Możliwe działania niepożądane
– Czy szanowny pan nie zechciałby brać jednej tabletki zamiast, dwóch co rano? – zapytała mnie młoda lekarka podczas mojej comiesięcznej wizyty w przychodni. – Jest pan jeszcze młody, po co zażywać, co rano tyle leków jak można tylko jeden czy dwa – dodała z uśmiechem. I jak tu się nie zgodzić z miło panią w lekarskim kitlu ze słuchawkami zawieszonymi na szyi. – Jasne, że chciałbym – odparłem ucieszony żem taki młody. I trwałem taki cały zanurzony w tej swojej słodkiej radości młodego człowieka, który co rano może połykać tylko jedną tabletkę zamiast trzech. I potrwałoby to pewnie do tej chwili gdym nie przeczytał ulotki informacyjnej dołączonej do opakowania mojego nowego lekarstwa.
Tak wiem, już przecież z samych tylko nachalnych reklam farmaceutyków choćby, wiem że trzeba „zapoznać się z ulotką lub skonsultować z farmaceutą”, ale tak naprawdę któż z nas czyta ulotki informacyjne leków, które przepisał lekarz w przychodni. Ja to zrobiłem, bo akurat chwilowo nie miałem nic innego do lektury. Amatorom mocnych wrażeń w szczególności polecam rozdział ulotki zatytułowany „Możliwe działania niepożądane”. Już na wstąpię autor informuje czytelnika, że „jak każdy lek, (ten mój) może powodować działania niepożądane, chociaż nie u każdego one występują”. Czyli jak w filmach Hitchcocka przeważnie zaczynają się od trzęsienia ziemi. Potem napięcie już tylko rośnie. A więc jakie mogę mieć skutki uboczne: „Często: biegunka, zmęczenie, zapalenie błony śluzowej nosa i gardła, szumy (np. syczenie, brzęczenie) w uszach. Niezbyt często: niewyraźne widzenie, nudności, niestrawność, ból brzucha, zakażenia górnych dróg oddechowych, zakażenia układu moczowego, zakażenia wirusowe, katar (zapalenie błony śluzowej nosa), zmniejszenie stężenia potasu we krwi, zmniejszenie stężenia sodu we krwi, bóle kończyn, skręcenie stawów, zapalenia stawów, zawroty głowy, kaszel, zwiększenie częstości oddawania moczu, bóle w klatce piersiowej. Reakcje nadwrażliwości. Występowanie po zastosowaniu leku takich działań niepożądanych jak np. zaburzenia widzenia, zawroty głowy, uczucie zmęczenia może niekorzystnie wpływać na zdolność prowadzenia pojazdów oraz obsługę maszyn.”
I już teraz sam nie wiem, czy ten przebadany i dopuszczony do obrotu lek to spowodował czy może mam tak po przeczytaniu tej ulotki? Poczułem od razu nudności, niestrawność i ból brzucha. Oraz bardzo poważnie zacząłem się zastanawiać czy nie za często oddaje mocz. Naprawdę można się nabawić nerwicy po czymś takim. Jest też w ulotce informacja o tym, że może być przyczyną reakcji alergicznych? Trochę dziwne, że mój lekarz nigdy mnie zapytał czy mam na coś alergie. Dopiero z małego druku ulotki dowiedziałem się, że nie powinienem spożywać alkoholu podczas kuracji tym lekiem. Żyjemy gdzie żyjemy, to chyba ważne przeciwskazanie!?
Powinno mnie zdziwić już to, że jakoś tak dziwnym trafem pani „doktorka” wypisała mi receptę długopisem z nazwą producenta leku, instrukcje o dawkowaniu dostałem na bloczku z nazwą a ze ściany gabinetu, jak mi się zdaje, spoglądała ma mnie uśmiechnięta rodzina na plakacie z logo firmy farmaceutycznej. Jak bardzo ufamy naszym lekarzom? Jak bardzo ufamy korporacją farmaceutycznym nastawionym przecież na zysk? Jak bardzo im ufasz? Czy wzmianka o tym, aby czytać ulotkę albo skonsultować się z lekarzem oraz o zawarte tam informacje o możliwości skutków ubocznych to nie jest tylko alibi? Tak na wszelki wypadek? Jakbyśmy jednak po połknięciu tabletki poczuli się gorzej niż lepiej? Zdecydowanie należy więcej czytać.
