Monthly Archives

7 Articles

dziennik pesymistyczny

Mandat za spożywanie na odludziu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Znów to samo. Ileż razy można? No nie, to już staje się nudne. Kolejny mandat za usiłowanie spożycia w miejscu publicznym. No i ponownie policjanci musieli się przedzierać przez zarośla by odszukać nas spożywających na świeżym powietrzu. Ja to nawet rozumiem tą determinacje mundurowych, którzy brnęli do nas przedzierając się przez gęste zarośla niczym wyprawa poszukująca źródeł Amazonki. Taka służba. Takie rozkazy. No i tym razem to jeszcze ktoś musiał nas wypatrzyć, choć sam nie wiem jak, i doniósł służbą. Naród taki u nas, że zawsze coś mu przeszkadza, więc zdążył się donosik.

dziennik pesymistyczny

Żaden problemik

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Ja to proszę pana za wrażliwy jestem. Na ten przykład, uważasz pan, ostatnio opowiadał mi taki jeden, co tu przychodził, ale już nie przychodzi, bo już przestał przychodzić, że on jest alkoholikiem i to na dodatek takim do tego anonimowym. Tak, no mówię panu, tak mi tu zasuwa, że takim alkoholikiem anonimowym jest. Że niby w ukryciu jest czy jak? Siedzimy tak, rozmawiamy, pijemy, znaczy ja pije, on nawija tylko, i ten z razu coś mi tam do kieszeni widzę ładuje. Myślę sobie pieniądze mi świnia daje. A co to mnie na wódkę nie stać? Co innego postawić głębszego, to rozumiem, to jest dobre i pożyteczne nawet jest, ale nie tak, że pieniądze do kieszeni.  Wnerwiłem się niepomiernie, bo jakżeż tak można.

dziennik pesymistyczny

Ogólne prawa pesymizmu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Podstawowe prawo Murphy’ego mówi, że jeżeli coś może się nie udać, to nie uda się na pewno, więc jak tu być zdziwionym, że jest się w tym właśnie miejscu swojego życia, w którym teraz jestem. To wszystko przecież od samego początku nie rokowało, było niemożliwe i nie mogło się udać, więc się nie udało. Proste.

Urodziłem się. Wychowywano mnie. Uczono. Dorastałem. Dorosłem. Tak, pamiętam początki dorosłości, tą nadzieje, że mogę zawojować świat jeśli tylko bardzo, ale to bardzo będę tego chciał. A ja chciałem, tak, bardzo tego chciałem. Byłem wręcz przekonany o swojej wyjątkowości, o tym, że jestem darem dla ludzkości i że musze się tej ludzkości a bliżej społeczeństwu oddać w całości w sensie pracować dla jej dobra oczywiście. Miałem przekonanie wyniesione z seansu w kinie, że – Ja jeden mam wizję, a reszta świata jest ślepa – jak mawiał Butch Cassidy.

dziennik pesymistyczny

Ja to w życiu szczęścia nie mam

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie mam ja cholera szczęścia do kobiet. Mówisz pan żebym grał w gry losowe? Że jak kto nie ma szczęścia w miłości, ten ma w kartach? No cóż, powiem panu gram, nie powiem gram, nawet sporo gram, ale widzisz pan na tym polu też nie mam sukcesów. Ja to panie absolutnie nie mam szczęścia w życiu. Taki raczej bardziej pechowy jestem. Patrz Pan na ten przykład na robotę. Był człowiek przy forsie, na stanowisku, kierownikiem mnie nawet zrobili, że do niby staram się i rokuje na przyszłość. Ba! Nawet poszczęściło się i na kilka lat to i dyrektorem się było w kulturalnej instytucji o lokalnym zasięgu. Tak panie, prezesowało się nawet. Kasy się narobiło jak lodu i nawet więcej niż zarobiło się wydało tej kasy. Ale co z tego, że dużo było jak łatwo przyszło i jeszcze łatwiej poszło.

dziennik pesymistyczny

Bez planów, z zaskoczenia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Wbrew sobie, i temu co często powtarzam, czasami jednak robię plany. Tak mi się po prostu zdarza. Nie takie plany na wiele lat, na dekady czy pół życia, tylko takie skromniutkie dostosowane do mojego skromnego istnienia, takie na kilka dni lub tygodni. Takie planiki. Każdy przecież na wrodzony instynkt samozachowawczy i chociaż by nie lubił swojego życia, to jednak coś go przy tym życiu na siłę utrzymuje i często są to plany na przyszłość. Tak już jest i bardzo trudno to zmienić. Jednak najgorsze w tym moim nowym samotnym życiu jest to, że jak coś już zaplanuje, to potem jak już zamierzenia się ziszczają to przychodzi rozczarowanie.

dziennik pesymistyczny

Strachy z parkowej alejki

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Słonko przygrzewa. Lekki wietrzyk błogo chłodzi głowę i odnóża. Przyjemne okoliczności przyrody. Napiłby się człowiek piwka na świeżym powietrzu, ale niestety żyjemy w kraju gdzie spożywanie w miejscu publicznym jest prawnie zabronione. Dlatego siedzę sobie na ławce i nerwowo się rozglądam na boki, bo to przecież nigdy nie wiadomo, z której strony nadciągną funkcjonariusze, gotowi egzekwować prawo.

Jest strach, ale jest też potrzeba chłonięcia przyrody, no i spożywania na świeżym powietrzu. Ale to przecież nie takie łatwe. Siedzę sobie na ławce w ustronnym miejscu parkowej alejki i choć wydawałoby się, że nikt tu nigdy się nie zapuszcza, to jednak, gdy tylko otworzyłem butelkę złocistego płynu z zamiarem jego spożycia, rozpoczął się przede mną istny przemarsz niczym pielgrzymka.

dziennik pesymistyczny

Spotkania przy kieliszku. Cześć pierwsza i zapewne nie ostatnia.

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– To ty żyjesz, przecież miałeś zejść chyba ze trzy tygodnie temu? – zapytałem, gdy tylko wypatrzyłem jego brodatą twarz wśród licznego grona bywalców placówki gastronomicznej z wyszynkiem. – Miałem, ale jakoś nie mogę w sobie przezwyciężyć instynktu samozachowawczego lub nie mogę się zdecydować, więc tak sobie wegetuje w samotności – odparł wskazując mi miejsce przy stole.

Gdy zasiadłem na wskazanym krześle mój towarzysz tradycyjnie dla siebie stracił natychmiast zainteresowanie moją osobą i popadł w zadumę. Cóż było robić, uszanowałem jego milczenie, ale mając na uwadze, że i ja i przyjaciel jesteśmy z krwi i kości Polakami, to postanowiłem przywoławszy uprzednio kelnerkę zamówić dla nas flakon wody rozmownej i coś, co z grubsza, a w właściwie z cieńsza, przypominało zakąskę.