielbiał rozrabiać. Pani próbująca nas nauczać języka polskiego wpadła na pomysł i wynegocjowała z klasowym chuliganem, że od będzie mógł spokojnie, bez konsekwencji, szaleć na lekcji przez dziesięć minut a w zamian będzie spokojnie siedział do końca zajęć. Nazwaliśmy to „chwilą dla debila”.   Może i teraz powinniśmy zaproponować takie rozwiązanie politykom? Dziesięć dni szaleństwa w miesiącu gdzie będą mogli wygłaszać swoje debilizmy a potem będą siedzieć cicho i ograniczą się to pracy twórczej a rządzący do administracji.

Pewnie nie jeden czytelnik pomyłaś teraz:, co on tam opowiada. Nie jest tak źle. No to może kilka przykładów kretynizmów. Taki pan Antoni stwierdził ostatnio, że „po Smoleńsku możemy powiedzieć, że byliśmy też pierwszą wielką ofiarą terroryzmu we współczesnym konflikcie, jaki się na naszych oczach rozgrywa”. I co? No bezsens kompletny, ale jestem pewny, że wielu z nim się zgodzi. Mówiłem, że to jest zaraźliwe.

No to po linii ministerialnej teraz. – Celem (Wojsk Obrony Terytorialnej) powinno być wzmocnienie patriotycznych i chrześcijańskich fundamentów naszego systemu obronnego oraz sił zbrojnych – tak, aby patriotyzm oraz wiara polskich żołnierzy były najlepszym gwarantem naszego bezpieczeństwa i umożliwiły skuteczną realizację programu odbudowy siły militarnej Polski – piszą przedstawiciele Ministerstwo Obrony Narodowej, ci od Antoniego.

Gdy komisja Wenecka, która zajęła się sprawami polskimi, na wyraźne życzenie rządu, oświadczyła, że „osłabianie efektywności Trybunału podważy demokrację, prawa człowieka i rządy prawa” w Polsce. Oraz że „zarówno poprzednia, jak i obecna większość w polskim parlamencie podjęły niekonstytucyjne działania”.  To posłanka Krysia na to: „To frontalny atak na Sejm, prezydenta i rząd”.

Za to premier Beata uradowała mieszkańców polskich miast i wsi stwierdzeniem wygłoszonym w rządowej telewizji: „polska demokracja ma się bardzo dobrze – przecież nie wysyłamy policji przeciw ludziom.” A taki Paweł K. znany polityk od niechcenie, rzekł co następuje: „Jestem przeciwnikiem rozmawiania z jakimkolwiek mocarstwem z pozycji kolan, bo inaczej prędzej czy później takie mocarstwo rozepnie sobie rozporek. Z drugiej strony prowokowanie dużego mocarstwa do jakichś zachowań jest nieodpowiedzialne”.

To tylko kilka przykładów, ale nawet to doskonale obrazuje, jakie okazałe  fiksum dyrtum ma nasza klasa polityczna. I nie ma się co dziwić, że po czymś takim coraz częściej przejawiają się u mnie „odruchy anarchistyczne, żeby obalić rząd” – cytując prezesa od prawych i sprawiedliwych.

dziennik pesymistyczny

Nie diagnoza, lecz opinia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Coś Ty taki niewyględny?  Stało się coś?  – dopytywałem przyjaciela przysiadając się do jego stolika. Mój przyjaciel jednak postanowił nie zaszczycać mnie odpowiedzią. Dłonią wskazał suchą już butelkę a następnie pusty kieliszek. Zrozumiałem gestykulacje i chętnie spełniłem jego prośbę, zamawiając nową butelkę u przechodzącej właśnie obok nas kelnerki. A gdy trunek pojawił się już się na stoliku napełniłem pocieszycielką kieliszki. Piliśmy tak w milczeniu, nie przeszkadzając sobie nawzajem.

