Tag Archives

81 Articles

dziennik pesymistyczny

To nie jest kraj dla starych ludzi?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Jako człowiek już wiekowy, może jeszcze nie staruszek, ale jednak leciwy, czasem zastanawiam się jak mam dalej funkcjonować w społeczeństwie, które przecież żywotność, sprawność fizyczną czy ogólnie młodość stawia na piedestale. Na moje rozterki odpowiedzieli posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy w projekcie noweli do ustawy zawarli sugestie, że widok starszych osób źle wpływa na rozwój dziecka.

Jako osoba na dożyciu, oraz jako jednostka przymusowo to przymusowo, ale jednak osadzona na stałe w społeczeństwie, mam taką prośbę do rządzących żeby mnie na ten czas, który mi jeszcze pozostał na tym łez padole, nie zamykać w getcie i dać mi możliwość swobodnego spacerowania po ulicach.

dziennik pesymistyczny

Czerwiec i gitara

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Pan jest zapewne muzykiem? – zapytał jeden z nich osobnika, który wychodził z pobliskiego sklepu dzierżąc w dłoniach dwie gitary akustyczne. Należy dodać dla pełności opisu, że rzeczone indywiduum wychodziło z muzycznego przez ówcześnie rozbite okno wystawowe. Takich sklepów, co to już nie miały szyb wystawowych było na tej ulicy sporo. Wszędzie biegali szczęśliwcy, którzy w wyniku niezwykłego zbiegu okoliczności weszli w posiadanie rzeczy, które były im mniej lub bardziej potrzebne.

Atmosfera była gęsta i to nie tylko w przenośni. W powietrzu unosił się kwaśny zapach dymu oraz gazów, co to się od nich płakać tak bardzo chce. Stali sobie w bramie przyglądając się biegającym bezładnie tłumom oraz zwartym oddziałom, które usiłowały nad tym chaosem zapanować. Brama była w kamienicy przy ulicy szklanej, skalanej od tych kawałków szkła z szyb wystawowych, co to teraz pokrywały grubą warstwą chodniki i jezdnie. Oczywiście ulica nosiła inna nazwę, taką na cześć wielkiego wieszcza naszego narodu, ale teraz ktoś tak ja w przypływie emocji nazwał i bardziej pasowało.

dziennik pesymistyczny

Wina i lustro

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

– Spojrzyjcie w lustro i tam zobaczycie winnych. Przez osiem lat nic nie zrobiliście – rzekła premier Becia przedstawiając w Sejmie informację na temat sytuacji w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie od trzech tygodni trwa strajk pielęgniarek.

Przeznaczenie chciało, że radio głos premier do mnie nadało. Dlatego czym prędzej, zgodnie z sugestią władz najwyższych, spojrzałem w lustro. Gębą tam była moja jak zwykle nijaka, ale ja już tak z nią mam, z tą facjatą. Mina nietęga. Brodą długaśna, kręcone wąsiska, wzrok dziki, suknia plugawa. No cały ja, jak z obrazka. Spoglądam ci ja jeszcze raz w lustro i nagle jak mnie coś w gardle ściśnie, żałość taką straszną poczułem, żem myślał, że to już ostatnie chwile na mnie przyszły.

dziennik pesymistyczny

Siła w precyzyjnie równych chodnikach

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Byłem o włos od nieszczęścia. Niewiele brakowało a spacer, na który nabrałem ochoty, zakończyłby się dla mnie tragicznie. Co mnie tchnęło, coś mnie naszło. Nakłoniło mnie coś, i zachciałem, i wyszedłem z domu, aby spacerkiem, niespieszno przejść się do parku. Wlokłem się spokojnie, po maluśku chodnikami mojego prowincjonalnego miasta chłonąc uliczne życie.

Może ulica na prowincji, ale przecież miasto spore, prawie dwu stutysięczne. Nie jakiś tam zaścianek, nie pipidówa, ale gród starożytny prawie, z wiekowymi tradycjami. Ulica którą spacerowałem sobie w niespokojności tego wczesnego popołudnia też całkiem przyzwoita.

dziennik pesymistyczny

Bombiarz – anarchista nade in Poland

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Sceny jak z sensacyjnego filmu rozegrały się w jednej z podwarszawskich miejscowości. Jak donoszą publikatory trzech strasznych anarchistów wpadło w zasadzkę, gdy ukradkiem podkładali ładunki wybuchowe pod radiowozy parkujące przy komisariacie policji państwowej. Blady strach padł na miasta i wsie naszej ukochanej ojczyzny.

