Tag Archives

212 Articles

dziennik pesymistyczny

Podtrzymanie życia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Czy drogi czytelnik kojarzy filmy sifi, w którym główny komputer statku międzygwiezdnego po kolej wyłącza wszystkie urządzenia i funkcje okrętu a całą pozostałą moc przekazuje tak oby jak najdłużej powstrzymać życie na statku? Pewnie, że kojarzy. Ten motyw powtarza się w prawie połowie książek, filmów czy seriali z tego gatunku. Porównując moją skromną osobę do gwiezdnego statku, to uległem nagłej i niespodziewanej awarii jakieś trzy lata temu i od tego czasu systematycznie wyłączam wszystkie swoje funkcje społeczne, życiowe i wszystkie swoje siły kieruje na to oby podtrzymać swoje życie. Choć wiem, że już nigdzie nie zmierzam i nic nie zdobywam, że dryfuje raczej, to jednak trwam.

dziennik pesymistyczny

Niech nie pozostanie po mnie niczyje prawdziwe wspomnienie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Każdy snuje swoją własną wersje opowieści, więc nie istnieje jedna prawda. Sami ubarwiamy opowieści o nas. Czasem inni je ubarwiają, dodają coś od siebie. Historia, jako opis naszego życia zmienia się nieustanie, a jej wersje ewoluują. To jak zostaniemy zapamiętani, jaki pozostawimy ślad w umysłach tych, których spotkaliśmy na swojej życiowej drodze nie zależy tylko od nas i nie jest to zapisem rzeczywistych wydarzeń. To wieloelementowa układanka praw, półprawdy, fantazji, przeinaczeń i zwykłych kłamstw. Możemy oczywiście starać się zmienić nasz obraz i to jak nas postrzegają i jak będą nas pamiętać, ale całkowicie nad tym zapanować się nie da.

dziennik pesymistyczny

Ogólne prawa pesymizmu

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Podstawowe prawo Murphy’ego mówi, że jeżeli coś może się nie udać, to nie uda się na pewno, więc jak tu być zdziwionym, że jest się w tym właśnie miejscu swojego życia, w którym teraz jestem. To wszystko przecież od samego początku nie rokowało, było niemożliwe i nie mogło się udać, więc się nie udało. Proste.

Urodziłem się. Wychowywano mnie. Uczono. Dorastałem. Dorosłem. Tak, pamiętam początki dorosłości, tą nadzieje, że mogę zawojować świat jeśli tylko bardzo, ale to bardzo będę tego chciał. A ja chciałem, tak, bardzo tego chciałem. Byłem wręcz przekonany o swojej wyjątkowości, o tym, że jestem darem dla ludzkości i że musze się tej ludzkości a bliżej społeczeństwu oddać w całości w sensie pracować dla jej dobra oczywiście. Miałem przekonanie wyniesione z seansu w kinie, że – Ja jeden mam wizję, a reszta świata jest ślepa – jak mawiał Butch Cassidy.

dziennik pesymistyczny

Ja to w życiu szczęścia nie mam

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie mam ja cholera szczęścia do kobiet. Mówisz pan żebym grał w gry losowe? Że jak kto nie ma szczęścia w miłości, ten ma w kartach? No cóż, powiem panu gram, nie powiem gram, nawet sporo gram, ale widzisz pan na tym polu też nie mam sukcesów. Ja to panie absolutnie nie mam szczęścia w życiu. Taki raczej bardziej pechowy jestem. Patrz Pan na ten przykład na robotę. Był człowiek przy forsie, na stanowisku, kierownikiem mnie nawet zrobili, że do niby staram się i rokuje na przyszłość. Ba! Nawet poszczęściło się i na kilka lat to i dyrektorem się było w kulturalnej instytucji o lokalnym zasięgu. Tak panie, prezesowało się nawet. Kasy się narobiło jak lodu i nawet więcej niż zarobiło się wydało tej kasy. Ale co z tego, że dużo było jak łatwo przyszło i jeszcze łatwiej poszło.

dziennik pesymistyczny

Spotkania przy kieliszku. Cześć pierwsza i zapewne nie ostatnia.

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– To ty żyjesz, przecież miałeś zejść chyba ze trzy tygodnie temu? – zapytałem, gdy tylko wypatrzyłem jego brodatą twarz wśród licznego grona bywalców placówki gastronomicznej z wyszynkiem. – Miałem, ale jakoś nie mogę w sobie przezwyciężyć instynktu samozachowawczego lub nie mogę się zdecydować, więc tak sobie wegetuje w samotności – odparł wskazując mi miejsce przy stole.

Gdy zasiadłem na wskazanym krześle mój towarzysz tradycyjnie dla siebie stracił natychmiast zainteresowanie moją osobą i popadł w zadumę. Cóż było robić, uszanowałem jego milczenie, ale mając na uwadze, że i ja i przyjaciel jesteśmy z krwi i kości Polakami, to postanowiłem przywoławszy uprzednio kelnerkę zamówić dla nas flakon wody rozmownej i coś, co z grubsza, a w właściwie z cieńsza, przypominało zakąskę.

dziennik pesymistyczny

Ciemny korytarz

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

W pustym domu codzienność czekania na nieuniknione. Samotne dni i jeszcze bardziej samotne noce. Dobrze, że przynajmniej zobojętniałem i to jest moja ucieczka. Dzięki Ci o Przedwieczny za farmacje, przecież szczęście to podobno dobrze dobrane leki. W moim przypadku to zdecydowanie nie jest szczęście, ale stan, który można nazwać spokojnym trwaniem z nadzieją na wyrwanie jeszcze jednego jutra.