I tak trwalibyśmy w tej ciszy gdyby nie kolejni znajomi przysiadający się do naszego stolika.  Od nich to właśnie dowiedziałem się, że mój milczący przyjaciel wybrał się onegdaj do lekarza. Ten zlecił mu zrobienie serii badań i gdy przyjaciel ponownie znalazł się u doktora w gabinecie dowiedział się tam, że najlepiej dla jego zdrowia byłoby gdyby skończył swoją przygodę z alkoholem.

Mój przyjaciel, podobnie jak ja, jest i był zawsze wielkim zwolennikiem oraz entuzjastą trunków zwanych u nas wyskokowymi i wiedziałem, że taka wiadomości musiała go prawdziwie załamać. Co zresztą widać było na pierwsze spojrzenie. Siedziała zapadły w sobie. Twarz miał podejrzanie szarą, wzrok przygasły, brodę długą i starganą, kręcone wąsiska, wzrok dziki, suknia plugawa – że pozwolę sobie skorzystać ze słów poety. Zdecydowanie wyglądał na takiego co już nie powinien pić, a jednak przecież pił. Pomyślałem, że on pewnie, podobnie jak ja, jest zwolennikiem wielkiej myśli ułatwiającej życie wypowiedzianej kiedyś przez bohater westernu „Butch Cassidy i Sundance Kid”, która brzmiała: ja jeden mam wizję, a reszta świata jest ślepa. I nie pomyliłem się.

– Jeśli lekarz Ci zabronił to, dlaczego pijesz, życie swe narażając? – spytałem licząc, że tym razem doczekam się odpowiedzi. No i moja cierpliwość została nagrodzona.  – Bo dla mnie to nie jest żadna diagnoza lekarska, to tylko opinia. Ja wzorem prezesa od tych prawych i sprawiedliwych uważam, że wiem lepiej o wszystkim i od wszystkich i to co mówi ten łapiduch jest dla mnie absurdalne w sensie medycznym – raczył w końcu przemówić przyjaciel.  Staraliśmy się go przekonać, że lekarz to specjalista i że on to co mówi najpewniej mówi z doświadczenia popartego latami studiów medycznych. Ale widać było, że dalecy byliśmy od tego żeby zmienił zdanie i swe postępowanie.

– Ja wiem lepiej i już. Taki pan minister od sprawiedliwości zwany, jako pan zero, uważa na przykład, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie ma mocy prawnej i nie jest prawnie wiążące. No to i ja mogę uważać, że mam racje, i że diagnoza konowała jest pozbawiona mocy medycznej i nie jest dla mnie wiążąca – stwierdził i wypił, co miał nalane. Cóż było robić, w świetle dobrej zmiany, jego słowa były rzeczywiście uzasadnione. Przecież każdy może tak myśleć i postępować jak nasi rządzący.  Każdy ma prawo do przekonania o swych supermocach wszechwiedzy. A że to może być szkodliwe? No cóż, tak już jest, że niektórych nic nie przekona.

dziennik pesymistyczny

Czterysta trzydziesty trzeci

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Stałem nagi w wannie a woda z prysznica spływała po mnie ciepłymi strumykami. Mogłem tak stać godzinami. I czasem takie godziny się zdarzały. Ciepło rozchodzące się po całym ciele. Przyjemna miękkość wody na twarzy. Ciepło i bezpieczeństwo. Taki rodzaj przebywania mnie samego ze sobą samym bez dojmującego poczucia samotności i wyobcowania.

Mój czas na wyłączenie się z życia. Z czekania na to co już jest nieuniknione. Mój mózg i moje ciało pracują wtedy w bardzo przyjemnym trybie jałowym. W takich chwilach staram się przestać myśleć i choć to w moim stanie już niewykonalne, to samo próbowanie jest dla mnie prawdziwą przyjemnością. Mógłbym tak stać w objęciach ciepłej wody bardzo długo. To mnie rozbraja z ciągłego napięcia. Pozbawia mnie leków. W takich ciepłych i bezpiecznych chwilach chciałbym zatrzymać czas, by trwało to jak najdłużej.

