Tag Archives

157 Articles

dziennik pesymistyczny

Boleści jesiennego poranka

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Obudził się, a raczej wyrwało go ze snu, w ten sposób jakby ktoś nagle zapalił światło w ciemnym pokoju. Przez dłuższą chwile nie bardzo mógł zrozumieć, co takiego się stało. Instynktownie wiedział, że otacza go przytłumiona jasność poranka, choć oczy miał nadal zamknięte.

Postanowił rozkleić powieki i otworzyć oczy. – Pięknie – powiedział, choć chciał tylko tak pomyśleć. Powoli wracało do niego to, co było wczoraj. Za dużo, za dużo wszystkiego. Za duże tempo. Tak nie powinno być, to już nie jest ten organizm, co dawniej. Wiek już nie ten. Tak to można było działać za szczeniaka a nie teraz w jesieni życia.

Przepełniał go jakiś irracjonalny lęk. Można było śmiało powiedzieć, że był przerażony. Serce waliło mu młotem. Czuł się jak po biegu na sto metrów, a że bieganiem się brzydził, tym bardziej był przerażony swym stanem. Starając się uspokoić dyszał ciężko, wyobrażając sobie, że wydmuchuje i wdycha powietrze z papierowej torby.

dziennik pesymistyczny

Pod wpływem

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Ranek witał go zazwyczaj przyjaźnie. Przez kilka pierwszych minut było nawet znośnie. Leżał w bezruchu. Był spokojny i odprężony. Organizm sprawował się poprawnie. Potem niestety przypominał sobie, kim jest, kim był i kim się stanie. Nagle następowało nieuniknione samouformowanie, po którym wszystko wracało do przykrej dla niego normy. Depresja przypominała o swoim istnieniu. Ale teraz było jeszcze w miarę dobrze. Lubił te poranne chwile, w których organizm oraz świadomość były jeszcze w zawieszeniu miedzy snem a rzeczywistością.

Najważniejsze, że nie było kaczorka. Co najwyżej niewielka dysfunkcja zmysłów wzroku, słuchu i równowagi. Nie żeby tam, jakieś przykre skrajności. Było znoście. Można by śmiało powiedzieć, że było wręcz nieźle.  Gdy już odtajał po śnie to zabierał się za zwyczajne poranne czynności. By potem już czysty, pachnący i najedzony udawać się do biura. Tam przez następne osiem, dziesięć godzin zabijał czas pisząc, co tam miał do napisania, czytając, co było do przeczytania oraz przeglądając internet, w którym zawsze coś było zajmującego.

dziennik pesymistyczny

Żal, że nie urodził się Holendrem

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Ernest nie był Holendrem, ba, nawet nie był obywatelem holenderskim. Był niestety, ku jego wielkiej żałości, zwykłym, klasycznym Polakiem, a przez to stał się też katolikiem. Bo przecież w tym kraju nadwiślańskim bycie Polakiem w duże mierze oznaczało bycie wyznawcą kościoła katolickiego. Przynajmniej do uzyskania przez obywatela pełnej świadomości umysłowej. Potem różnie już bywało, i z tą polskością, i tym katolicyzmem.

W tym jednak dniu, w którym Ernest przeczytał w gazecie informacje o tym, że rząd holenderski nie tylko jest pierwszym krajem świata, który zalegalizował eutanazję, ale jeszcze, niejako dodatkowo, rządzący Holandią chcą do prawa tego kraju wpisać instytucje zwaną „asystentem śmierci”. W tym właśnie dniu Ernest bardzo pożałował, że przypadek, czy też istota wyższa, nie uczyniły mu tego zaszczytu i nie sprawiły, że urodziłby się Holendrem. Żałował też, że nie stał się obywatelem tego kraju przez świadomy wybór zmiany obywatelstwa. A teraz było już za późno, i na jedno, i na drugie.

dziennik pesymistyczny

Się zdarza

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Wiedziałem, że na jednej butelce się nie skończy. Spraw – ogólnie rzecz ujmując – ludzkich nie sposób omawiać na trzeźwo. Toż to przecież już starożytni Rosjanie mawiali ze znawstwem, że „biez wodki nie razbieriosz”. Dlatego, gdy tylko wykryliśmy braki w zaopatrzeniu, nie pozostało nam nic innego jak udać się do najbliższego monopolowego w celu nabycia większej ilości alkoholu i do tego kilka odpowiednich utensyliów pozwalających na przyjemne kontynuowanie naszej rozmowy o boleściach duszy ludzkiej, o kobietach, które nas zostawiły, (bo to złe kobiety były), czyli ogólnie rzecz ujmując o nieszczęsnej naszej doli, która przypadła mam w udziale z wyroku stwórcy lub jak kto tam woli w wyniku ewolucji.

– Czy masz świadomość, drogi przyjacielu, że poza światem romantycznej literatury kobiecej, każdy związek lub relacja damsko – męska wcześniej czy później się kończy? – zapytałem, gdy znów zajęliśmy nasze miejsca przy stole obrad. Niechętnie i z pewnym ociąganiem, ale jednak przyznał, że jest tego świadom. A jako zatwardzały pesymista dodał, że nawet zakładał taki scenariusz rozwoju wypadków życiowych. Ale zawsze to, co innego jest zakładać coś teoretycznie i co innego przeżyć i doświadczyć na własnej skórze.

