Tag Archives

108 Articles

dziennik pesymistyczny

Dopóki będzie we mnie ból, to nieprzestane

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Wszystkim się wydaje, że jak kogoś spotka coś złego, to reakcja na to zło powinna być natychmiastowa. Uważają błędnie, że jak minie tydzień, dwa tygodnie, miesiąc lub dwa, to już okres w którym ktoś może być smutny czy przygnębiony, dawno minął. Bo przecież zgodnie z zasadą, że czas leczy rany, każde nieszczęście podlega przedawnieniu – powiedział na zakończenie swojej przydługiej spowiedzi mój przyjaciel podając mi otwartą i już do połowy opróżnioną butelkę wódki.

Staliśmy tak sobie w bramie, a w zasadzie to na przemian staliśmy i siedzieliśmy na kamiennych schodkach. Wstać trzeba było, co pewien czas, choćby, dlatego, żeby spojrzeć na ulice sprawdzając czy przypadkiem nie nadciąga patrol służ porządkowych. Bo tym razem nijak nie dałoby się wytłumaczyć ze spożywania w miejscu publicznym.

dziennik pesymistyczny

Nieważny dowód powodem antypaństwowej postawy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

O dłuższego już czasu, każdego już prawie ranka, budziłem się z antypaństwowym okrzykiem. Czułem, że cały stałem się taki odporny na narodową dumę, nie ulegałem dobrej ani złej zmianie i byłem całkowicie i zdecydowanie nie patriotyczny.

Od rana do wieczora wygrażałem w słowach niecenzuralnych naszemu rządowi. Przeklinałem, na czym świat stoi, naszą panią premier. Nie szczędziłem szyderstw i mocnych słów całej rządzącej koalicji a nawet opozycji się ode mnie porządnie dostało. Mocnymi słowy obrzuciłem wszystkim przywódców partyjnym, ministrów, podsekretarzy stanu, kierowników gabinetów politycznych a nawet rzeczników kilku ważnych ministerstw.  Doszło do tego, że obraziłem niecenzuralnym słowem prezydenta, na szczęście tylko prezydenta mojego miasta, bo przecież jak nic poszedłbym siedzieć jakby moje przekleństwa dotyczyły majestatu głowy państwa.

dziennik pesymistyczny

Wkurw narodowy, czyli na parkowej ławeczce w dzień roboczy

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 1

Jest jeden całkowicie niezawodny sposób jak ludek pobożny mojego prowincjonalnego miasta doprowadzić do złości, która się im wymaluje na twarzach czerwienią, zielenią i żółcią a spojrzenia ich zabić by człeka zdołały. Nie trzeba się specjalnie wysilać w prowokacji. Wystarcz w dzień zwyczajny, taki pracujący, przysiąść na ławce w parku i w godzinach urzędowania czytać z rozkoszą książkę.

Ja właśnie tak postąpiłem. Przeto naraziłem się na krzywe i zawistne spojrzenia tych, co to nie mogli jak ja przysiąść sobie na ławeczce i poczytać w godzinach pracy. Wychynąłem ja ci tak jakoś nadzwyczajnie, jako ten żuczek z pod kamienia na słoneczko, którego pięknego dnia i przysiadłszy na parkowej ławce wystawiłem swe stare kości do słońca, po czym zanurzyłem się z upojeniem w lekturze. Czytanie pochłonęło mnie bez reszty. Ale jednak coś mnie tak jakby uwierało. Coś mnie kłuło, rozdrażniała, rozpraszała i za nic nie mogłem się skupić na książce. Nie bardzo wiedząc, co mnie tak rozprasza i co mnie tak kłuje, postanowiłem zaprzestać czytania i poobserwować świat dookoła.

dziennik pesymistyczny

Rozbudowa radomskiego lotniska, czyli kto bogatemu zabroni

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Jak tylko wyczytałem, że pojawił się egzotyczny inwestor, który podobno ma zainwestować w radomskie lotnisko od razu wiedziałem, że chodzi tu o pieniądze. Takie wiadomości o możliwym sukcesie Portu Lotniczego na Sadkowie pojawiają się zawsze wtedy, gdy miasto ma dorzucić się kasiorką do tej wiecznie głodnej spółki.

Teraz Lotnisko na Sadkowie pochwaliło się kolejnym sukcesem. Wojewoda mazowiecki wydał pozwolenie na przebudowę i wydłużenie drogi startowej wraz z oświetleniem i systemem nawigacyjnym. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności, a inwestor – Spółka Port Lotniczy Radom S.A.  może przystąpić do prac. Tylko jest mały, nieduży problemik. Spółka tradycyjnie nie ma pieniędzy.

dziennik pesymistyczny

Niech nie pozostanie po mnie niczyje prawdziwe wspomnienie

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 4

Każdy snuje swoją własną wersje opowieści, więc nie istnieje jedna prawda. Sami ubarwiamy opowieści o nas. Czasem inni je ubarwiają, dodają coś od siebie. Historia, jako opis naszego życia zmienia się nieustanie, a jej wersje ewoluują. To jak zostaniemy zapamiętani, jaki pozostawimy ślad w umysłach tych, których spotkaliśmy na swojej życiowej drodze nie zależy tylko od nas i nie jest to zapisem rzeczywistych wydarzeń. To wieloelementowa układanka praw, półprawdy, fantazji, przeinaczeń i zwykłych kłamstw. Możemy oczywiście starać się zmienić nasz obraz i to jak nas postrzegają i jak będą nas pamiętać, ale całkowicie nad tym zapanować się nie da.