Żyje w czasach, w których aby przetrwać trzeba wybierać. Trzeba albo skazać się na ciągłe bycie poza albo żyć w wiecznym kłamstwie. Oczywiście jest jeszcze trzecie wyjście, ale to zostawiam sobie jako ostateczność. Czasem żałuje, że nie potrafię tak po prostu żyć, tak codziennie społecznie i ludzko przyjaźnie.

Żyć zwyczajnie. Tak jak Bóg i Państwo przykazało. Jako integralna ze społeczeństwem jednostka. Jako trybik w maszynie. Żyć sobie skromnie, po bożemu, życiem chomika syryjskiego.  Biegać w kółku i gromadzić zasoby. Nie analizując, nie kombinując nadmiernie istnieć tak sobie w zadowoleniu i bezpieczeństwie.

Żyć dniem roboczym do łykendowego odpoczynku. Poświecić się zbieractwu, posiadaniu, karierze. Być dumy z tego, że jest się kimś w hierarchii, nie takim pospolitym, tylko wyróżniającym się, poprawnym, politycznie zaangażowanym, społecznie użytecznym obywatelem. Budować podstawową jednostkę społeczną.  Posiadać i hodować zakontraktowane potomstwo. Wznosić przyszłość państwa dumnie i patriotycznie.

Tymczasem stoję nasiąkając wilgocią i ciepłem. Rozkoszując się tym, że choć na chwile potrafiłem się odłączyć od zewnętrznego świata.  – Z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle – powtarzam jak mantrę słowa poety. Bez sensu.

dziennik pesymistyczny

Rozważania o podatku od radia i telewizora

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Znów karwa twarz nic w tej telewizji nie ma – narzekał kolega przeskakując z kanału na kanał w telewizji – no nic, absolutnie. – Zobacz, co na rządówce – zaproponował drugi z moich znajomych – dowartościujmy się. Po kilku błyśnięciach ekran rozbłysnął szlachetną twarzą redaktora, który z nobliwą miną opowiadał jak to idzie w ojczyźnie ku lepszemu.

Gdy dziennikarz z okienka opowiadał o dokonaniach pana prezydenta, pani premier, panów i pań ministrów przypomniałem sobie jak moja przyjaciółka opowiadała kiedyś, że uwielbia oglądać rosyjską telewizje, bo u nas to tylko same nieszczęścia w tych serwisach informacyjnych a u nich, u Rosjan, to zawsze pokazują coś pozytywnego. Oczywiście teraz takie pozytywy można znaleźć i u nas w rządowej telewizji, nieszczęście to tylko wtedy, gdy jakiś wróg narodu do niego doprowadzi, a tak to tylko szczęście, dobrobyt i ogólne zadowolenie z tego, że ojczyznę wolną raczył Pan nam zwrócić.

I tak trwaliśmy oczarowani tym, że znów Polska staje się światową potęgą, przynajmniej w opowieściach pana z telewizji. Niektórzy ze zgromadzonych, przenieśli się z pewnością myślami do lat dzieciństwa, bo i tam w czasach dawno minionych, rządowa telewizja była tak optymistyczna. Wiadomości się skończyły i pojawiła się na ekranie reklama nawołująca do terminowego opłacania abonamentu RTV.  – Płacicie? – zapytał kolega. – Płacimy – odpowiedzieliśmy chóralnie, bo to przecież nigdy nie wiadomo, kto tego słucha i komu doniesie.

