Cios w twarz od policjanta czyli nietykalność cielesną funkcjonariusza
W pewnej gminie zdarzyła się interwencja policji. Należy w tym miejscu podkreślić, że była to interwencja w całkowicie słusznej sprawie ochrony porządku publicznego. Jak to często bywa w takich sytuacjach świadkowie zdarzenia zaczepiali policjantów. Radzili ich, nie przebierając w słowach, co też mają mundurowi czynić i jak się zachowywać, więc siłą rzecz doszło do szarpaniny. W pewnym momencie jeden z gapiów otrzymał cios w twarz od policjanta a inny został zwyzywany rasistowskimi odzywkami oraz brutalnie popchnięty. Co na to policja? Policja tradycyjnie mówi o naruszeniu nietykalność cielesnej funkcjonariusza publicznego na służbie.
Ja naprawdę nie mam żadnej obsesji na punkcie służ mundurowych. To, że państwowe organy przymusu społecznego są częstym tematem moich tekstów wynika tylko i wyłącznie z ich szczególnego upodobania do nadużywania własnej władzy i własnych uprawnień. Może mam małą alergie na funkcjonariuszy wyniesioną z czasów ustroju słusznie minionego i pogłębioną w czasach „wolności”, ale to chyba nie przyczyna, lecz skutek.
Ale do sprawy. Policjanci obezwładnili mężczyznę, który awanturował się w tramwaju. Dokonywali tego w asyście gapiów. Jeden z nich chciał pomóc zatrzymanemu, bo uważał, że ten ma atak padaczki. Doszło do szarpaniny w wyniku której funkcjonariusz uderzył jednego z gapiów w twarz. Policjanci twierdzą, że przechodnie przeszkadzali im w pracy. A to że obywatel dostał w dziób, to się tam kiedyś wyjaśni w odrębnym postępowaniu oczywiście.
– Zakuli go w kajdanki, psiknęli gazem i przewrócili na ziemię. W tym momencie ten pan dostał prawdopodobnie ataku padaczki. Ja chciałem mu udzielić pomocy, policjanci nie dopuścili mnie, odpychali, zaczęła się szamotanina – powiedział pan Piotr – ratownik medyczny – na antenie TVN24. Tą próbą niesienia pomocy pan Piotr podobno dotkliwie znieważył funkcjonariuszy i naruszył ich nietykalność cielesną. Mundurowi w ich mniemaniu słusznym odwecie zwymyślali pana Piotra rasistowskimi wyzwiskami. – Osoby postronne nie powinny zachowywać się (tak) w stosunku do policjantów. Przechodnie zachowywali się wulgarnie, nie mając pojęcia o tym, co robią funkcjonariusze – tradycyjnie tłumaczył zachowanie funkcjonariuszy podkomisarz z policji dodając oczywiście coś o naruszeniu nietykalność cielesnej funkcjonariusza publicznego na służbie.
Ja rozumiem, że czasami policjanci działając zgodnie z prawem używają siły, ale chyba powinno to zdarzyć się tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. W tym przypadku funkcjonariusze założyli mężczyźnie kajdanki, po czym psiknęli gazem i zatrzymanego delikwenta przewrócili na ziemię. Tak wynika z relacji świadka. Gazem zakutego w kajdanki? Trochę dziwne. Ale dziwniejsze są rasistowskie odzywki policjanta w stosunku do świadka zdarzenia, który tylko chciał nieść pomoc. A już najdziwniejsze jest to, że jeden z gapiów otrzymuje cios w twarz od policjanta. Czy to klasyczne zachowanie organów mundurowych? Kto tu komu naruszył nietykalność?
Ja, jak widzę mundurowego, to choć jestem z natury i wychowania najspokojniejszym i najniewinniejszym człowiekiem pod słońcem to jednak czuje strach. To jak z wielkim niebezpiecznym psem (porównanie nie zawiera żadnych podtekstów). No, czuje irracjonalny strach, nic na to nie poradzę, ale z drugiej strony przecież już samą swoją obecnością mogę naruszyć „nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego” za co grozi kara grzywny lub „pozbawienia wolności do lat 3”. Albo przynajmniej zarobić w dziób od policjanta, więc strach jest.