dziennik pesymistyczny

Ja to w życiu szczęścia nie mam

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Nie mam ja cholera szczęścia do kobiet. Mówisz pan żebym grał w gry losowe? Że jak kto nie ma szczęścia w miłości, ten ma w kartach? No cóż, powiem panu gram, nie powiem gram, nawet sporo gram, ale widzisz pan na tym polu też nie mam sukcesów. Ja to panie absolutnie nie mam szczęścia w życiu. Taki raczej bardziej pechowy jestem. Patrz Pan na ten przykład na robotę. Był człowiek przy forsie, na stanowisku, kierownikiem mnie nawet zrobili, że do niby staram się i rokuje na przyszłość. Ba! Nawet poszczęściło się i na kilka lat to i dyrektorem się było w kulturalnej instytucji o lokalnym zasięgu. Tak panie, prezesowało się nawet. Kasy się narobiło jak lodu i nawet więcej niż zarobiło się wydało tej kasy. Ale co z tego, że dużo było jak łatwo przyszło i jeszcze łatwiej poszło.

dziennik pesymistyczny

Ciemny korytarz

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

W pustym domu codzienność czekania na nieuniknione. Samotne dni i jeszcze bardziej samotne noce. Dobrze, że przynajmniej zobojętniałem i to jest moja ucieczka. Dzięki Ci o Przedwieczny za farmacje, przecież szczęście to podobno dobrze dobrane leki. W moim przypadku to zdecydowanie nie jest szczęście, ale stan, który można nazwać spokojnym trwaniem z nadzieją na wyrwanie jeszcze jednego jutra.

Mijają kolejne dni a ja nie wróciłem do równowagi i już raczej nie wrócę. Jedynie ustabilizowałem moje trwanie na tyle, że mogę powiedzieć, że nadal świadomie istnieje i mniej mnie to istnienie boli. Budzie się o świecie, z dziwaczną regularnością tej pobudki o trzeciej trzydzieści osiem. Coś sprawia, że dzięki temu mam czas pomyśleć i dostatecznie nakręcić się pesymistycznie na cały dzień.  I choć ten poranny rytuał powtarzał się już lat to teraz wszystkie emocje się zwielokrotniły. O bardziej odpowiedniej do tego godzinie wstaje z łózka by wykonać kilkadziesiąt zbędnych w zasadzie czynności, ale jednak przyzwyczajenie jest silniejsze.

dziennik pesymistyczny

Skończyło się…

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 2

Zaczęło się w piątek, to znaczy skończyło się w piątek. Skończyło się moje dotychczasowe życie, a zaczęło się coś nowego, choć niekoniecznie lepszego. Od razu uprzedzam tych wszystkich, którzy teraz sięgają po telefon, by sprawdzić czy jeszcze żyje, tak, jeszcze tak. To skończyło się życie, jakie miałem, a nie dokonałem fizycznego zejścia z tego świata.

Większość moich bliższych i dalszych znajomych od dawna mówiła, że tak się skończy. Ja też wiedziałem, ale u mnie to było tak, że niby byłem na to przegotowany, a jednak, gdy mnie dopadła ta samotność to się okazało, że na taki wielki wstrząs jednak nie byłem gotowy.

dziennik pesymistyczny

To nie jest kraj dla starych ludzi?

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

Jako człowiek już wiekowy, może jeszcze nie staruszek, ale jednak leciwy, czasem zastanawiam się jak mam dalej funkcjonować w społeczeństwie, które przecież żywotność, sprawność fizyczną czy ogólnie młodość stawia na piedestale. Na moje rozterki odpowiedzieli posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy w projekcie noweli do ustawy zawarli sugestie, że widok starszych osób źle wpływa na rozwój dziecka.

Jako osoba na dożyciu, oraz jako jednostka przymusowo to przymusowo, ale jednak osadzona na stałe w społeczeństwie, mam taką prośbę do rządzących żeby mnie na ten czas, który mi jeszcze pozostał na tym łez padole, nie zamykać w getcie i dać mi możliwość swobodnego spacerowania po ulicach.

dziennik pesymistyczny

Ostateczności

Obublikował pavvel dnia Komentarzy: 0

– Prze pani, panienko, poprosimy jeszcze dwie, takie dalekobieżne i popychacza. Chcesz coś na ząbek? Nie? Ja też podziękuje.  Mówiłeś pan, panie kochany, że co ty tam sobie życzysz być po swym zejściu? Spopielony powiadasz. Dobrze zrozumiałem? Mówisz pan, że do piachu to ty się raczej nie przyzwyczaisz nawet przez wieczność? No, to ja cie nawet i rozumiem. Też chciałbym się zamienić w popiół jednorazowo i dokumentnie za niedługo po opuszczeniu tego łez padołu. Kto by tam chciał żeby go robaki na śniadanie, obiad i kolacje. Ale ja, i tu mnie się tak wydaje, że i szanowny kolega to raczej też nie, no że tego, że nie mamy co obydwaj liczyć na stos pogrzebowy w stylu wikingów. Ale chyba można by się zadowolić pospolitą usługą. Załatwić to w sposób bardziej cywilizowany, no i zgodny z prawem oraz przepisami sanitarnymi.