Wtedy właśnie przypomniałem sobie, że teraz do nawet nie trzeba będzie pamiętać żeby ten podatek od posiadania radia i telewizji zapłacić. Takie uzgodnienia dla swoich obywateli zamierza wprowadzić rząd Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.  Projekt nowej ustawy medialnej będzie zakładał pobieranie opłaty audiowizualnej z rachunkiem za prąd.  Ustawa ma zakładać pobieranie opłaty, czyli podatku od posiadania odbiornika radiowego lub telewizyjnego, z rachunkiem za prąd, ponieważ w opinii Ministerstwa Finansów to dużo łatwiejsze niż powiązanie tej opłaty z rozliczeniem podatków PIT i CIT lub składek KRUS. To dobry pomysł, bo używanie energii elektrycznej daje możliwość korzystania z mediów elektronicznych – można wyczytać w doniesieniach z ministerstwa.

Gdy opowiedziałem o tym, co sobie przypomniałem towarzystwu, jeden z kolegów wyszedł i zniknął gdzieś na dłuższą chwile. Wrócił dzierżąc w dłoniach małe przenośne radyjko na korbkę. – Żywcem nas nie wezmą.  Nie zapłacę. Wystarczy pokręcić korbką i mam radio na prąd i to na prąd bez podatku – zademonstrował uradowany. To rodzi pytanie czy za radio napędzane korbką też trzeba zapłacić podatek?

dziennik pesymistyczny

Plany

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

 – Wierzymy w Twój plan – zapewniła mnie panienka z telewizyjnego okienka kojącym reklamowym głosem. Ucieszyłem się, bo to oznaczało, że gdzieś na tym w wielkim wrogim świecie istnieje ktoś, a może nawet grupa ludzi, która wierzy w mój plan. Nie zraziło mnie nawet to, że to wyznanie wiary było tylko reklamą firmy kredytowej.  Ważniejsze było to, że oni wierzyli w mój plan.

Nie przypominałem sobie abym od kilku latach robił jakieś plany. Nie planowałem ani dalekosiężnie, ani na krótka metę. Ot tak sobie żyłem i żyje z dnia na dzień życiem z mianem społecznego pasożyta. Co prawda, zawsze wiedziałam, bo mnie do tej roli państwo przygotowała od dziecka, że plan dla mnie jest taki żebym pracował, zarabiał i płacił podatki. Powinienem zaplanować potomstwo dla dobra przyszłości mojej ojczyzny im liczniejsze tym lepiej. Ogólnie planowana przyszłość aż do śmierci to najlepszy plan dla obywatela.

No niestety ja taki nie byłem. Trwało to wiele lat nim zrozumiałem, że nie chce i nie mogę być narzędziem. Dla mnie najlepszym wyjściem jest przestać żyć przyszłością, bo ona może się nawet nie wydarzyć. Dlatego tak miło mi dowiedzieć się, że ktoś pokłada wiarę w moje nieistniejące plany.

Nie mam planu na życie. Jestem przecież niepracujący w sensie takim, jakim postrzega to społeczeństwo. Nie płace podatków. Nie udzielam się. Nie uczestniczę. Czyli jestem nieprzystosowany społecznie. Nie planuje zakontraktowania dzieciaków po pięćset złotych za główkę. Nie planuje nowego wysokopłatnego stanowiska. Nie mam w planach kolejnego kredytu na dom, samochód, wakacje i ogródek z drzewkiem. No taki jestem codzienny  a nie planowy.

Po przebudzeniu, każdego wyrwanego rzeczywistości dnia istnieje sobie do zaśnięcia. Nie potrafię nadal racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego takie życie bez planów jest lepsze, ale tak wewnątrz siebie, tak podskórnie czuje, że postępuje właściwie. Niestety wyczerpałem wszelkie możliwości i nie mogę już więcej uciekać przed karą za społeczne nieposłuszeństwo . Czuje że już niedługo zostanę ukarany za to moje nieplanowanie.

I choć zawęziłem swoje postrzeganie przyszłości do kilkunastu następnych godzin to względem mnie inny zdecydowanie mają swoje długoterminowe plany. Ja tylko nie chciałem być narzędziem. Dlatego stałem się społecznie nieużyteczny. Niepasujący do państwowości. Nie postępowy i nierokujący. Taki nieplanowy. Zupełnie przypadkowy.