Mijają kolejne dni a ja nie wróciłem do równowagi i już raczej nie wrócę. Jedynie ustabilizowałem moje trwanie na tyle, że mogę powiedzieć, że nadal świadomie istnieje i mniej mnie to istnienie boli. Budzie się o świecie, z dziwaczną regularnością tej pobudki o trzeciej trzydzieści osiem. Coś sprawia, że dzięki temu mam czas pomyśleć i dostatecznie nakręcić się pesymistycznie na cały dzień.  I choć ten poranny rytuał powtarzał się już lat to teraz wszystkie emocje się zwielokrotniły. O bardziej odpowiedniej do tego godzinie wstaje z łózka by wykonać kilkadziesiąt zbędnych w zasadzie czynności, ale jednak przyzwyczajenie jest silniejsze.

dziennik pesymistyczny

Skończyło się…

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Zaczęło się w piątek, to znaczy skończyło się w piątek. Skończyło się moje dotychczasowe życie, a zaczęło się coś nowego, choć niekoniecznie lepszego. Od razu uprzedzam tych wszystkich, którzy teraz sięgają po telefon, by sprawdzić czy jeszcze żyje, tak, jeszcze tak. To skończyło się życie, jakie miałem, a nie dokonałem fizycznego zejścia z tego świata.

Większość moich bliższych i dalszych znajomych od dawna mówiła, że tak się skończy. Ja też wiedziałem, ale u mnie to było tak, że niby byłem na to przegotowany, a jednak, gdy mnie dopadła ta samotność to się okazało, że na taki wielki wstrząs jednak nie byłem gotowy.

dziennik pesymistyczny

Sześć godzin prawdy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Czasem człowieka coś tak najdzie, nagle i niespodziewanie, że mu odbija od normy i robi takie bzdurne postanowienia. Postanawia wtedy, a to że przejdzie się paręset kilometrów dla bozi, a to że będzie wydajniej pracował, a to że nie będzie pił (tego, co wiecie) lub że będzie mniej się obżerał, że będzie biegał, ćwiczył, podskakiwał jak żabka, jeździł na rowerze i takie tam inne. Mnie też naszło, nie żebym tam od razu zaczął biegać, o toto to nie, ja skromnie postanowiłem, że przez sześć godzin będę mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.  Tak w ramach eksperymentu na żywym organizmie postanowiłem.

Co zadecydowałem, to zrobiłem, no i mało tego nie przypłaciłem ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu. W zasadzie to przepuszczałem od dawna, że pewnego dnia umrę gwałtowną śmiercią na bycie sarkastycznym w niewłaściwym momencie, ale nie sądziłem, że mówienie prawdy może być tak bardzo bolesne.

dziennik pesymistyczny

Takie moje gorzkie żale

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Dostałem list, że: „dziękujemy za zainteresowanie! Niestety nie udało Ci się przejść kwalifikacji (…). Ilość zgłoszeń była bardzo duża, a wybór niezwykle ciężki”. Nic to dla mnie nowego. Przez tyle lat mego życia przyszło się przyzwyczaić to takich wieści. Przeważnie w ten deseń zaczynają się wszelkie listy, które dostaje, gdy tylko najdzie mnie ochota żeby się socjalizować.

Ale żal jest, że się na mnie nie poznali. Ja tu do nich ze szczerego serca, że od lat pisze mojego pesymistycznego bloga i mam wrażenie graniczące z pewnością, że teraz właśnie nadszedł ten właściwy moment, aby moje pisanie nie tylko przyciągało rzesze czytelników, czy też w jakimś sensie ewangelizowało społeczeństwo, ale także przyniosło wymierne korzyści finansowe. A Ci do mnie w odpowiedzi, że „dziękujemy za zainteresowanie! Niestety nie udało Ci się przejść kwalifikacji”. No i znów poczułem się jakby mnie wyrzucono z harcerstwa. Tam też nie za bardzo chciałem należeć, ale jak już mnie wyrzucono, to lekki żal był.

dziennik pesymistyczny

Dość rządów zespołów kolesi

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Byłem w połowie wypełniania corocznego PIT-u, gdy usłyszałem płynące z radia słowa rzeczniczka klubu prawych i sprawiedliwych. – Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy – powiedziała pani Beata i tak mnie ta wypowiedź zainspirowała, że natychmiast przerwałem PITolenie, a do połowy wypełniona deklaracja wylądowała w koszu na śmiecie.

Przecież nie będę się starał i na każde zawołanie raportował do skarbowego jak tylko jakiś zespół kolesi sobie tego zażyczy. Dość tego, nie będę bronił jakiegoś status quo poprzedniej władzy a tym bardziej obecnej.  – Dzisiejsze stanowisko Sądu Najwyższego odbieram jednoznacznie. Jest to dalsze szerzenie się anarchii w naszym kraju. Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy – powiedziała rzeczniczka PiS – u podczas spotkania z dziennikarzami w Sejmie. No, przyznam szczerze, że dawno mnie tak nikt nie zainspirował jak wspomniana wyżej pani Beata.