U nas turbanowych terrorystów jak wiadomo nie uświadczysz, bo „dobra zmiana” w swej łaskawości nie dopuściła i zatrzymała na granicach Najjaśniejszej. A tu masz, jak raz ustawa wprowadzająca zamordyzm napisana. Wszystko przygotowane, a tu zagrożenia żadnego suweren nie czuje i marudzi coś ze nowe prawo niedobre. No to trzeba było dla suwerena znaleźć takiego terrorystę, aby się suweren posrał ze strachu.  Wtedy taki zestrachany suweren przyjmie z wdzięcznością ustawę antyterrorystyczną i jeszcze władzuchnę po rękach całować będzie, że tak dba o jego, suwerena znaczy, bezpieczeństwo.

dziennik pesymistyczny

Zobojętnieć na politykę i polityków

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Życie staje się o wiele łatwiejsze, gdy pewne sprawy stają się obojętne. Nie żeby tam od razu absolutnie wszystko mieć w głębokim poważaniu, ale naprawdę warto sobie zrobić listę spraw, którymi nie ma potrzeby się przejmować i potem zwyczajnie na to co liście się znajduje zobojętnieć.

Warto to zrobić przynajmniej dlatego, żeby żyło się prościej i mniej stresująco. Warto czasem po prostu odpuścić sobie pewne aspekty życia w społeczeństwie. Przecież jeśli nie możemy czegoś zmienić to nie warto się tym tak bardzo przejmować. Po co tracić nerwy.

dziennik pesymistyczny

Niewola miłości kontra wola suwerena

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Z szacunku do wiary i wierzących trzymam się od tego z daleka. Przynajmniej chciałbym zawsze zachować właśnie taka postawę. Jak już mam w tym uczestniczyć, to jako niezaangażowany obserwator. Ale są takie chwile, a teraz jest ich coraz więcej, że już po prostu nie trzymam ciśnienia i muszę dać upust moim emocjom. Jeśli bym tego nie zrobił to chwila mojego całkowitego szaleństwa stała by się niebezpiecznie bliska.

Nie wiem jak Państwo, ale ja mam wrażenie, że od ponad dwudziestu lat żyje w kościele. No może dotychczas mieszkałem tak na samym skraju świątyni, tak na progu, ale teraz wbrew mojej woli znalazłem się w samym jej centrum.  Ja, jako suweren, czyli cześć polskiego społeczeństwa – powołując się na słowa prezydenta oraz prezesa – mam chyba czasem prawo zapytać czy państwo i kościół to samo? A jak nie to samo to czy wzajemne się przenikanie tych dwóch instytucji nie zagraża mnie, jako jednostce? A warto zaznaczyć że jestem jednostką, która nie za bardzo dowierza, żeby nie użyć słowa nie wierzy.

dziennik pesymistyczny

Dość rządów zespołów kolesi

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Byłem w połowie wypełniania corocznego PIT-u, gdy usłyszałem płynące z radia słowa rzeczniczka klubu prawych i sprawiedliwych. – Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy – powiedziała pani Beata i tak mnie ta wypowiedź zainspirowała, że natychmiast przerwałem PITolenie, a do połowy wypełniona deklaracja wylądowała w koszu na śmiecie.

Przecież nie będę się starał i na każde zawołanie raportował do skarbowego jak tylko jakiś zespół kolesi sobie tego zażyczy. Dość tego, nie będę bronił jakiegoś status quo poprzedniej władzy a tym bardziej obecnej.  – Dzisiejsze stanowisko Sądu Najwyższego odbieram jednoznacznie. Jest to dalsze szerzenie się anarchii w naszym kraju. Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy – powiedziała rzeczniczka PiS – u podczas spotkania z dziennikarzami w Sejmie. No, przyznam szczerze, że dawno mnie tak nikt nie zainspirował jak wspomniana wyżej pani Beata.

dziennik pesymistyczny

Precz z mej pamięci!

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Wymazuję z pamięci nazwisko tego człowieka, który oczerniał i szykanował generała (…). Szkalowanie rosyjskimi słowami generała – oświadczył pan Antoni podczas obrad sejmowej komisji obrony narodowej. Chciałoby się powiedzieć, że jako nieodrodny syn tego narodu od razu skojarzyłem słowa ministra od obrony ze słowami narodowego wieszcza. I tak było. Z jednym tylko zastrzeżeniem co do nieodrodnego, bo odnoszę wrażenie, że coraz więcej politycznych prawych i sprawiedliwych zaczęło uważać, że jednak jestem tym wyrodnym synem narodu.