dziennik pesymistyczny

Dobry policjant

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

– Co dziś robisz ze sobą? Nie zaprosiłbyś mnie na wódkę? – spytał przyjaciel na „dzień dobry”, gdy tylko wymieniliśmy się serdecznościami. Nic innego nie miałem ze sobą do zrobienia, więc perspektywa wspólnego picia alkoholu wydała się wielce kusząca. – Do mnie, do Ciebie, do restauracji, do baru, do parku, w inne urocze uroczysko? – zapytałem tak, aby mógł wybrać miejsce spożywania, które aktualnie najbardziej pasuje do dzisiejszej aury i mojego samopoczucia.

dziennik pesymistyczny

Ostateczność decyzji

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Wiem, że zwycięstwo ostateczności nadchodzi. Czuje jak się zbliża. Słyszę jej kroki na schodach. Widzę jak zagląda do okien. Wiem, że chodzi za mną po ulicach.  Przesiaduje ze mną w restauracjach. Snuje się za mną po sklepach. Towarzyszy mi na spacerach. Już prawie mieszka ze mną. Razem oglądamy telewizje, razem jemy przy stole. Zagląda przez ramie, gdy czytam i gdy coś pisze. Siedzi na skraju mojego łóżka, gdy zasypiam i jest przy mnie, gdy się budzę.  Gdziekolwiek się udam ona jest tuż za mną. Dręczy mnie swoją obecnością. Swoją wytrwałością. Własną skutecznością.

Wiem, że ostateczność nadchodzi i będę musiał coś z tym zrobić.  Teraz już, ta moja ostateczność, mniej niż dawniej zapowiada się telefonicznie, choć całkowicie z tego nie zrezygnowała. Jednak nadal śle do mnie dziesiątki listów żądając potwierdzenia podpisem, że do mnie dotarły. Zapewne, dlatego, żeby mieć pewność, że zdaje sobie sprawę z jej obecności.

dziennik pesymistyczny

Podtrzymanie życia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Czy drogi czytelnik kojarzy filmy sifi, w którym główny komputer statku międzygwiezdnego po kolej wyłącza wszystkie urządzenia i funkcje okrętu a całą pozostałą moc przekazuje tak oby jak najdłużej powstrzymać życie na statku? Pewnie, że kojarzy. Ten motyw powtarza się w prawie połowie książek, filmów czy seriali z tego gatunku. Porównując moją skromną osobę do gwiezdnego statku, to uległem nagłej i niespodziewanej awarii jakieś trzy lata temu i od tego czasu systematycznie wyłączam wszystkie swoje funkcje społeczne, życiowe i wszystkie swoje siły kieruje na to oby podtrzymać swoje życie. Choć wiem, że już nigdzie nie zmierzam i nic nie zdobywam, że dryfuje raczej, to jednak trwam.

dziennik pesymistyczny

Niech nie pozostanie po mnie niczyje prawdziwe wspomnienie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Każdy snuje swoją własną wersje opowieści, więc nie istnieje jedna prawda. Sami ubarwiamy opowieści o nas. Czasem inni je ubarwiają, dodają coś od siebie. Historia, jako opis naszego życia zmienia się nieustanie, a jej wersje ewoluują. To jak zostaniemy zapamiętani, jaki pozostawimy ślad w umysłach tych, których spotkaliśmy na swojej życiowej drodze nie zależy tylko od nas i nie jest to zapisem rzeczywistych wydarzeń. To wieloelementowa układanka praw, półprawdy, fantazji, przeinaczeń i zwykłych kłamstw. Możemy oczywiście starać się zmienić nasz obraz i to jak nas postrzegają i jak będą nas pamiętać, ale całkowicie nad tym zapanować się nie da.

dziennik pesymistyczny

Bez planów, z zaskoczenia

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Wbrew sobie, i temu co często powtarzam, czasami jednak robię plany. Tak mi się po prostu zdarza. Nie takie plany na wiele lat, na dekady czy pół życia, tylko takie skromniutkie dostosowane do mojego skromnego istnienia, takie na kilka dni lub tygodni. Takie planiki. Każdy przecież na wrodzony instynkt samozachowawczy i chociaż by nie lubił swojego życia, to jednak coś go przy tym życiu na siłę utrzymuje i często są to plany na przyszłość. Tak już jest i bardzo trudno to zmienić. Jednak najgorsze w tym moim nowym samotnym życiu jest to, że jak coś już zaplanuje, to potem jak już zamierzenia się ziszczają to przychodzi rozczarowanie.

dziennik pesymistyczny

Ciemny korytarz

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

W pustym domu codzienność czekania na nieuniknione. Samotne dni i jeszcze bardziej samotne noce. Dobrze, że przynajmniej zobojętniałem i to jest moja ucieczka. Dzięki Ci o Przedwieczny za farmacje, przecież szczęście to podobno dobrze dobrane leki. W moim przypadku to zdecydowanie nie jest szczęście, ale stan, który można nazwać spokojnym trwaniem z nadzieją na wyrwanie jeszcze jednego jutra.

Mijają kolejne dni a ja nie wróciłem do równowagi i już raczej nie wrócę. Jedynie ustabilizowałem moje trwanie na tyle, że mogę powiedzieć, że nadal świadomie istnieje i mniej mnie to istnienie boli. Budzie się o świecie, z dziwaczną regularnością tej pobudki o trzeciej trzydzieści osiem. Coś sprawia, że dzięki temu mam czas pomyśleć i dostatecznie nakręcić się pesymistycznie na cały dzień.  I choć ten poranny rytuał powtarzał się już lat to teraz wszystkie emocje się zwielokrotniły. O bardziej odpowiedniej do tego godzinie wstaje z łózka by wykonać kilkadziesiąt zbędnych w zasadzie czynności, ale jednak przyzwyczajenie jest silniejsze.