Tak czy inaczej, jakim byłbym synem narodu odrodnym czy nie odrodnym, jako osoba polskojęzyczna przynajmniej, przypomniałem sobie słowa poety „precz z moich oczu!… posłucham od razu”. Nie mam pojęcia jak zachował się pan Stefan, to którego słowa „Wymazuję z pamięci nazwisko tego człowieka” skierował pan Antoni. Ale nie wątpię, że wspomniany pan A. oprócz wymazania rzeczonego pana S. z pamięci wzorem wieszcza zastosował też słowa „precz z mego serca!… i serce posłucha”.

dziennik pesymistyczny

Nietrzeźwi trzeźwi

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Niech będzie pochwalony! – już w progu huknął na całe gardło wchodząc do restauracyjnej izby. – Na wieki wieków! – odpowiedział mu wielogłos zgromadzonych. Nowoprzybyły począł przedzierać się miedzy stolikami, grzesznie, lecz stanowczo torując sobie drogę wśród biesiadników tłumnie zgromadzonych w knajpianej sali w te piękne, mroźne, zimowe popołudnie. Po tych trudach i znojach stanął w końcu przed nami w całej słuszności swoich rozmiarów.  – Zimno dziś pioruńsko, wypiłoby się conieco albo i nawet więcej, nalejcie no panoczku – to rzekłszy zdjął z głowy wielką futrzaną czapę, z ramion zrzucił ciężki, długi kożuch, po czym sapnąwszy jeszcze kilka razy opadł ciężko na krzesło, które wydało z siebie potworne skrzypnięcie boleści.

– Ja to panowie – zwrócił się do nas – nie mogę bez wódeczki. Pokiwaliśmy głowami ze zrozumieniem. A że było już nalane to wypiliśmy. – Ja panowie, to czym dłużej żyje, czym dłużej patrzę na ten świat, czym więcej czytam, oglądam to tym bardziej przekonuje się o tym, że my Panowie to strasznie mamy przesrane z tym piciem – rozpoczął opowieść a że z doświadczenia wiedziałem że będzie miał wiele do powiedzenia, a i o suchym pysku tak jakoś niepolitycznie siedzieć, to i wysłałem najmłodszego wśród nas do baru aby zamówił coś większego i to dwa razy. – My to Panowie szanowni musimy się starać o to żeby mieć za co i z kim i gdzie wypić żeby osiągnąć ten stan lekkości umysłu. I do często musimy opłacić nie dość, że pieniędzmi do jeszcze i zdrowiem – mówił. – A przecież są inne lepsze sposoby oderwania się od świadomości i szybowania w przestworzach absurdu i bezrozumu – dodał. Tu podniosło się kilka głosów, że to nie tak, że to wcale nie odbiera rozumu, że to tylko koloruje rzeczywistość. Przyjaciel po części zgodził się z tym poglądem, ale też stanowczo wskazywał na to, że można stan upojenia i oderwania od rzeczywistości osiągnąć znacznie taniej, bez wielkim nakładów finansowych. Tak tylko swym bytem i przynależnością do pewnych wart społeczeństwa.

– Teraz mam więcej czasu, bo to zima i wieczory dłuższe to i więcej się interesuje polityką – wyjaśniał przyjaciel. – Czytam więcej, oglądam więcej, słucham więcej, no jestem na bieżąco. I tak, co dnia mam coraz większą świadomość, że oni tam w tych sejmowych ławach, w tym kulisach, gabinetach, salonach i w salach narad, oni tam wszyscy są nawaleni od samego rana. No bo przyznajcie sami, nikt trzeźwy nie gadałby takich głupot, no przynajmniej nikt normalny. Ale jeśli ci państwowi urzędnicy, ci wybrańcy narody, politycy znaczy, są normalni to żeby tak gadać bez składu i ładu to muszą być jak nic nawaleni w trzy dupy. No nie jest tak?  – zakończył i popatrzył na nas.

Nie wszyscy się zgodzili. Jedni uznali, że to prowokacja i poczęli się nerwowo rozglądać po sali. Inni uważali, że to nie jest do końca trafna diagnoza. Jeszcze inni po prostu mieli to w głębokim poważaniu. Na końcu uchwalono z kilkoma głosami odrębnymi, że przyjaciela osąd, co do trzeźwości klasy politycznej jest błędny, niczym nieuzasadniony no i krzywdzący. – Czyli uważacie, że oni tak na trzeźwo to wszystko mówią? – zapytał przyjaciel. – Oczywiście – odpowiedziało mi wielu, choć nie wszyscy. – Jeśli tak jest, to ja im bardzo zazdroszczę, bo oni ten stan nietrzeźwości osiągają zupełnie bez alkoholu i to jest wielka sztuka – dodał.